Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 41 из 98

— Co znaczy ”swobodnie”? — zapytał Urpianin, wpatrując się z uwagą w twarz Andrzeja.

— To znaczy, gdy jej poznawcze i twórcze dążenia nie są sztucznie ograniczane.

— Co znaczy „sztucznie”?

— Ograniczone środkami fizycznymi, ekonomicznymi lub psychologicznymi dla osiągnięcia doraźnych korzyści przez jednostki lub grupy społeczne dysponujące tymi środkami. Często działania takie bywały sprzeczne z naturalnymi, wytworzonymi w czasie ewolucji biologicznej, właściwościami psychiki ludzkiej. Oczywiście podział na środki naturalne i sztuczne jest w wielu przypadkach dyskusyjny, ale przecież chodzi tu nie o precyzję terminologiczną, lecz o bardzo istotne wskazanie praktyczne. Poparte zresztą w pełni odczuciami społecznymi.

— Ufacie odczuciom, a nie rozumowi i wiedzy? W tonie pytania przekazanego przez konwernom nie wyczuwało się ani zdziwienia, ani też wyższości. Raczej jakby nutę żalu czy współczucia, ale chyba było to złudzenie.

— Historia nasza nauczyła nas — podjął wolno, dobierając słów Andrzej — że nie należy ufać wyłącznie ani rozumowi i nauce, ani też odczuciom i instynktownym reakcjom społeczności. Nie znaczy to, że wolno lekceważyć któreś z nich. Cenimy wysoko rozum, ale z pozoru instynktowne reakcje obro

— Swobody? — zareagował natychmiast Urpianin. — To omam. To regresywne złudzenie — poprawił się czy może próbował wyrazić myśl precyzyjniej. — Nie ma swobody w podejmowaniu decyzji. Zawsze działają czy

Spojrzałam na Andrzeja — widać było, że z coraz większym trudem zachowuje spokój.

— Wybacz, ale to, co mówisz, ma dla nas tylko wartość banalnych stwierdzeń — powiedział, patrząc hardo w oczy gospodarzowi. — Nawet jeśli ten deterministyczny opis jest teoretycznie prawidłowy, wyciąganie z niego wniosku, że wolność jest iluzją, to praktycznie bardzo niebezpieczna teza, której negatywne społecznie skutki znamy dobrze z historii ziemskich ruchów politycznych i religijnych. Wiara w przeznaczenie, świadomość fatum, niezależnie od tego, czy odwołuje się do powszechnego determinizmu czy też boskich wyroków, praktycznie prowadzi donikąd!

Urpianin również nie spuszczał wzroku z Andrzeja.

— Używasz pojęć, których nie rozumiem — popłynął melodyjny głos z translatora. — Muszę poznać waszą historię. Lu też powinien ją poznać. Wybacz banalne stwierdzenia. Ważna jest konkluzja: decyduje wiedza. Rozwój psychiki nie kierowany świadomie przez wiedzę społeczności kierunkują różne czy

— Skąd wiecie, jakie są te potrzeby? — wtrąciła się do rozmowy Kora.

— Pamięć Wieczysta wie, czego trzeba każdemu Urpianinowi.

— Każdemu trzeba tego samego? Urpianin nie wyczul ironii w pytaniu Kory.

— Każdy ma i

— No dobrze — powiedział Andrzej. — Ale w ten sposób, ujednolicając potrzeby i kierunkując z góry inicjatywę poznawczą i twórczą, ograniczacie możliwość wielkich przewrotów nowatorskich. To co dziś wydaje się niezgodne z potrzebami społecznymi, jutro może okazać się niezwykle ce

Konwernom Urpianina milczał przez dłuższą chwilę, w przeciwieństwie do niemal natychmiastowych reakcji tak charakterystycznych dla dotychczasowego przebiegu dialogu.

— Wielkie, gwałtowne zmiany prowadzą do chaosu i skłócenia myśli. Tylko przewroty kontrolowane przez Pamięć Wieczystą, poprzedzone próbami na modelach myślowych, można uznać za zgodne z potrzebami naszej społeczności.

— W jaki sposób mierzycie postęp? — znowu wtrąciła się Kora. — Co jest jego miernikiem?

