Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 57 из 58

Niezależnie zatem, czy kogoś to złości, czy irytuje, historia pokazała, iż w XVII i XVIII wieku Rzeczpospolita i Ukraina nie były w stanie istnieć jako osobne państwa, gdyż taki stan osłabiał ich potencjał i prowadził do ich unicestwienia oraz podporządkowania zaborczym sąsiadom. Mówiąc krótko, brak ugody polsko-kozackiej i wykrwawianie swoich sił w walkach oznaczały totalną katastrofę pospołu dla Ukrainy i Rzeczypospolitej.

Czy zatem nadanie szlachectwa Kozakom rozwiązałoby ten problem? I czy byłoby ono możliwe w XVII wieku?

Znając mentalność szlachty polskiej, można uznać, iż z wielką niechęcią zgodziłaby się na takie rozwiązanie. Żadna z ugód podpisanych z Kozakami nie szła aż tak daleko, z wyjątkiem ugody hadziackiej, która wszakże obiecywała nobilitację starszyźnie zaporoskiej oraz kilkuset najbardziej zasłużonym Kozakom z każdego pułku. Szlachta polska i litewska zazdrośnie strzegła swoich przywilejów i raczej nie zgodziłaby się na uszlachcenie kilkunastu tysięcy mołojców. Jednak zastanawiając się nad tym problemem, który być może rozwiązałby konflikt polsko-kozacki, nie mogłem odmówić sobie porównania ugód z Kozakami, a zwłaszcza ugody hadziackiej z aktami unii polsko-litewskich, a przede wszystkim z postanowieniami zapadłymi w Horodle w 1413 roku. Na mocy tej unii polskie rody szlacheckie przyjęły i nadały swoje herby czterdziestu siedmiu rodom bojarów litewskich. Mnie zaś wielce nurtowało pytanie, czy litewscy bojarzy w roku 1414 różnili się aż tak bardzo od Kozaków zaporoskich w połowie XVII stulecia, że nadanie im szlachectwa było całkowicie niemożliwe? Dopuszczenie do polskich herbów Litwinów, którzy dopiero w 1385 roku przyjęli chrześcijaństwo, było decyzją dość niezwykłą jak na Europę u schyłku średniowiecza. Podejmując ją, szlachta polska zbudowała jednak podwaliny pod późniejszą Rzeczpospolitą i jej potęgę. Czy zatem nie mogła zrobić tego samego w połowie XVII wieku? Zasadnicza kwestia polega zaś na tym, czy Litwini z początku XV wieku różnili się bardzo od Kozaków? Oczywiście – Zaporożcy wzniecali bunty i powstania, mordowali szlachtę, jednak Litwini począwszy od XIII wieku tak samo napadali na Królestwo Polskie, porywali jeńców, palili wsie i miasta. Jednym z postanowień unii w Krewie było zresztą zwolnienie wszystkich jeńców polskich przebywających na Litwie. A jednak pomimo tego Litwini dostali herby i przywileje szlachty polskiej.

Bojarzy litewscy jednak, powie ktoś, byli odpowiednikiem rycerstwa europejskiego, a więc szlachta polska poniekąd nadawała herby równym sobie. Tymczasem Kozacy wywodzili się w większości z plebsu i pospólstwa. Dlatego właśnie panowie bracia nie mogli nadać im własnych przywilejów.

Niestety, nie jest to do końca prawda. XV-wieczny bojar litewski nie był bowiem odpowiednikiem rycerza, gdyż uzależniony był od swojego księcia. Dopiero kolejne unie dokonały przeniesienia na Litwę praw i przywilejów szlachty polskiej, a bojarzy stali się w ich wyniku takim samym rycerstwem i szlachtą jak Polacy. Nie byli nim jednak w czasie unii w Horodle, podobnie jak Kozacy nie byli szlachtą.

