Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 32 из 54

– Dobra z ciebie dziewczynka, A

– Trzeba wezwać szeryfa. Może przeszukajmy temu facetowi kieszenie, niech myślą, że dokonano rabunku.

– Lepiej będzie zabrać mu spodnie – zaproponował rozsądnie Clee. – Wyobraź sobie, że on nie żyje, a ona wrzeszczy wniebogłosy. Jaki złodziej miałby czas na przeszukiwanie kieszeni?

– Dobra, dobra – wymamrotał Charlie. Wcale mu się nie podobało to wszystko. Cieszył się jednak, że Clee potrafi zręcznie przeprowadzić jedyny plan, jaki mogli w takiej sytuacji wymyślić.

Rozdział 26

– Wiesz, kim on jest, Ned? – spytał Doc Meddly. Zastępca szeryfa pokręcił głową i popatrzył na Srebrną

A

– Mówił, że się nazywa Chase Summers, ale co to ma za znaczenie? – spytała poirytowanym tonem, marząc wyłącznie o tym, by ta rozmowa wreszcie się skończyła. – To pewnie zmyślone nazwisko. Oni zawsze podają zmyślone nazwiska.

– Ned, może byś już stąd poszedł? Ta dziewczyna jest przecież półprzytomna ze zdenerwowania – odezwał się lekarz.

– A jak mogę się czuć? Klient obrywa nożem w moim łóżku! – zaskrzeczała A

– Bezduszna, prawda? – wymamrotał Doc.

– Jak wszystkie – dodał Ned.

A

– Gdzie on się zatrzymał?

– Chyba w hotelu.

– Nie wiesz? Gdzie jest szeryf?

– Daj spokój, Doc. Po co miałem go budzić? Poradzę sobie bez niego.

– Dowiedz się, czy ten miody człowiek zna kogoś w tym mieście. Przez kilka dni będzie na pewno potrzebował opieki.

– A twoja małżonka? Zdaje się, że zwykle to ona pielęgnuje chorych…

– Ale tylko bogobojnych chorych. Gdyby usłyszała, w jakich okolicznościach napadnięto tego nieszczęśnika, od razu by się domyśliła, że on nie należy do takiej kategorii. Mógłbym się, oczywiście, uprzeć, ale nie chcę mieć kłopotów.

– On zna Blairównę – odezwała się A

– Jessie Blair? – upewnił się Doc, zajęty oczyszczaniem rany. – Widziałem ją dzisiaj w mieście. Sprawdź, czy ona mieszka w hotelu, a jeśli tak…

– Sprowadź ją tutaj szybko – przerwała A

Meddly popatrzył na nią ostro.

– Nie sądzę, aby było to odpowiednie miejsce dla takiej damy jak Jessie, panienko.

– Dlaczego? Słyszałam, że ona jest twarda jak skała. Każda dziewczyna, która potrafi załadować broń, może też wejść do saloonu i nie zemdleć.

– Ale po co ma przychodzić, gdy wcale nie ma takiej konieczności! – odparł z oburzeniem Doc i odwrócił się do Neda. – Powiedz po prostu pa

Ned poszedł do hotelu, ale nie znalazł Jessie, która wkroczywszy właśnie do saloonu, słuchała jednym uchem opowieści o napadzie. Całą uwagę skupiła jednak na czymś zupełnie i

– Jak już musisz wyzionąć ducha, to chyba jedyny sposób – w łóżku, z kobietą.

– Tak oberwać w plecy, bez szans na obronę?

– Słyszałem, że ukradli mu nawet spodnie.

– Ostatnio sporo wygrywał, ale dziś chyba nie usiadł do stolika. Chciałbym zobaczyć minę tego drania, co go zasztyletował, kiedy zobaczył puste kieszenie.

– No!

– Widziałem go raz czy dwa z Blairówną. Chyba przez jakiś czas u niej pracował.

– Dobrze by było, gdyby wreszcie go tu przynieśli. Wyciąłbym sobie numerek ze Srebrną A

Jessie zerwała się z miejsca. Na schodach ukazało się właśnie czterech mężczyzn, a na podeście, przy otwartych drzwiach, stało kilku i

Gdy stanęła wreszcie przy otwartych drzwiach, dotarł do niej głos doktora Meddly:

– Może ma pani jakąś parę spodni, pa

– Co ja bym z nimi robiła? Mężczyźni, którzy mnie odwiedzają, ściągają portki, ale przed wyjściem zawsze wkładają je z powrotem. Proszę go przykryć kołdrą, nie sprawi mu to różnicy.

Jessie przeniosła spojrzenie z pleców doktora Meddly na mocno umalowaną twarz blondynki, ubranej jedynie w kusy gorsecik i pantalony do kolan, a następnie popatrzyła na mężczyznę leżącego na łóżku.

– Czy on nie żyje? – spytała ochrypłym głosem.

– Pa

– Czy on nie żyje? – powtórzyła głośniej.

Meddly dostrzegł jej poszarzałą twarz i przerażone oczy.

– Nie, nie – zapewnił ją szybko, najłagodniejszym tonem, na jaki potrafił się zdobyć. – Przy odpowiedniej opiece na pewno wyzdrowieje.

Jessie omal nie osunęła się bezwładnie na podłogę, lecz w ostatniej chwili chwyciła się framugi. Meddly uśmiechnął się, by dodać jej otuchy. Zaraz potem jednak dziewczyna wyprostowała gwałtownie plecy, zwróciła wzrok na mężczyznę leżącego na łóżku, po czym spojrzała twardo na doktora, a następnie na A

Gdy weszła do pokoju, doktor Meddly szybko okrył Chase'a kocem.

– Nie powi

– Co się stało? – spytała twardo dziewczyna.

– Napad rabunkowy.

– Walczył?

– To ze mną powi

Jessie odwróciła się na pięcie. Pod jej nieprzyjaznym spojrzeniem Srebrna wyraźnie się skurczyła.

– Czyżby? Dlaczego w takim razie milczysz, skarbie?

– Nie walczył – odparła niespokojnie A

– Tą samą opowiastką uraczyłaś zastępcę szeryfa?

– No oczywiście.

– Czy ktoś może poświadczyć twoje słowa?

– O co chodzi? – A

– Pytam, kobieto, czy istnieje ktoś jeszcze, kto mógłby potwierdzić twoje słowa? – rzekła Jessie lodowatym tonem. – Ktoś może widział, jak rabuś wybiega z twego pokoju?

– Skąd.mam wiedzieć? – odparła A

– Widziałaś napastnika? – spytała Jessie.

– Nic nie widziałam. Światło było zgaszone.

– Więc skąd wiesz, że Chase'a zasztyletowano?

– Skąd wiem? Po prostu wiem.

– Skąd? Ubrudził cię krwią? Czy Chase był zakrwawiony, kiedy pan tu przyjechał? – spytała Jessie doktora, nie odrywając wzroku od A

– Nie pamiętam, panienko, ale dlaczego panienka zadaje te wszystkie pytania?

– Ja też jestem tego ciekawa – mruknęła A

– Może i nie – odparła Jessie. – On jednak nie znał tego mężczyzny tak dobrze, jak ja go znam.

– On jest panience bliski? – spytał ostrożnie Meddly.

– Dość.

– A niech to…

Jessie popatrzyła na niego ostro i dobry doktor nie wyrzekł już ani słowa. Wiedział już, o co chodzi. Bardzo źle się stało, że znalazła swego mężczyznę w takim miejscu, niemniej jednak była rzeczywiście jedyną osobą uprawnioną do zadawania pytań na temat okoliczności, w których młody człowiek odniósł rany.