— Zasoby wiedzy zawarte w Pamięci Wieczystej. Ich nieusta

— Czy wzrost ten przebiega liniowo czy może wykładniczo? — zapytał nieśmiało Dean. Wydało mi się, że w ten sposób próbuje zwrócić na siebie uwagę Urpianina i już chciałam mu po cichu przygadać, gdy, ku memu zaskoczeniu, Andrzej i Kora uznali widać pytanie za bardzo ważne, rozwinęli bowiem temat, próbując przyprzeć gospodarza do muru.

— Chcielibyśmy zapoznać się nie tylko z ogólną tendencją wzrostu wiedzy, ale również dowiedzieć się, jak przebiegał ten wzrost, nasilał się lub słabnął w różnych okresach od czasu waszego przybycia do Układu Tolimana i budowy Pamięci Wieczystej — powiedział Andrzej wyjaśniającym tonem. Kora zaś uzupełniła:

— Chodzi nam o dane dotyczące nie tylko ilościowych wskaźników tempa gromadzenia informacji, ale przede wszystkim jakościowych. Jakie stosujecie kryteria wartości wiedzy? Mam na myśli konkretne wskaźniki, a nie ogólnikowe stwierdzenia na temat społecznej użyteczności danej informacji. A może nie wolno ci udzielać nam informacji na ten temat?

Urpianin stał nadal nieruchomo jak posąg, tylko wzrok przeniósł na Korę.

— Dlaczego nie zapytacie wprost: czy tempo wzrostu naszej wiedzy nie słabnie? — zapytał po krótkim milczeniu translator. — Odpowiadam: nie słabnie, ale nie jest tak szybkie jak w okresach maksymalnej dynamiki. Dlatego budujemy nową Pamięć Wieczystą.

Urpianin, chyba po raz pierwszy, nie kwapił się z odpowiedzią na nasze pytania. Kora nie miała jednak zamiaru rezygnować.

— Czy kłopoty, jakie macie z Pamięcią Wieczystą, wynikają tylko z przyczyn technicznych? A może i na to pytanie nie wolno ci odpowiedzieć? — wyraźnie próbowała sprowokować gospodarza do ostrzejszej reakcji.

Okazało się jednak, że metoda ta, tak skuteczna w dyskusjach z Lu, w grze słownej z Urpianinem całkowicie zawodzi, a prowokacyjne pytania łatwo potrafi odwrócić ostrzem przeciw nam.

— Wiedza niekompletna prowadzi do mylnych wniosków — stwierdził sentencjonalnie konwernom. — Chcecie wiele wiedzieć i będziecie wiedzieć, jeśli zechcecie skorzystać z wiedzy zawartej w Pamięci Wieczystej. Ale nie oczekujcie od razu odpowiedzi: tak, nie na każde pytanie. Musicie poznać mnogość uwarunkowań, pojąć związki przyczynowe. Wasz umysł działa zbyt wolno, a wy boicie się przyspieszenia.

— Nie o to chodzi — zaprzeczyła Kora.

— Czego więc się boicie? Przecież nie udoskonalenia waszych umysłów.

— Boimy się utraty wolności!

— Nie rozumiem.

— Boimy się, że przestaniemy decydować o swych losach. Że będziecie o nich decydować wy, pośrednio lub bezpośrednio.

— Nie rozumiem. Przecież wasza społeczność, przyjmując nasza pomoc, właśnie de cyduje o swych losach. O osiągnięciu wyższego stopnia doskonałości, sprawności, bezpieczeństwa zbiorowego i indywidualnego, zdolności do obrony przed ślepymi siłami natury. Społeczność nie zespolona wiedzą staje się bezwolnym przedmiotem działania tych sił.

— Jeśli wzrost niezależności wobec sił natury trzeba opłacić utratą własnej osobowości, jest to cena nie do przyjęcia dla człowieka. Ludzie chcą być sobą, chcą być istotami podobnymi psychicznie i fizycznie do swych przodków. Chcą samodzielnie podejmować decyzje i to zarówno dotyczące ich spraw osobistych, jak i zbiorowości, do której należą.