Страница 14 из 123
W trakcie przesłuchania Balfoura główny nacisk położono na ewentualność porwania dla okupu. W rezultacie założono podsłuch nie tylko na prywatnej linii w domu Balfourów, ale także w biurach w Edynburgu i w Londynie. Przejmowano też całą przychodzącą korespondencję na wypadek, gdyby żądanie okupu nadeszło pocztą. Chodziło o to, że im mniej będzie odcisków palców do sprawdzenia, tym lepiej. Jednak jak dotąd nadeszło jedynie kilka listów od pomyleńców. I
– Ludzie ci darzą mnie zaufaniem. Bez ich zaufania bank przestanie istnieć.
– Ale panie prezesie, z całym szacunkiem, jednak los pańskiej córki może zależeć od…
– W pełni zdaję sobie z tego sprawę!
Po tej wymianie zdań przesłuchanie już do końca naznaczone było lekką nutką antagonizmu.
Reasumując: według konserwatywnej wyceny firma warta była około stu trzydziestu milionów funtów, z czego osobisty majątek Johna Balfoura wynosił mniej więcej pięć procent tej wartości. Oznaczało to sześć i pół miliona powodów dla profesjonalistów, by zorganizować porwanie. Tylko czy profesjonaliści już by się do tej pory nie odezwali? Rebus nie był pewien.
Jacqueline Balfour z domu Gil-Martin była córką dyplomaty oraz właściciela ziemskiego, którego włości zajmowały pokaźny kawałek hrabstwa Perthshire, rozciągając się na blisko dziewięciuset akrach ziemi. Ojciec Jacqueline już nie żył, a jej matka przeniosła się z dworu do małego letniego domku na terenie majątku. Całym majątkiem zarządzał bank Balfour, a dwór o nazwie Laverock Lodge był miejscem organizacji licznych konferencji i i
Philippa była jedynaczką, podobnie jak John Balfour, Jacqueline zaś miała jeszcze dwie siostry i brata, z których aktualnie żadne nie mieszkało w Szkocji. Brat Jacqueline poszedł w ślady ojca i przebywał na placówce w Waszyngtonie, wysłany tam przez MSZ. Rebusowi przyszło do głowy, że dynastia Balfourów znalazła się w niebezpieczeństwie, ponieważ trudno było sobie wyobrazić, by Philippa przejęła firmę po ojcu, pomyślał więc, że to dziwne, iż państwo Balfour nie postarali się o syna.
Zapewne nic z tego nie miało żadnego związku ze śledztwem, jednak ten fragment dochodzenia sprawiał Rebusowi zawsze szczególną przyjemność: próba rekonstruowania sieci wzajemnych powiązań, zaglądanie do życia i
Przeszedł do notatek z przesłuchania Davida Costello. Urodził się i skończył szkołę średnią w Dublinie, po czym na początku lat dziewięćdziesiątych rodzina Costello przeniosła się w okolice Dalkey, na południe od Dublina. Wyglądało na to, że ojciec Davida, Thomas, nie przepracował ani jednego dnia w całym swoim życiu, żyjąc z kapitału zgromadzonego w funduszu powierniczym przez jego ojca, miejscowego dewelopera nieruchomości. Dziadek Davida był właścicielem kilku prestiżowych nieruchomości w centrum Dublina i dzięki nim jego wnuk przez całe życie opływał w dostatki. Był także właścicielem kilku koni wyścigowych i ostatnimi laty cały swój czas poświęcał tej właśnie pasji.
Matka Davida, Theresa, była kimś zupełnie odmie
David zwlekał z rozpoczęciem studiów i po szkole najpierw spędził rok na podróżach po świecie. Obecnie był na trzecim roku wydziału anglistyki i literatury angielskiej. Rebus przypomniał sobie te wszystkie książki w jego mieszkaniu: Milton, Wordsworth, Hardy…
– Podziwiasz widoki, John?
Rebus otworzył oczy.
– Zamyśliłem się, George.
– Twierdzisz, że nie drzemałeś?
– A skąd. – Rebus obrzucił go ponurym spojrzeniem.
Kiedy Hi-Ho Silvers odczepił się, podeszła Siobhan i przysiadła na biurku.
– No to o czym tak dumałeś?
– Zastanawiałem się, czy Rabbie Burns mógł zamordować jedną ze swoich kochanek. – Patrzyła na niego, nie reagując. – Albo czy mógł to zrobić ktoś czytający poezje.
– Nie rozumiem, dlaczego nie. Czyż jeden z komendantów obozów zagłady nie spędzał wieczorów na słuchaniu Mozarta?
– Bardzo mnie pocieszyłaś.
– Zawsze do usług, jeśli tylko mogę ci służyć promykiem radości. Ale przysługa za przysługę.
– Jakże mógłbym odmówić.
Podała mu kartkę papieru.
– Powiedz mi, co to może znaczyć.
Temat: Pieklisko
Data: 5/9
Od: [email protected] /* */
Do: [email protected] /* */
Jak przeżyłaś Pieklisko? Czas ucieka.
Rygory czekają.
QuiM
Rebus spojrzał na Siobhan.
– Podpowiesz mi coś?
Wzięła od niego kartkę i stuknęła w nią palcem.
– To jest wydruk e-maila. Philippa miała w poczcie kilka nieodebranych wiadomości, wszystkie datowane po dniu jej zniknięcia. I poza tym jednym, wszystkie były adresowane na jej drugie imię.
– Jakie jej drugie imię?
– Prowajderzy – zawahała się – to znaczy ci, którzy dostarczają usługi internetowe, zwykle pozwalają abonentom na używanie kilku różnych haseł adresowych, na ogół pięciu lub sześciu.
– Dlaczego?
– Myślę, że w ten sposób można być kilkoma różnymi osobami. Flipaja 1223 to trochę tak jak pseudonim. Jej cała pozostała poczta szła na adres Flipa-kropka-Balfour.
– Więc co to wszystko znaczy?
Siobhan westchnęła.
– Właśnie się nad tym zastanawiam. Może to znaczy, że miała drugą osobowość, o której nic nie wiemy. W jej skrzynce nie ma ani jednej zachowanej wiadomości odebranej albo wysłanej pod hasłem Flipaja 1223. A to by oznaczało, że albo je wszystkie natychmiast usuwała, albo przyszło to do niej przez pomyłkę.
– Na pomyłkę mi to nie wygląda – orzekł Rebus. – Ta Flipaja brzmi zbyt podobnie do Flipy.
– Pieklisko, Rygory, PaganOmerta…
– Omerta to hasło mafii oznaczające milczenie – popisał się Rebus.
– No i ten Quizmaster – dodała Siobhan. – Podpisuje się QuiM [Quim (ang.) – slangowe słowo oznaczające żeński organ płciowy.]. Trochę w tym szczeniackiego poczucia humoru.