Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 23 из 87

– Starali się umrzeć w najbardziej odrażający sposób. Musieli.

Bishop zmarszczył brwi.

– Myślisz, że mieli jeszcze jakiś motyw? Kulek przytaknął.

– Zawsze jest jakaś przyczyna samobójstwa lub morderstwa. Nawet szaleńcy mają swoje powody.

– Zazwyczaj samobójcy chcą się uwolnić od problemów, jakie niesie ze sobą życie.

– Albo od ograniczeń.

Bishopa zdziwiła ostatnia uwaga Kuleka, poprzednio Jessica mówiła o śmierci jako sposobie wyzwolenia. Ale był zbyt wyczerpany, aby zastanawiać się nad tym.

– Jakiekolwiek były motywy, pojutrze to nie będzie miało znaczenia. Ten dom nie będzie już tam dłużej stał – zakończył Bishop.

Poruszyło to ich.

– Co masz na myśli? – z lękiem spytał Kulek.

– Zanim tu przyjechałem, zadzwoniłem do pa

– Jak mogłeś? – krzyknęła Jessica, była wściekła.

– Chris, nie wiesz, co zrobiłeś! – Kulek poderwał się na nogi.

– Prawdopodobnie ma rację. – Jessica i jej ojciec ze zdziwieniem spojrzeli na Edith Metlock. – Prawdopodobnie zniszczenie Beechwood uwolni ich biedne dusze. Wierzę, że dom i wszystko, co się w nim dzieje, zatrzymuje je na tym świecie. Teraz odzyskają wolność. Będą mogły odejść.

Jacob Kulek opadł na fotel i wolno potrząsał głową.

– Żeby tylko tak się stało – to było wszystko, co mógł powiedzieć.

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

– Lucy umarła w trzy dni po swoich piątych urodzinach.

Bishop powiedział te słowa bez emocji, jakby odciął się od smutku, jaki ze sobą niosły. Jednak w środku, w najtajniejszych zakamarkach jego duszy tlił się jeszcze słaby, ale wciąż żywy, powoli zamierający ból. Jessica, idąca obok niego przez zimny londyński park, nie odezwała się. Różnica w ich wyglądzie symbolizowała w jakimś sensie ich wzajemną wrogość, która w ciągu tych paru dni ich znajomości czasami słabła, a później na nowo nasilała się wraz z rosnącą w nich zawziętością. Teraz, słysząc jak opowiada o córce, chciała zniszczyć dzielącą ich przepaść, ale nie miała w sobie dość siły, by zbliżyć się do niego.

Bishop zatrzymał się, żeby popatrzeć na szare jezioro, na którym kaczki zbiły się w stado, jakby bały się ciemnej tafli wody.

– Laryngotracheo-bronchitis był pośrednią przyczyną – powiedział, wciąż nie patrząc na Jessikę. – Kiedy byłem dzieckiem, nazywaliśmy to krupem. Dusiła się, brakowało jej tchu. Długo nie mogliśmy przekonać lekarza, by tej nocy opuścił ciepłe łóżko i przyszedł ją zbadać. Nawet wtedy niewielu chętnie zgadzało się na domową wizytę. Telefonowaliśmy do niego trzy razy – za drugim razem grożąc, za trzecim błagając, żeby przyszedł. Może byłoby lepiej, gdyby w ogóle się nie zjawił.

Jessica stała obok, obserwując jego profil. Grubym materiałem płaszcza musnęła jego rękę.

– To była potwornie zimna noc. Może Lucy zaszkodził pośpiech, w jakim odwoziliśmy ją do szpitala. Czekaliśmy dwie godziny: godzinę na lekarza, żeby ją zbadał, godzinę zanim podjęli decyzję, co dalej robić. Przeprowadzili tracheotomię, ale córka nabawiła „się już zapalenia płuc. Nie wiem, czy była tak osłabiona, że nie wytrzymała operacji, czy zabiła ją sama choroba, nigdy się nie dowiedzieliśmy. Winiliśmy siebie, lekarza, który nie chciał od razu przyjść, szpital, ale przede wszystkim mieliśmy pretensję do Boga. – Uśmiechnął się gorzko. – Oczywiście, wtedy jeszcze Ly

Jessica wydawała się być zdumiona i Bishop odwrócił głowę w jej kierunku.

– Czy możesz uwierzyć, by jakikolwiek Bóg pozwolił na takie cierpienie?

Wskazał głową na wysokie budynki, jakby miasto było siedliskiem ludzkiej męki.

– Ly

Bishop rozejrzał się dokoła i wskazał ławkę za nimi, po przeciwnej stronie ścieżki.

– Może usiądziemy na chwilę? Nie jest za zimno? Jessica pokręciła głową.

– Nie, nie jest.

Usiedli i przysunęła się do niego. Był roztargniony, prawie nie zauważał jej obecności.

– Czy wtedy wierzyłeś w spirytyzm? – spytała.

– Co? Och nie, właściwie to nie. Nigdy przedtem o tym nie myślałem. Ale dla Ly

– Jak trafiła do tego spirytysty?

– Prawdopodobnie w dobrej wierze powiedziała jej o nim przyjaciółka. Sama przed laty straciła męża i przypuszczam, że ponownie nawiązała z nim kontakt poprzez tego mężczyznę. Ly

– Nie wszyscy są tacy, Chris. Tylko nieliczni wyłącznie dla pieniędzy zajmują się spirytyzmem.

Jessica stłumiła gniew, nie chcąc wszczynać kolejnej kłótni.

– Być może działają z różnych pobudek, Jessico – starał się dać do zrozumienia, że każdy i

– W każdym razie – kontynuował Bishop – Ly

Był w średnim wieku. Mówił z miękkim irlandzkim akcentem. Miał łagodny, ale przekonywający sposób bycia. Podobnie jak Edith Metlock, wyglądał jak każdy i

Po krótkim wstępie zaczął się seans. Pokój był zaciemniony, trzymaliśmy się za ręce, siedząc dookoła stołu – tego się spodziewałem. Na początku poprosił nas, żebyśmy razem z nim odmówili krótką modlitwę i, ku mojemu zdziwieniu, Ly

Kiedy usłyszałem głos Lucy, zesztywniałem z przerażenia. Ly