Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 53 из 58

Były to konie z upiętymi ogonami, z trefioną grzywą... – do dziś nie wiadomo do końca, czy konie hodowane w Rzeczypospolitej w XVI-XVIII wieku były osobną rasą wierzchowców, czy też wielką grupą mieszańców, łączących cechy koni wschodnich (tureckich i tatarskich) ze sprowadzanymi z zachodu. Rumak polski był nieco wolniejszy od araba, ale w zamian za to masywniejszy, bardziej odporny na trud i niewygody. Niestety, dzisiaj nie pozostało po nim śladu. Hodowla koni polskich upadła pod koniec XVIII wieku, a wierzchowce, na których dzisiaj pojeździć sobie można w stadninach, nie mają nic wspólnego z końmi, na których szarżowała husaria. Spośród istniejących obecnie wierzchowców najbardziej podobny do dawnych polskich rumaków jest koń małopolski hodowany jeszcze w kilku stadninach na terenie naszego kraju.

Wszak jopula Rogera de Nimiere wyglądała jak stary, mało strojny żupan... – wbrew temu, co można by sądzić, narodowy strój polski – szlachecki żupan i delia – nie wywodzą się od strojów tureckich i tatarskich, lecz od jopuli, która była ubiorem rycerstwa europejskiego w drugiej połowie XV wieku. Kto nie wierzy, tedy niechaj obejrzy sobie obrazy francuskie z opisywanego stulecia, gdzie jopule i kaftany rycerstwa przypominają z grubsza późniejsze polskie żupany. Taka moda panowała wówczas w całej Europie wśród szlachetnie urodzonych. Jednak pod koniec XV wieku wraz z odejściem w niebyt rycerstwa zaczęła się zmieniać moda na zachodzie, podczas gdy w Polsce, w związku z faktem, iż szlachta pozostała u szczytu potęgi, przetrwała, aby w następnym stuleciu ulec wyraźnym wpływom orientalnym. Tak samo staropolskie podgalanie głowy było średniowiecznym zwyczajem rycerskim i spotykało się je nawet u dawnych Normanów. Każdy Francuz, Niemiec czy Anglik, który dziś dziwuje się fryzurom panów braci przedstawionych na starych portretach i dowodzi, że są to jacyś barbarzyńcy, to dureń i kiep, gdyż tak samo podgalali sobie głowy jego przodkowie już w X-XI wieku. Podgalanie głów pozostało w zwyczaju u szlachty polskiej, bowiem kontynuowała ona rycerskie obyczaje jeszcze w XVI, XVII i XVIII wieku.

Józef Ciekliński – marszałek konfederacji wojskowej, zawiązanej przez nieopłaconych żołnierzy w roku 1612, w Rohaczewie. Ciekliński wypowiedział posłuszeństwo królowi, wycofał część wojska z Moskwy, żołnierze pozostali jednak na służbie Rzeczypospolitej i deklarowali, iż w razie konieczności będą bronić jej granic. Kiedy orda wpadła na Podole, pomogli odeprzeć najazd Tatarów. Jednocześnie Ciekliński przystąpił do egzekwowania zaległych podatków, ceł i myta; czując poparcie kilku tysięcy szabel, kontrolował dzierżawców, starostów i urzędników królewskich i w ciągu dwóch lat trwania konfederacji pokazał, jak winien działać aparat skarbowo-wojskowy Rzeczypospolitej. Ma się rozumieć, iż zamysły te nie zostały przychylnie przyjęte przez szlachtę. A ponieważ konfederaci wojskowi nie byli apostołami trzeźwości oraz porządku i poza sumie

Pan Baranowski... – Jan Baranowski, stolnik bracławski był jednym z ostatnich sług Jeremiego Wiśniowieckiego, który na początku powstania Chmielnickiego zmobilizował około 5-6 tysięcy ludzi. Niestety, ponieważ dobra Jaremy zostały zajęte i zniszczone przez Kozaków, w miarę upływu czasu jego siły topniały, a znaczna część chorągwi przeszła na żołd państwowy. W roku 1651 pod Beresteczkiem miał tylko kilka chorągwii, a dwa miesiące później wymienia w swoim testamencie zaledwie trzy roty: husarską Sługockiego, oraz chorągwie Jana Baranowskiego i Jana Wolskiego. W oddziałach tych służyła szlachta pochodząca z Ukrainy – przede wszystkim z Zadnieprza. Byli to ludzie, którzy pozostawili tam swoje folwarki, majętności i dzierżawy, mieli więc osobiste porachunki z Kozakami i nigdy nie dawali im pardonu.

Pan Zygmunt Przyjemski – to jeden z najwybitniejszych oficerów wojsk cudzoziemskiego autoramentu w połowie XVII wieku. Zygmunt Przyjemski herbu Rawicz był synem podkomorzego halickiego i od wczesnych lat służył wojskowo w armii szwedzkiej, pod księciem Bernardem Weimarskim, brał też udział w oblężeniu Orleanu. W 1646 roku przeszedł na służbę francuską i werbował w Polsce piechotę dla Ludwika XIV, a także dla Władysława IV Wazy. Po wybuchu powstania Chmielnickiego dał się poznać jako doświadczony i sprawny oficer. Walczył pod Zbarażem w 1649 roku, gdzie dowodził obroną jednego z odcinków wałów (między Firlejem a Rozrażewskim). 4 lutego 1650 roku został starszym nad armatą koro

W 1651 roku pod Beresteczkiem dowodził artylerią „polską, jego dziełem był także szyk wojsk polskich trzeciego dnia bitwy, dzięki któremu armia koro

Gdyby Przyjemski został hetmanem polnym w miejsce Kalinowskiego, prawdopodobnie nie tylko nie doszłoby do rzezi pod Batohem, ale być może byłby w stanie uśmierzyć powstanie kozackie i rozbić bez trudu połączone siły Zaporożców i Tatarów. Przyjemski jednak naraził się bardzo Kalinowskiemu, gdyż krytykował (nie bez racji) wszystkie decyzje hetmana. Przede wszystkim był wrogiem marszu na Batoh; uważał także, że hetman wybrał zbyt duże miejsce na obóz. Już w trakcie bitwy proponował Kalinowskiemu, aby wraz z jazdą przebijał się do Kamieńca lub na północ, sam zaś miał pozostać w zmniejszonym obozie wraz z piechotą cudzoziemskiego autoramentu i dać odpór Kozakom. Plan ten został jednak odrzucony przez hetmana, który zazdrościł Przyjemskiemu sławy i poważania u żołnierzy.

O Do

Na wieść o planowanym małżeństwie młodego Chmielnickiego z Do

Przeciwny temu małżeństwu był, ma się rozumieć, sam hospodar Lupul, który słał alarmujące listy do Jana Kazimierza i Marcina Kalinowskiego – temu ostatniemu obiecał zresztą rękę Rozandy. Między i