Страница 73 из 124
Mikael skinął głową.
– Zaufaj swoim instynktom.
– A może to tylko zwykły gnojek nie na swoim miejscu. Taki, co to ciągle psuje radość i
– Niewykluczone. Ale zgadzam się z tobą, że zrobiliśmy błąd, zatrudniając Dahlmana.
Dwadzieścia minut później Mikael, siedząc w dziesięcioletnim, ale prawie nieużywanym volvo, mijał Slussen. Wracał na północ samochodem pożyczonym od żony Dircha Frodego. Właścicielka pozwoliła mu korzystać z pojazdu bez ograniczeń.
TO BYŁY DROBNE szczegóły, łatwe do przeoczenia przez mniej spostrzegawczą osobę. Trochę bardziej niż zwykle nieuporządkowana sterta papierów. Skoroszyt wystający z półki. Dosunięta szuflada biurka, o której Mikael wiedział, że była niedomknięta, gdy wyjeżdżał do Sztokholmu.
Jeszcze powątpiewał, ale po chwili nabrał przekonania, że ktoś tutaj był pod jego nieobecność.
Wyszedł na ganek i rozejrzał się dookoła. Przed wyjazdem zamknął chatkę na klucz, ale w drzwiach był tylko stary, prosty zamek, który najprawdopodobniej dało się otworzyć zwykłym śrubokrętem. Poza tym Mikael nie miał pojęcia, kto ma dostęp do zapasowych kluczy. Wszedł z powrotem do środka i zaczął systematycznie przeszukiwać gabinet, chcąc sprawdzić, czy coś nie zginęło. Wszystko było na swoim miejscu.
Ale fakt pozostawał faktem. Ktoś wszedł nieproszony do chatki, ktoś szperał w jego notatkach i papierach. Do laptopa nie zaglądał, bo miał go ze sobą. Automatycznie nasuwały się dwa pytania. Kim był tajemniczy gość? I jak dużo zdołał się domyślić?
Skoroszyty były tą częścią zbiorów Henrika, którą Mikael po powrocie z więzienia przeniósł z powrotem do siebie. Nie zawierały żadnego nowego materiału. Notatki leżące na stole były zbyt trudne do rozszyfrowania dla niewtajemniczonych, ale czy osoba, która przeszukała całe biurko, należała do tej kategorii?
Ważniejsza była niewielka plastikowa teczka, w której znajdowały się „numery telefonów" i przepisane na czysto, odpowiadające cyfrom fragmenty Biblii. Tajemniczy gość wiedział więc, że Mikael rozgryzł biblijny kod.
Kto?
Henrik leżał w szpitalu. Gospodyni A
Z kim rozmawiał Frode? Czy coś znów mu się wypsnęło? Ilu spośród zebranych zrozumiało, że Mikael dokonał przełomu w poszukiwaniach?
Minęła ósma wieczorem. Mikael zadzwonił na pogotowie ślusarskie w Hedestad. Okazało się, że właściciel warsztatu może przyjechać dopiero następnego dnia. Mikael obiecał mu podwójną stawkę, jeżeli pojawi się natychmiast. Umówili się na wpół do jedenastej i porządny wieloryglowy zamek.
CZEKAJĄC NA ŚLUSARZA, około wpół do dziewiątej zapukał do Dircha Frodego. Żona Frodego zaprosiła go do ogrodu i poczęstowała zimnym piwem, które przyjął z wdzięcznością. Znów zapytał o stan Henrika. Dirch Frode pokręcił głową.
– Operowali go. Ma miażdżycę naczyń wieńcowych. Lekarz powiedział, że już sam fakt, że Henrik żyje, napawa nadzieją. Ale najbliższe dni będą krytyczne.
Rozważali te słowa, popijając piwo.
– Rozmawiał pan z nim?
– Nie, nie był w stanie rozmawiać. A jak panu poszło w Sztokholmie?
– Lisbeth Salander przyjęła zlecenie. Tutaj jest kontrakt od Dragana Armanskiego. Wystarczy podpisać i odesłać.
Frode przebiegł oczyma papiery.
– Każe sobie dość słono płacić – stwierdził.
– Henrika stać na to.
Frode skinął głową i wyjął z kieszonki na piersi długopis.
