Страница 18 из 83
Wyobraził sobie, jak się witają i pozdrawiają wzajemnie, i wpadają na jakiś ceglany mur.
Po chwili obraz wyblakł i Reacher znalazł się ponownie z Neagley w jadącym samochodzie. Zostaliśmy we dwoje. Trzeba zaakceptować fakty, zamiast z nimi walczyć.
Neagley oddała samochód obsłudze parkingu hotelowego i razem z Reacherem przedostali się do holu tylnym wejściem prowadzącym przez kręty korytarz. W milczeniu wsiedli do windy i pojechali na górę. Neagley wyciągnęła klucz i otworzyła drzwi.
Chwilę później stanęła jak wryta.
W fotelu obok okna siedział mężczyzna w garniturze, czytając raport z autopsji Franza.
Wysoki, jasnowłosy, arystokratyczny i zrelaksowany. David O’Do
17
O’Do
– Musiałem poznać przyczynę tych nieuprzejmych i obelżywych wiadomości, które nagraliście na mojej automatycznej sekretarce. – Po tych słowach uniósł raport z sekcji zwłok w geście, który miał wszystko tłumaczyć. – Teraz rozumiem.
– Jak się tu dostałeś? – zapytała Neagley.
– Daruj mi to – O’Do
– Gdzie się, do diabła, podziewałeś? – zapytał Reacher.
– Byłem w New Jersey – wyjaśnił. – Moja siostra zachorowała.
– W jakim była stanie?
– Poważnym.
– Umarła?
– Nie, wyzdrowiała.
– W takim razie powinieneś tu przyjechać dwa dni temu.
– Dzięki za waszą troskę.
– Martwiliśmy się o ciebie – powiedziała Neagley. – Sądziliśmy, że dopadli także ciebie.
O’Do
– Słusznie, że się o mnie martwiliście. Sam jestem zmartwiony. Czekałem cztery godziny na samolot. Wykorzystałem ten czas, aby wykonać kilka telefonów. Oczywiście, Franz nie odpowiedział. Teraz wiem dlaczego. Żadnej odpowiedzi od Swana, Dixon, Orozco i Sancheza. Pomyślałem, że jeden wezwał na pomoc pozostałych i wszyscy wpakowali się w jakieś tarapaty. Z wyjątkiem ciebie i Reachera. Ty jesteś zbyt zajęta w Chicago, a Reachera nikt nie zdołałby odnaleźć. Ani mnie, bo przez jakiś czas bawiłem w New Jersey.
– Nie byłam zbyt zajęta – zaprzeczyła Neagley. – Jak mogliście tak sądzić? Rzuciłabym wszystko i przyjechała.
O’Do
– Początkowo była to jedyna rzecz, która dostarczała mi nadziei. Sądziłem, że nie zadzwoniliby do ciebie.
– Dlaczego tego nie zrobili? Nie lubią mnie?
– Zadzwoniliby, nawet gdyby cię nienawidzili. Bez ciebie walczyliby jedną ręką. Kto by tego chciał? W końcu od rzeczywistości ważniejsze jest to, jak ją postrzegamy. W porównaniu z całą resztą zajmujesz bardzo wysoką pozycję. Może dlatego początkowo mieli opory, a później nie mogli już tego uczynić.
– Co sugerujesz?
– Sądzę, że jeden z nich, teraz wiem, że był to Franz, znalazł się w poważnych opałach i zadzwonił do pozostałych, których uważał za dostępnych. To eliminowało ciebie z racji zajmowanej pozycji, Reachera niejako z definicji i mnie z powodu pecha, bo nie znajdowałem się tam, gdzie zwykle.
– Jesteśmy podobnego zdania. Z tą różnicą, że twoja osoba jest dla nas nieoczekiwaną premią. Choroba siostry okazała się dla nas łutem szczęścia. Być może także dla ciebie.
– Na pewno nie dla niej.
– Przestań marudzić – przerwał mu Reacher. – Twoja siostra żyje czy nie?
– Miło was znowu widzieć – dodał O’Do
– Jak się tu dostałeś? – zapytała Neagley. O’Do
– Uwierz mi, że gość, który potrafi przenieść takie rzeczy przez system ochrony na lotnisku, umie odnaleźć właściwy numer pokoju.- Jak wniosłeś nóż i kastet na pokład samolotu?
– To moja słodka tajemnica – odparł O’Do
– Pewnie wykonano je z materiału ceramicznego – wyjaśnił Reacher. – Dzisiaj już się takich nie robi, ponieważ można je przenieść przez bramkę z wykrywaczem metalu.
– Miło znów cię widzieć, David – powiedział Reacher.
– Mnie również, chociaż wolałbym, aby do spotkania doszło w bardziej sprzyjających okolicznościach.
– Okoliczności właśnie poprawiły się o połowę. Sądziliśmy, że zostało nas tylko dwoje. Teraz jesteśmy w trójkę.
– Co mamy?
– Niewiele. Przeczytałeś raport z sekcji zwłok. Oprócz tego mamy ogólny opis dwóch białych mężczyzn, którzy wywrócili do góry nogami biuro Franza. Nie znaleźli niczego, ponieważ regularnie wysyłał pliki z danymi na swój adres. Odnaleźliśmy jego skrytkę pocztową i zdobyliśmy cztery pendrive’y. Próbowaliśmy odgadnąć hasło. Zostało nam tylko jedno podejście.
– Powinieneś zacząć myśleć o ochronie komputera – dodała Neagley.
O’Do
– Powiedzcie mi jakich słów próbowaliście – poprosił.
Neagley otworzyła notatnik na odpowiedniej stronie i wręczyła go koledze. O’Do
– „Koufax” nie zadziałał? – zapytał. Neagley pokręciła przecząco głową.
– Była to nasza trzecia próba.
– Patrząc na tę listę, dochodzę do wniosku, że powi
– Muzyka jest pozbawiona głębszego znaczenia, a baseball nie?
– Baseball to metafora – wyjaśnił O’Do
– Za czym byś się opowiedział?
– Trudna sprawa, pozostała nam tylko jedna próba. Wyszedłbym na głupca, gdybym się pomylił. Nawiasem mówiąc, jakie informacje może zawierać ten pendrive?
– Coś, co uznał za warte ukrycia.
– Coś, za co dał sobie połamać nogi – dodał Reacher. – Doprowadził ich do pasji. Jego biuro wygląda tak, jakby przeszło przez nie tornado.
– Jaki jest nasz cel?
– Znaleźć i zniszczyć. Wystarczająco dobry, co? O’Do
– Nie – zaprzeczył. – Chcę wyrżnąć ich rodziny i naszczać na grób przodków.
– Nie zmieniłeś się.
– Stałem się jeszcze gorszy. A ty?
– Jestem gotów zmienić się w takiego, jaki byłem kiedyś. O’Do
– Neagley, powiedz mi, czego nie należy robić.
– Nie należy zadzierać ze specjalną grupą śledczą – odparła.
– Poprawna odpowiedź – rzekł O’Do
Popijali gęstą, mocną kawę z podniszczonych, galwanizowanych dzbanków, które mają jedynie w starych hotelach. Zachowywali się cicho, chociaż każdy z nich wiedział, że myśli pozostałych podążają tym samym torem, bojąc się ostatniej próby, starając się znaleźć i
– Czas najwyższy spróbować. Wóz albo przewóz. Nazwijcie to, jak chcecie. Chcę usłyszeć wasze pomysły.