Страница 12 из 15
– Bo z podziemi wiele świata nie uświadczysz, chłopcze, a ja zawsze chciałem zobaczyć, jak wygląda w i
Jay powiedział mu, że na wakacjach był z rodzicami dwa razy na Florydzie, raz na południu Francji, na Teneryfie i na Algarve. Joe prychnął lekceważąco.
– Ja myślałem o prawdziwym podróżowaniu, chłopcze. Nie o tych bzdurach z turystycznych broszur. O Pont Neuf wczesnym rankiem, gdzie nie ma żywego ducha poza kloszardami wyłaniającymi się spod mostu czy z metra i skąd widać pierwsze promyki słońca padające na wodę. O Nowym Jorku – Central Parku wiosną. Rzymie. Wyspie Wniebowstąpienia. Przemierzaniu Alp na osiołku, i Himalajów piechotą. Warzywnym caique na Krecie. Ryżu podawanym na liściach w świątyni Ganeszy. Wpadnięciu w nawałnicę u wybrzeży Nowej Gwinei. O wiośnie w Moskwie, gdzie spod zimowego, topniejącego śniegu wyłania się mnóstwo psiego gówna. – Oczy Joego błyszczały niezwykłym blaskiem. – Ja to wszystko widziałem, chłopcze – rzucił miękkim głosem. – I wiele jeszcze i
Jay mu wierzył. Joe miał na ścianach mapy, stara
– To przez te intensywne gospodarowanie – mawiał Joe, opierając się na łopacie, żeby pociągnąć potężny łyk herbaty z kubka. – Specjalizacja zabija różnorodność. Poza tym, ludzie wcale nie chcą różnorodności. Chcą, aby wszystko wyglądało jednako. Pomidory mają być okrągłe i czerwone, mimo że podługowate, żółte smakują daleko lepiej. Czerwone tylko lepiej wyglądają na półkach. – Machnął dłonią ponad działką, obejmując tym gestem równe, zadbane rzędy warzyw, pnące się w górę nasypu, oraz skonstruowane domowym przemysłem szklarnie w zrujnowanej budce dróżnika i drzewka owocowe z gałęziami stara
Jay słuchał jego słów w trwożnym podziwie. Nigdy wcześniej nie interesował się jakimikolwiek roślinami. Z ledwością odróżniał jabłko odmiany Gra
– Czemu właściwie wróciłeś, Joe? – zapytał pewnego razu. – Czemu po tych wszystkich podróżach zdecydowałeś się tu wrócić?
Joe rzucił mu szczególne spojrzenie spod daszka swojej górniczej czapki.
– To część mego planu, chłopcze – oznajmił. – Ale nie zamierzam zostać tu na zawsze. Pewnego dnia znowu wy jadę. Już całkiem niedługo.
– A dokąd?
– Pokażę ci.
Sięgnął do kieszeni flanelowej koszuli i wyciągnął zniszczony skórzany portfel. Z jego wnętrza wyjął i stara
– Co to takiego? – spytał Jay, patrząc spod oka na zdjęcie. Budynek wyglądał dość zwyczajnie – był to duży dom o ścianach z kamienia w kolorze wyblakłego różu, z długim pasem ziemi od frontu, obsadzonym zadbanymi rzędami rozmaitej rośli
– To moje chatto, chłopcze – odparł z dumą. – W Bordo, we Francji. Moje chatto z wi
Jay przyglądał mu się z powątpiewaniem.
– W Bordo słońce świeci przez cały rok – ciągnął Joe radośnie. – Pomarańcze w styczniu. Brzoskwinie jak piłki krykietowe. Oliwki. Kiwi. Migdały. Melony. I do tego bezkresna przestrzeń. Przez wiele mil nic tylko ogrody i wi
– Pięć tysięcy funtów to kupa pieniędzy – zauważył Jay sceptycznie. Joe jednak tylko postukał koniuszkiem palca w nos.
– Dopnę swego – stwierdził tajemniczo. – Jeżeli czegoś bardzo pragniesz, w końcu zawsze to osiągniesz.
– Ale ty przecież nawet nie znasz francuskiego.
W odpowiedzi Joe wyrzucił z siebie nagły potok szybkich, niezrozumiałych dźwięków, nie mających nic wspólnego z jakimkolwiek językiem, który Jayowi zdarzyło się słyszeć do tej pory.
– Joe, ja się uczę francuskiego w szkole – poinformował Jay. – Francuski nie ma nic wspólnego…
Joe spojrzał na niego pełnym pobłażania wzrokiem.
– To dialekt, chłopcze – oznajmił. – Nauczyłem się go od Cyganów w Marsylii. Więc wierz mi, będę tam pasował jak mało kto.
Stara
– Pewnego dnia obaczysz, co mam na myśli, chłopcze. Tylko poczekaj.
– A czy ja mógłbym pojechać tam z tobą? – spytał rozgorączkowany Jay. – Zabrałbyś mnie ze sobą?
Joe z poważną miną, z głową przechyloną na jedną stronę, zaczął się zastanawiać nad tym pytaniem.
– Mógłbym cię zabrać, chłopcze, jeślibyś chciał. Tak, mógłbym to zrobić.
– Obiecujesz?
– W porządku. – Joe uśmiechnął się szeroko. – Obiecuję. Cox i Mackintosh, najlepsi pioruńscy producenci wina w Bordo. Odpowiada ci?
Za spełnienie tych marzeń wychylili toast ciepłym winem z jeżyn, rocznik 1973.