Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 17 из 83

– Jest tu dwoje przyjaciół Tony’ego Swana. Przyszli, aby się z nim zobaczyć. – Po tych słowach odłożyła słuchawkę i uśmiechnęła się w stronę Reachera, chociaż ten nie patrzył wprost na nią.

Przez cztery minuty siedzieli w milczeniu. Później Reacher usłyszał odgłos kroków. Ktoś szedł w ich stronę po wyłożonej łupkiem posadzce. Nadchodził z boku i zmierzał w stronę recepcji. Miarowy, niespieszny krok człowieka średniego wzrostu o średniej masie ciała. Podniósł głowę i na końcu korytarza ujrzał kolejną kobietę. Czterdziestoletnią, szczupłą, o stara

– Jestem Margaret Berenson.

– Przyszliśmy do Tony’ego Swana – wyjaśnił Reacher.

– Wiem – odparła. – Powi

Jeden z aluminiowych paneli okazał się drzwiami prowadzącymi do małej prostokątnej sali konferencyjnej tuż za holem. Miejsce przeznaczone na spotkania z gośćmi, którzy nie zasłużyli na prawo wpuszczenia do sanktuarium. Było to chłodne pomieszczenie ze stołem, czterema krzesłami oraz oknami sięgającymi od podłogi do sufitu, z których rozciągał się widok na parking. Przedni zderzak mustanga Neagley znajdował się w odległości około dwóch metrów od nich.

– Nazywam się Margaret Berenson – powtórzyła. – Jestem szefem działu kadr w New Age Defense Systems. Pozwolą państwo, że od razu przejdę do rzeczy. Pan Swan już u nas nie pracuje.

– Od jakiego czasu? – zapytał Reacher.

– Od trzech tygodni – wyjaśniła Berenson.

– Co się stało?

– Czułabym się znacznie swobodniej, gdybym miała pewność, że jesteście jego przyjaciółmi. Każdy może zajrzeć do recepcji i podać się za jego starego znajomego z wojska.

– Nie wiem, jak moglibyśmy tego dowieść.

– Jak wyglądał?

– Wysokość metr siedemdziesiąt pięć, szerokość – metr siedemdziesiąt.

Berenson uśmiechnęła się.

– Gdybym powiedziała wam, że używał kamienia jako przycisku do papieru, potrafilibyście odgadnąć, skąd pochodzi?

– To kawałek muru berlińskiego – odparł Reacher. – Swan był w Niemczech, kiedy go zburzono. Zjawił się w Berlinie zaraz potem i zabrał go na pamiątkę. W rzeczywistości to kawałek betonu, a nie kamień. Jest na nim fragment graffiti.

Berenson skinęła głową.

– Słyszałam tę historię i widziałam przedmiot, o którym mowa – odparła.

– Co się stało? – zapytał ponownie Reacher. – Swan zrezygnował?

Berenson potrząsnęła głową.

– Niezupełnie – wyjaśniła. – Musieliśmy go zwolnić Nie tylko jego. To nowa firma. Wszystkie przedsięwzięcia biznesowe zawierają w sobie element spekulacji i ryzyka. Nie zrealizowaliśmy naszych planów. Przynajmniej do tej pory. Musieliśmy zrewidować politykę zatrudnienia. Zredukować personel. Przyjęliśmy zasadę, że zatrudnieni na końcu odchodzą pierwsi. W praktyce oznaczało to, że musieliśmy zwolnić wszystkich menedżerów średniego szczebla. Ja również straciłam zastępcę. Pan Swan był zastępcą dyrektora ochrony, więc musiał rozstać się z firmą. Uczyniliśmy to z wielkim żalem, bo był dla nas bardzo ce

Reacher wyglądał przez okno na parking w połowie wypełniony samochodami. Wsłuchiwał się w ciszę panującą w budynku, który podobnie jak parking wydawał się w połowie pusty. – W porządku – powiedział.

– Wcale nie – odparła Neagley. – Od trzech dni wydzwaniam do jego biura i za każdym razem informują mnie, że właśnie wyszedł na chwilę. To się nie trzyma kupy.

Berenson ponownie skinęła głową.

– To zawodowa uprzejmość, którą mu wyświadczyłam. Na tym szczeblu zarządzania byłoby katastrofą, gdyby znajomi dowiedzieli się o jego zwolnieniu z drugiej ręki. Byłoby znacznie lepiej, gdyby pan Swan powiadomił ich o tym fakcie osobiście. Wówczas mógłby to wyjaśnić zgodnie z własną wolą. Właśnie dlatego nalegałam, aby w okresie przejściowym pozostali pracownicy posługiwali się niewi

Neagley zastanowiła się przez chwilę nad jej słowami, a następnie przytaknęła.

