Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 92 из 94

– Dziękuję ci, Caolwn. – Te słowa prawie uwięzły Ronice w gardle. Wiedziała, że kobieta mówi szczerze, lecz jej oświadczenia niemal zamroziły serce w piersi starej Vestritki. Caolwn chyba się tego domyśliła, gdyż zanim się odwróciła do drzwi, spojrzała jeszcze na Ronice, błyskając oczyma. Potem podniosła czekającą na nią w progu ciężką drewnianą szkatułę ze złotem. Ronica otworzyła jej drzwi. Wiedziała, że nie trzeba proponować latarni ani świecy. Ludzie z Deszczowych Ostępów mieli świetny wzrok i nie potrzebowali światła w letnią noc.

Ronica stała w otwartych drzwiach i obserwowała, jak Caolwn odchodzi w ciemność. Człowiek z Deszczowych Ostępów wyszedł do niej z cienia, wziął drewnianą szkatułkę i bez wysiłku wsunął ją sobie pod pachę. Oboje podnieśli ręce na pożegnanie, a ona pomachała im w odpowiedzi. Wiedziała, że na plaży czeka na nich mała łódka, a w porcie oświetlony pojedynczym światełkiem statek. Życzyła im dobrze i miała nadzieję, że podczas podróży nie spotka ich nic złego. W myślach żarliwie przywołała Sa, modląc się, by nigdy nie musiała patrzeć, jak jedno z jej dzieci lub wnucząt odchodzi z nimi w mrok.

W ciemnościach Keffria spróbowała jeszcze raz: – Kyle'u?

– Tak? – Jego głos był ciepły, głęboki, słodki i świadczył o zaspokojeniu.

Keffria przytuliła się do męża. Miał gorące ciało, tylko w miejscach narażonych na podmuch letniego wiatru z otwartego okna pojawiła się rozkoszna gęsia skórka. Kyle pachniał mocno i po męsku, a jego silne, muskularne ciało wydawało się Keffrii tarczą ochro

Zaczerpnęła więc głęboko oddechu i zaczęła temat, który zmęczył już ich oboje.

– Co do Malty… – powiedziała. ' Kyle jęknął.

– Nie. Proszę cię, Keffrio, nie mówmy o tym. Za kilka godzin będę musiał wstać i odejść. Powi

– Niestety, nie dla nas ten luksus. Nasza córka wie, że się nie zgadzamy w jej sprawie i wykorzysta ten fakt przeciwko mnie, gdy ciebie tu nie będzie. Jeśli czegokolwiek jej zakażę, odpowie: “Ale papa powiedział, że jestem już kobietą…” To będzie dla mnie tortura.

Kyle cierpliwie westchnął i odsunął się od żony. W łóżku natychmiast zrobiło się chłodniej, a tym samym znacznie mniej przyjemnie.

– No cóż. Mam zatem cofnąć daną jej obietnicę dla twojego lepszego samopoczucia? Keffrio, co ona sobie o mnie pomyśli? Czy naprawdę tak strasznie ci ciężko? Pozwól jej pójść na jeden bal w ładnej sukience. Tylko o to cię proszę.

– Nie. – Bezpośredni sprzeciw przyszedł jej z wielkim trudem, lecz przekonała siebie stwierdzeniem, że jej mąż po prostu nie wie, o czym mówi. Nie rozumiał tej sytuacji, a dziś w nocy miała za mało czasu, by mu ją wyjaśnić. Ten jeden raz Kyle musiał jej przyznać rację. – Chodzi o coś więcej niż tylko o piękną sukienkę i tańce z mężczyznami. Malta pobiera już lekcje tańca z Rache. Musi się tym zadowolić, ponieważ trzeba przynajmniej roku, by przygotować pa

– Cóż, nie zmieniłem zdania – zauważył Kyle uparcie. Leżał teraz na plecach i patrzył w sufit. Podniósł ręce, splótł palce i założył dłonie za głową. Pocieszała się, że gdyby zamierzał wstać, skrzyżowałby ramiona na piersi. – Chyba robisz zbyt dużo szumu wokół takiego drobiazgu. I… nie chcę ranić twoich uczuć, ale coraz częściej mi się wydaje, że po prostu zabraniasz Malcie dorosnąć. Pragniesz, by na zawsze pozostała małą dziewczynką, wiecznie uczepioną twojej ręki. To prawie zazdrość, moja droga. Boisz się, że Malta będzie z tobą rywalizowała o moją uwagę i o względy młodych mężczyzn. Widziałem już wcześniej taką reakcję. Żadna matka nie lubi, jak córka usuwa ją w cień. Dorosłe dziecko przypomina każdemu rodzicowi, że nie jest już młody. Myślę jednak, że takie zachowanie ci nie przystoi, Keffrio. Pozwól swojej córce dorosnąć. Niech będzie twoją dumą i ozdobą. Nie może przez całe życie chodzić w króciutkiej spódniczce i warkoczyku na głowie.

Najwidoczniej Kyle niewłaściwie zrozumiał jej zawzięte i urażone milczenie, ponieważ odwrócił się lekko ku niej i dodał:

– Powi

– Dlaczego pozwalasz, by twoi marynarze zamiast pracować zabawiali się jak dzieci? – spytała Keffria. Na myśl o synu serce jej krwawiło i gorąco żałowała, że nie wspiął się od razu po koszulę. Gdyby się nie buntował, uznaliby go za jednego ze swoich, teraz natomiast postrzegali go jak kogoś z zewnątrz, obcego, którego mogą dręczyć. Wiedziała to wszystko instynktownie i zastanawiała się, dlaczego jej syn tego nie rozumiał.

– Zupełnie zepsułaś chłopaka, wysyłając go do klasztoru. – Głos Kyle'a niemal kipiał satysfakcją, a Keffria nagle uświadomiła sobie, że jej mąż zmienił temat.

– Rozmawiamy o Malcie, nie o Wintrowie. – Nowa myśl przyszła jej nagle do głowy. – Skoro upierasz się, że tylko mężczyzna potrafi wychować syna, powinieneś chyba przyznać, że Maltę może wprowadzić w dorosłość jedynie kobieta.

Mimo ciemności Keffria zdołała dostrzec po twarzy męża, jak bardzo zaskoczył go jej opryskliwy ton. Wiedziała, że jeśli chce wygrać z Kyle'em, wybrała sobie niewłaściwy sposób, niestety nie mogła już cofnąć wypowiedzianych słów. Zresztą czuła zbyt wielki gniew, by im zaprzeczyć, a także by się przypochlebiać i przytakiwać mężowi.

– Gdybyś była i