Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 24 из 87

W porządku, podczas seansów duchy ukochanych osób opowiadają mnóstwo banalnych zdarzeń. Dzięki temu sesje stają się wiarygodne, prawda? Wspominają wspólnie przeżyte chwile, o których prawdopodobnie nikt i

Potem stałem się bardziej podejrzliwy. Medium usłyszało od kogoś tę historyjkę. Od kogo? Od Ly

Przez jakiś czas grałem na zwłokę, udając, że mnie przekonali, czekając na kolejny błąd. No i popełnili go. Głupia, niemal farsowa pomyłka. Przypuszczam, że moje zachowanie uśpiło ich czujność, myśleli, że jestem kolejnym naiwniakiem, z którego będą mogli ciągnąć pieniądze. W pewnej chwili z jakiegoś miejsca za medium zaczęła wydobywać się dymiąca substancja. Dochodziła z tyłu pokoju, zza jego lewego ramienia, z miejsca, które Ly

Gdy zorientowałem się, na czym to wszystko polega, straciłem nad sobą panowanie i szybko ruszyłem w kierunku dymu wydobywającego się z małej rurki, umieszczonej w ścianie. Uderzyłem pięścią w ekran znajdujący się wewnątrz małej niszy, którą zakrywano przysłoną z czarnego pleksiglasu, gdy zapalano światło.

Bishop pochylił się, opierając łokcie na kolanach i wpatrując się w pokrytą żwirem ścieżkę.

– Czasami zastanawiam się, co by się stało, gdybym ich nie zdemaskował. Może wtedy Ly

Uśmiechnął się gorzko, gdy przypomniał sobie bezpośrednie skutki swego zachowania.

– Jak możesz sobie wyobrazić, seans zakończył się wrzawą. Medium krzyczało na mnie, już nie panując nad swym silnym irlandzkim akcentem. Przyjaciółka żony wpadła w histerię, podczas gdy Ly

Nie zawracałem już sobie głowy szukaniem ukrytego głośnika, z którego dochodził głos dziecka; zobaczyłem wystarczająco dużo. Irlandczyk podszedł do mnie wyglądając tak, jakby jego czerwona twarz za chwilę miała eksplodować. Nie chcąc mieć dalszych kłopotów, odepchnąłem go mocno, po czym zabrałem Ly

Widzisz, odebrałem jej ostatnią nadzieję. To tak, jakby Lucy umarła dwa razy.

– O Boże, Chris, to dla niej musiało być straszne. Dla was obojga.

Jessica także się pochyliła.

– Przez kolejne miesiące Ly

Jessica zadrżała, lecz nie z zimna, i impulsywnie położyła rękę na jego ramieniu. Znowu oparł się o ławkę, jakby chciał strącić jej dłoń. Jessica szybko ją cofnęła.

– Za pierwszym razem wzięła tabletki na sen, za drugim – próbowała podciąć sobie żyły. W obu przypadkach udało mi się ją zawieźć do szpitala, zanim było za późno; ale wiedziałem, że kiedyś mogę nie zdążyć. Po drugiej próbie naprawdę zaczęła mnie nienawidzić. Chciała być z Lucy, a ja jej w tym przeszkadzałem. Pewnej nocy obudziłem się, gdy stała nade mną z nożem. Nie wiem, dlaczego nie zadała ciosu, gdy spałem. Może gdzieś w środku tkwiła w niej jeszcze dawna Ly

Przez chwilę milczał, uporczywie unikając wzroku Jessiki, aż w końcu zaczęła się zastanawiać, czy teraz żałuje, że opowiedział jej o tym wszystkim. Była ciekawa, czy kiedykolwiek mówił komuś o tym.

– To stało się sześć, siedem lat temu – powiedział w końcu.

– A Ly

– Zakładzie dla psychicznie chorych? Tak, jest w prywatnej klinice, nie najlepszej, ale takiej, na jaką mnie stać. Ludzie, którzy ją prowadzą, nazywają to sanatorium dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Jest to jeszcze jeden sposób na wyciąganie pieniędzy. Tak, w dalszym ciągu tam jest, i z tego co widzę, nastąpiła w niej pewna zmiana. Tyle że na gorsze. Odwiedzam ją tak często, jak tylko mogę, ale teraz nawet mnie nie poznaje. Powiedziano mi, że stworzyła wokół siebie barierę ochro

– Może zabrzmi to banalnie, Chris, ale jest mi przykro. W ciągu tych ostatnich lat musiałeś przejść przez piekło. Teraz rozumiem, dlaczego tak bardzo nienawidzisz spirytystów.

Zdziwiła się, gdy Bishop wziął ją za rękę.

– To nieprawda, Jessico. Nienawidzę szarlatanów, ale zrozumiałem, że jest wielu absolutnie szczerych spirytystów, lecz omamionych.

Wzruszył ramionami i puścił jej rękę.

– Pierwszy, ten Irlandczyk, był kompletnym amatorem w porównaniu z i

– Tym właśnie zajmuje się Instytut mojego ojca.

– Wiem, Jessico. Dlatego chciałem się z tobą spotkać. Byłem niegrzeczny wobec ciebie, Jacoba i Edith Metlock. Wydawało mi się, że popadliście w przesadę, oceniając wydarzenia na Willow Road, interpretując je zgodnie z waszym sposobem rozumowania. Taki rodzaj histerii. Często się z tym spotykałem podczas badań.