– W porządku – westchnęła. – Rozumiem pani intencje.

– Poprosiłam o to szczególnie w przypadku pana Swana – dodała Berenson. – Wszyscy bardzo go lubiliśmy.

– A co z tymi, których nie darzyliście sympatią?

– Było ich niewielu. Nigdy nie zatrudnilibyśmy człowieka, do którego nie mamy zaufania.

– Wczoraj zadzwoniłem do Swana i nikt nie podniósł słuchawki – oznajmił Reacher.

Berenson jeszcze raz skinęła głową, w dalszym ciągu cierpliwa i profesjonalna.

– Musieliśmy zwolnić także część personelu administracyjnego. Sekretarki, które pozostały, muszą teraz obsługiwać pięć lub sześć aparatów. Czasami nie udaje się im odpowiedzieć na jakiś telefon.

– Co się stało z waszym biznesplanem? – zapytał Reacher.

– Nie mogę tego wyjaśnić w szczegółach. Jestem jednak pewna, że zrozumiecie. Służyliście w armii?

– Oboje.

– W takim razie wiecie, ile nowych systemów uzbrojenia od razu zyskuje akceptację dowództwa.

– Niewiele.

– Żadne. Procedura przetargowa dotycząca naszego sprzętu przeciągnęła się nieco dłużej, niż sądziliśmy.

– Co to za broń?

– Nie mogę powiedzieć.

– Gdzie jest produkowana?

– Tutaj.

Reacher potrząsnął głową.

– Nieprawda. Macie ogrodzenie, które zdołałby pokonać trzylatek, nie zauważyłem też budki wartowników ani ochroniarzy w holu. Tony Swan nie pozwoliłby na to, gdyby coś tu produkowano.

– Nie mogę rozmawiać na temat procedur bezpieczeństwa, które stosujemy.

– Kto był bezpośrednim przełożonym Swana?

– Pyta pan o naszego dyrektora ochrony? To emerytowany porucznik policji z Los Angeles.- Zatrzymaliście go i zwolniliście Swana? Nie stosowaliście żadnych wyjątków od przyjętej zasady?

– Wszyscy nasi pracownicy są wspaniali. Ci, którzy pozostali, ci, którzy odeszli. Zdecydowaliśmy się na redukcję personelu z ogromnym bólem. Była to absolutna konieczność.

Dwie minuty później Reacher i Neagley znaleźli się ponownie w mustangu, na parkingu New Age Defense Systems. Silnik pracował na wolnych obrotach, a ich oboje przytłaczała świadomość katastrofy.

– Fatalny zbieg okoliczności – podsumował sytuację Reacher. – Właśnie wtedy, gdy Swan stracił robotę, Franz zadzwonił do niego ze swoimi problemami. Co zrobił Swan? Przyjechał wprost do niego. Biuro Franza jest oddalone o dwadzieścia minut drogi stąd.

– I tak by przyjechał. To, że stracił pracę, nie miało żadnego znaczenia.

– Wszyscy postąpiliby podobnie. Sądzę, że właśnie tak się stało.

– I wszyscy nie żyją?

– Mam nadzieję, że nie, lecz jestem gotów na najgorsze.

– Jest tak, jak chciałeś, Reacher. Zostaliśmy dwoje.

– Chciałem tego z zupełnie i

– Nie mogę w to uwierzyć. Załatwili wszystkich?

– Ktoś będzie musiał za to zapłacić.

– Tak uważasz? Nie mamy żadnego śladu. Pozostała nam tylko jedna szansa z hasłem. Jesteśmy zbyt zdenerwowani, aby ją wykorzystać.

– Nie czas na nerwy.

– Powiedz mi, co napisać. Reacher nie odezwał się.

Wrócili tą samą drogą. Neagley prowadziła w milczeniu, a Reacher wyobrażał sobie Tony’ego Swana jadącego tymi ulicami trzy tygodnie wcześniej. Być może ze swoimi rzeczami z biurka w New Age Defense Systems w bagażniku – długopisami, ołówkami i kawałkiem sowieckiego betonu. Szprychami niewidzialnego koła do Franza zmierzali pozostali starzy kumple. Sanchez i Orozco jechali Piętnastką z Vegas. O’Do