Страница 59 из 124
Dirch Frode z Hedestad zlecił jej wywiad środowiskowy na temat Mikaela Blomkvista, skazanego na karę więzienia za zniesławienie finansisty Hansa-Erika We
Nie trzeba być geniuszem, żeby wyciągnąć następujący wniosek: te wydarzenia są w jakiś sposób powiązane. Gdzieś leżał pies pogrzebany, a Lisbeth uwielbiała odkopywać pogrzebane psy. A poza tym nie miała nic ciekawszego do roboty.
13 procent szwedzkich kobiet doświadczyło pozamałżeńskiej przemocy seksualnej.
CZĘŚĆ III. Fuzje
Rozdział 15
MIKAEL BLOMKVIST został zwolniony z zakładu karnego w piątek 16 maja, dwa miesiące po przybyciu do Rullaker. Tego samego dnia, kiedy zaczął odsiadywanie kary, nie robiąc sobie większych nadziei, złożył podanie o skrócenie jej wymiaru. Nigdy nie zrozumiał przyczyn wcześniejszego zwolnienia, ale podejrzewał, że wpłynęły nań niewykorzystane weekendowe przepustki oraz fakt, że w zakładzie obliczonym na trzydzieści jeden osób znajdowało się obecnie czterdziestu dwóch więźniów. W każdym razie szef więzienia, pochodzący z Polski czterdziestoletni Peter Sarowsky, z którym Mikael nigdy nie miał kłopotów, wystąpił o skrócenie kary.
W Rullaker było przyjemnie i spokojnie. Zakład przyjmował, jak wyraził się Sarowsky, popaprańców i pijanych kierowców, z których jednak żaden nie był prawdziwym przestępcą. Codzie
Nie uważał go za takiego również szef więzienia. Już pierwszego dnia wezwał Mikaela na rozmowę, w trakcie której zaproponował mu terapię, Komvux, i
Tak więc Mikael spędził dwa stosunkowo przyjemne miesiące, pracując sześć godzin dzie
Wiadomość o przedterminowym zwolnieniu otrzymał dzień wcześniej. Zaproszony do gabinetu Sarowskiego napił się z nim wódki, a wieczór spędził na pakowaniu ubrań i notatek.
PROSTO Z WIĘZIENIA pojechał do swojej chatki w Hedeby Przechodząc przez most, usłyszał znajome miauczenie i w drodze do domu towarzyszył mu rudobrązowy kot, który najpierw przywitał się z nim, łasząc się do nóg.
– No dobra, właź – powiedział Mikael przy drzwiach. – Ale nie zdążyłem kupić mleka.
Rozpakował swój bagaż. Nie mogąc pozbyć się wrażenia, że wrócił z urlopu, odkrył, że brakuje mu towarzystwa współwięźniów i Sarowskiego. Jak absurdalnie by to nie brzmiało, było mu tam dobrze. Przedterminowe zwolnienie przyszło tak nagle, że Mikael nie zdążył nikogo zawiadomić o swoim powrocie.
Właśnie minęła szósta wieczorem. Pospieszył do najbliższego sklepu, żeby przed zamknięciem zrobić podstawowe zakupy. Wróciwszy do domu, włączył komórkę i zadzwonił do Eriki, której poczta głosowa poinformowała, że abonent jest chwilowo niedostępny. Nagrał wiadomość.
A później pomaszerował do swojego pracodawcy, który z podniesionymi brwiami przywitał go zdziwionym:
– Uciekłeś?
– Przedterminowo zwolniony, zgodnie z prawem.
– A to niespodzianka!
– Dla mnie też. Dowiedziałem się o tym wczoraj wieczorem.
Patrzyli na siebie przez kilka sekund. I nagle starzec, objąwszy zaskoczonego Mikaela, przytulił go serdecznie.
– Właśnie schodziłem na kolację. Zjesz ze mną?
A
– Mieliśmy trzy zebrania zarządu, pani Berger i wasz partner Christer Malm byli tak uprzejmi, że przenieśli dwa z nich tutaj, do Hedestad, a na trzecim, w Sztokholmie, reprezentował mnie Dirch. Chciałbym być o kilka lat młodszy. Prawda jest taka, że dłuższe podróże są dla mnie zbyt męczące. Ałe spróbuję pojechać na południe latem.
– Myślę, że wszystkie zebrania mogą się odbywać tutaj – odpowiedział Mikael. – A jak czujesz się jako współwłaściciel gazety?
Henrik Vanger uśmiechnął się krzywo.
– To naprawdę najwspanialsza rzecz, jaka mnie spotkała w ciągu ostatnich lat. Przyjrzałem się sytuacji finansowej, wygląda całkiem znośnie. Nie będę musiał inwestować tak dużo, jak myślałem. Przepaść między dochodami a wydatkami maleje.
– Rozmawiałem z Eriką mniej więcej raz w tygodniu. Rozumiem, że na froncie ogłoszeniowym trochę się polepszyło.
Henrik skinął głową.
– Tendencja zaczyna się odwracać, ale to jeszcze trochę potrwa. Początkowo firmy wchodzące w skład koncernu Vangera wykupywały całe strony, żeby wesprzeć gazetę. Ale teraz wrócili dwaj potężni ogłoszeniodawcy – telefony komórkowe i biuro turystyczne.
Uśmiechnął się szeroko.
– Czasami prowadzimy też prywatne kampanie wśród dawnych wrogów We
– Słyszałeś coś od samego We
– Taa… nie do końca. Ale jesteśmy sprawcami przecieku; media wiedzą, że We
– Cieszy cię to?
– Cieszyć to złe słowo. Powinienem był zająć się tym wiele lat temu.
– O co wam tak naprawdę poszło?
– Nawet nie kombinuj. Dowiesz się po nowym roku.
W POWIETRZU UNOSIŁ SIĘ przyjemny zapach wiosny. Kiedy około dziewiątej Mikael opuścił dom Henrika, zaczęło zmierzchać. Zawahał się przez chwilę. A później zapukał do drzwi Cecilii.
Nie zastanawiał się, czego oczekuje. Cecilia zrobiła wielkie oczy. Z lekko zakłopotaną miną wpuściła go do przedpokoju. Stali naprzeciwko siebie, nagle niepewni siebie nawzajem. Ona też zapytała, czy uciekł, a on jeszcze raz wytłumaczył swój niezapowiedziany powrót.