– Najlepiej podpisać od razu, póki Henrik żyje. Będzie pan przechodził koło skrzynki przy Konsumie?
MIKAEL POŁOŻYŁ SIĘ koło północy, ale nie mógł zasnąć. Cały jego dotychczasowy pobyt na wyspie miał charakter badawczy i dotyczył historycznych kuriozów. Ale jeżeli komuś tak bardzo zależało na wynikach badań, że włamał się do domku Mikaela, to niewykluczone, że historia leży bliżej teraźniejszości, niż można by się spodziewać.
Nagle Mikael uświadomił sobie, że przecież jego praca mogła wzbudzać zainteresowanie i
Wygrzebał się z pościeli, stanął nago przy kuche
Nie umiał rozgryźć Lisbeth Salander. Nieuzasadnione długie przerwy w środku rozmowy potęgowały jej dziwne zachowanie. Nieporządek w jej mieszkaniu graniczył z chaosem; te stosy gazet w przedpokoju i niesprzątana od roku kuchnia. Porozrzucane po podłodze ubrania. No i najwyraźniej obudziła się po ciężkim imprezowaniu, w knajpie. Malinki na szyi zdradzały, że nie spała sama. Miała liczne tatuaże i parę kolczyków tu i ówdzie na twarzy, i pewnie jeszcze więcej w mniej widocznych miejscach. Krótko mówiąc, była bardzo szczególna.
Z drugiej strony Armanski zapewniał Mikaela, że Salander to zdecydowanie najlepszy researcher w firmie, a jej wnikliwy raport o nim samym świadczył o tym, że jest bardzo dokładna. Osobliwa dziewczyna.
LISBETH SALANDER siedziała przed PowerBookiem i zastanawiała się nad sobą. Nigdy w swoim dorosłym życiu nie pozwoliła przekroczyć progu komuś, kogo osobiście nie zaprosiła. Tę garstkę ludzi można było policzyć na palcach jednej ręki. Mikael bez żenady wlazł w jej życie, a jej protesty ograniczyły się do symbolicznych działań.
I jakby tego było mało – on się z nią po prostu drażnił. Nabijał się z niej.
W normalnej sytuacji takie zachowanie zmusiłoby ją do mentalnego odbezpieczenia pistoletu. Ale ze strony tego mężczyzny nie odczuwała ani krzty zagrożenia czy wrogości. Miał wystarczający powód, żeby ją porządnie ochrzanić, a w zasadzie nawet donieść na nią na policję. Przecież włamała mu się do komputera. Ale nawet to przestępstwo potraktował jako żart.
To była najbardziej drażliwa część ich rozmowy. Wydawało się, że Mikael świadomie unikał tematu, ale Lisbeth, nie mogąc się powstrzymać, w końcu zapytała:
– Powiedziałeś, że wiesz, co zrobiłam.
– Jesteś hakerką. Włamałaś się do mojego kompa.
– Skąd wiesz?
Lisbeth była całkowicie pewna, że nie zostawiła żadnych śladów i że jej włamanie mógłby odkryć jedynie konsultant wielkiego kalibru i tylko wtedy, gdyby skanował twardy dysk akurat podczas jej wizyty w komputerze Mikaela.
– Zrobiłaś jeden błąd.
Wyjaśnił jej, że zacytowała wersję tekstu, który znajdował się tylko w jego komputerze i nigdzie indziej.
Lisbeth długo siedziała w milczeniu. A później spojrzała na Mikaela oczami bez wyrazu.
– Jak to zrobiłaś? – zapytał Mikael.
– To moja tajemnica. Co zamierzasz zrobić w tej sprawie?
Mikael wzruszył ramionami.
– A co mogę zrobić? Możliwe, że powinienem porozmawiać z tobą o etyce i moralności i o niebezpieczeństwie, z jakim wiąże się grzebanie w prywatnym życiu i
– Czyli o tym, co sam robisz jako dzie
Skinął potakująco.
– Oczywiście. I dlatego mamy komisję do spraw etyki zawodowej, która to komisja stoi na straży moralnych aspektów pracy dzie
– Tak.
– Naruszasz moją prywatność. Mój pracodawca nie musi wiedzieć, z kim uprawiam seks. To jest moja sprawa.