Wreszcie sprawa najważniejsza: Litwini dopiero wyszli z pogaństwa, gdyż chrzest Litwy odbył się w 1385 roku, na 28 lat przed wydarzeniami z Horodła. Wielu z tych, którzy przybierali na swoje tarcze polskie herbowe znaki, urodziło się, nie znając znaku krzyża; duża część z nich jeszcze przez długie lata pozostawała poganami. W przeciwieństwie do nich, Kozacy, którzy nie grzeszyli religijnością, wyznawali w znacznej części prawosławie, choć u niektórych wiara była nader powierzchowna. Nie byli jednak poganami, wyjąwszy wszakże pogańską, grzeszną skło

Cóż jeszcze różniło Kozaków od Litwinów? Kultura? Nie uchybiając Litwinom, wątpliwe, aby na przełomie XIV i XV wieku powszechnie znali obyczaje rycerskie, nie mieli też takich praw jak rycerze zachodnioeuropejscy. Co do Kozaków, to ma się rozumieć iż w sporej części byli oni grubianami, uprawiali zaś demokrację i politykę szabli, kija lub pięści, nie można wszakże odmówić im specyficznego poczucia honoru, a także tego, że większość starszyzny kozackiej przejmowała obyczaje szlachty polskiej. Generalnie nie różnili się jednak zbytnio od Litwinów.

Szkoda zatem, że w połowie XVII wieku nie nadano szlachectwa Kozakom, gdyż być może nowa unia tworząca równocześnie kolejną część Rzeczypospolitej – Księstwo Ruskie – uratowałaby szlacheckie państwo i pozwoliła pokonać coraz potężniejszą Moskwę. Oczywiście zawarcie takiej ugody wymagałoby od naszych przodków zmiany mentalności i przezwyciężenia podziałów stanowych. Jednak na podobnie wspaniałomyślny gest zdobyli się przecież prapradziadowie szlachty polskiej; nadając swoje herby i przywileje Litwinom. Bardzo źle stało się, że podobnego gestu zabrakło w 250 lat po unii horodelskiej.

Odpowiadając na wszelakie pytania, uprzedzając wątpliwości, które pojawią się w głowie uważnego Czytelnika, doszliśmy w końcu do ostatniej kwestii: czy Jan Kazimierz, wybrany w 1649 roku na króla Rzeczypospolitej, dążył w 1652 roku do zniszczenia armii koro

Znów odpowiedzmy zgodnie z prawdą historyczną: żadne źródła nie przemawiają za takim postępowaniem króla. W 1652 roku władca odradzał Kalinowskiemu rozpoczynanie wojny z Kozakami i zagrodzenie Chmielnickiemu drogi do Mołdawii.

Znów jednak pozostają pewne poszlaki...

Jan Kazimierz, ostatni Waza na polskim tronie, był jednym z najgorszych królów Polski i Litwy. Przez całe życie działał wbrew poddanym, a wbrew logice i interesom Rzeczypospolitej w szczególności. Jego nieudolna polityka była powodem przeciągającego się konfliktu na Ukrainie, sprowokowała najazd szwedzki, rokosze, konfederacje i osłabienie kraju. O jego wadach można by napisać książkę. Jednak do najważniejszych należało przede wszystkim kilka groźnych fobii i obsesji.

Najważniejszą z nich był strach przed możnymi wrogami. W czasie swojego życia Jan Kazimierz bez przerwy szukał wrogów – zwykle możniejszych od siebie. A kiedy król już kogoś znienawidził, nie potrafił zachować umiaru – ze wszelkich sił i nie zważając na nic, dążył do zniszczenia swego przeciwnika. Pierwszym z wrogów królewskich stał się Hieronim Radziejowski – podkanclerzy, którzy dał się wmanewrować w przewrotną intrygę króla i skazany został na infamię. Radziejowski uciekł za granicę i przyczynił się do Potopu szwedzkiego. Drugim z wrogów królewskich stał się Jerzy Sebastian Lubomirski; skazany, podobnie jak Radziejowski, na banicję i infamię, rozpętał w Rzeczypospolitej rokosz, który doprowadził do klęski króla.

Jan Kazimierz podejmował także decyzje polityczne, które śmiało można nazwać szaleńczymi. Kiedy tuż przed Potopem posłowie szwedzcy zaproponowali mu sojusz i wspólny atak na Moskwę, pod warunkiem zrzeczenia się praw do tronu szwedzkiego, król nie uczynił tego i w ten sposób sprowokował Karola X Gustawa do ataku na Rzeczpospolitą. Kiedy po Potopie szwedzkim sejmy zalecały królowi uporządkowanie spraw związanych z podatkami i utrzymaniem wojska, Jan Kazimierz umyślił sobie wprowadzić zasadę elekcji vivente rege, to jest wybieranie następcy tronu za życia poprzednika; trwonił na to czas i siły, podczas gdy na początku lat sześćdziesiątych było wiele poważniejszych problemów do rozwiązania.

Jan Kazimierz potrafił być nieobliczalny. Klęska pod Batohem miała miejsce między i