Страница 111 из 124
– No i?
– Kiedy ostatni fragment dociera na miejsce, program integruje się z programem internetowym użytkownika. Komputer zawiesza się, We
– HaTe?
– Sorry. Plague używa tej nazwy. HaTe to Hostile Takeover.
– Aha!
– I dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa. Kiedy cała konstrukcja jest gotowa, We
– Rozumiem, że twój kolega też jest hakerem.
– To on załatwił podsłuch w Londynie. Jest odrobinę upośledzony społecznie i nigdy nie spotyka się z ludźmi, ale w sieci to legenda.
– Okej – podsumował Mikael z bladym uśmiechem. – Pytanie numer dwa: dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej o We
– Bo nie pytałeś.
– A gdybym nigdy cię nie zapytał, gdybyśmy w ogóle się nie znali, to co? Siedziałabyś cicho z wiedzą na temat We
– Nikt mnie nie prosił o wyjawienie prawdy o We
– Ale gdyby?
– No przecież opowiedziałam!
Mikael zrezygnował z dalszej dyskusji.
BYŁ CAŁKOWICIE zaabsorbowany zawartością twardego dysku We
– W głowie mi się nie mieści! Jak można być tak kompletnie nierozgarniętym, żeby na twardym dysku zapisywać potwierdzenia swoich ciemnych interesów – dziwił się Mikael. – Jeżeli to kiedykolwiek wpadnie w ręce policji…
– Ludzie nie zachowują się racjonalnie. On chyba nawet nie bierze pod uwagę, że policja kiedykolwiek chciałaby mu skonfiskować komputer.
– No tak, poza wszelkimi podejrzeniami. Zgadzam się, że to arogancki gnojek, ale przecież na pewno ma speców od bezpieczeństwa, którzy powi
– Laptop jest dosyć nowy, wyprodukowany rok temu, ale wygląda na to, że We
– Który jest oczywiście zupełnie bezwartościowy, bo ty przecież za każdym razem widzisz, jak We
CZWARTEGO DNIA w Sztokholmie, o trzeciej nad ranem, obudził Mikaela telefon od Christera Malma.
– Wczoraj wieczorem Henry Cortez był z przyjaciółką w knajpie.
– Aha – odpowiedział półprzytomnie Mikael.
– W drodze do domu zahaczyli o Centralny.
– To nie jest dobre miejsce dla uwodzicieli.
– Posłuchaj. Ja
– No i co?
– Henry rozpoznał faceta ze zdjęć w prasie. To był Krister Sóder.
– Słyszałem gdzieś to nazwisko, ale…
– Pracuje w „Finansmagasinet Monopol", który należy do We
Mikael usiadł na łóżku.
– Jesteś?
– Jestem. To jeszcze nic nie znaczy. Sóder to zwykły dzie
– W porządku, może mam obsesję. Ale trzy miesiące temu „Mille
– Rozumiem, co mówisz. Ale takie rzeczy się zdarzają. Rozmawiałeś z Eriką?
– Nie, Erika ciągle jest w Stanach, wróci w przyszłym tygodniu.
– Nic nie rób. Zadzwonię do ciebie później – zakończył Mikael i wyłączył komórkę.
– Jakieś problemy? – zapytała Lisbeth.
– „Mille
O CZWARTEJ NAD RANEM redakcja była zupełnie pusta. Złamanie hasła w komputerze Dahlmana zajęło Salander mniej więcej trzy minuty. Kolejne dwie minuty trwało skopiowanie zawartości twardego dysku na iBook Mikaela.
Większość korespondencji znajdowała się w laptopie Dahlmana, do którego nie mieli dostępu. Ale ze stacjonarnego komputera w redakcji Lisbeth wywnioskowała, że oprócz adresu mille
Wyłączywszy komputery, wrócili do mieszkania Mikaela i przespali jeszcze kilka godzin. O dziesiątej Mikael zadzwonił do Christera.
– Mam dowody na to, że Dahlman pracuje dla We
– Wiedziałem, że to parszywa świnia. Okej, wyleję go dzisiaj z pracy.
– Nie wylewaj. W ogóle nic nie rób.
– Nic?
– Christer, zaufaj mi. Do kiedy Dahlman ma urlop?
– Wraca w poniedziałek.
– Ile osób jest dzisiaj w redakcji?
– Phi, trochę tu pusto…
– Możesz zwołać zebranie na drugą? Nie mów, o co chodzi. Zaraz przyjadę.
PRZY KONFERENCYJNYM stole, oprócz Mikaela, zasiadło sześć osób. Christer Malm wyglądał na zmęczonego, a Henry Cortez – na zakochanego w ten sposób, w jaki mogą być zakochani tylko dwudziestoczterolatkowie. Monica Nilsson nie kryla zniecierpliwienia. Christer nie zdradził powodu zebrania, ale Monica pracowała tutaj wystarczająco długo, żeby domyślić się, że chodzi o coś wyjątkowego, i była nieco zirytowana, ponieważ nie należała do wąskiego grona wtajemniczonych. Jedynie Ingela Oskarsson wyglądała jak zwykle. Odkąd dwa lata temu została mamą, nigdy nie sprawiała wrażenia naprawdę spokojnej. Dwa razy w tygodniu zajmowała się między i
Mikael zaczął od powitania wszystkich, przepraszając jednocześnie za swoją półroczną nieobecność.
– To, o czym będziemy dzisiaj rozmawiać, nie zostało skonsultowane z Eriką, ponieważ ani ja, ani Christer nie mieliśmy na to czasu, ale mogę was zapewnić, że mówię również w jej imieniu. Dzisiaj zadecydujemy o przyszłości „Mille
Krótka pauza spotęgowała siłę wypowiedzianych słów. Nikt o nic nie zapytał.
– Ostatni rok był naprawdę ciężki. Dziwię się, że nikt z was nie wpadł na lepszy pomysł i nie szukał pracy w i
– Ostatnią przysługę? – wtrąciła Monica Nilsson – To brzmi tak, jakbyś planował likwidację gazety.