Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 24 из 53

— Pić — jęknąłem — o God Gospod.

— Odwiązać go — rozkazał doktor Brodzki. — Dajcie mu karafkę wody z lodu. — Więc pomagierzy wzięli się do roboty i za chwilę łykałem już kubły i kubły tej wachy, czując się jak w niebie, o braciszkowie. A doktor Brodzki powiedział:

— Wyglądasz mi na dość inteligentnego młodzieńca. Zdaje się, że nie jesteś pozbawiony gustu. Tylko chory na tę przemoc i gwałt, co? Gwałt i grabież, a grabież jest aspektem gwałtu. — Ani słowa, braciszkowie, nie odkazałem i wciąż niedobrze się czułem, choć już mały kusoczek łuczsze. Ale był to straszliwy dzień. — No więc — odezwał się doktor Brodzki — jak myślisz, co się dzieje? Powiedz mi, jak sądzisz, co my z tobą robimy?

— Żebym się czuł niedobrze. Jest mi niedobrze, kiedy patrzę na te wasze brudne filmy, one są dla zboczeńców. Ale po prawdzie chyba nie od filmów tak mi się robi. Ale wyczuwam, że nie będę tego czuł, jak mi przestaniecie pokazywać te filmy.

— Słusznie — rzekł doktor Brodzki. — Skojarzenie. Najstarsza metoda wychowawcza świata. A naprawdę co powoduje, że czujesz się tak niedobrze?

— Że mnie rwie? — odparłem. — Ta szajsowata chujnia, to barachło w mojej baszce i płyci, ot co jest.

— Osobliwa — rzekł doktor Brodzki jakby ułybajac się — ta mowa plemie

— Szczątki rymującego się slangu — objaśnił doktor Branom, już nie wyglądający tak po drużeski. — Coś niecoś z blatu przestępczego. Ale po większej części rdzenie lub zapożyczenia rosyjskie. Propaganda. Infiltracja subliminalna.

— Dobrze, dobrze, dobrze — uciął Brodzki, jakby niecierpliwy i już nie ciekaw reszty. — Otóż — zagaił apiać do mnie — to nie po kablach. Nie ma nic wspólnego z tym, co się do ciebie podłącza. To tylko do mierzenia reakcji. Co w takim razie?

I tagda poniał ja, oczywiście, co za idiocki durak ze mnie, dopiero teraz uświadomić sobie, że od tych zastrzyków co dziab w grabę. — Aaa — wrzasnąłem — noo, teraz to jasne. Ale szajsowata brudna kurewska sztuczka. Wsio taki zdradziecki podstęp i tyle, wy skurwle. Więcej mi tego nie zrobicie.

— Cieszę się, że teraz właśnie zgłosiłeś swe zastrzerzenia — odkazał mi doktor Brodzki. — Więc żeby nie było niejasności. Ten specyfik Ludovycka możemy ci wprowadzać w dowolny sposób. Na przykład doustnie. Ale zastrzyk podskórny się najlepiej sprawdza. Proszę, abyś nie próbował z nim walczyć. To nic nie da. I tak sobie z nami nie poradzisz.

— Wy brudne wybladki — rzekłem, ciut mało nie mizglący. — A poterm dodawszy: — Nie mam zgryzu o ultra gwałt i cały ten szajs. Niech już będzie. Ale z muzyką to nie fer. Żeby mi szło na wymiot, jak słyszę takie cudo cudo jak Ludwik Van i G. F. Handel czy i

Obaj się jakby na oko zadumali. Po czym doktor Brodzki powiedział: — Ściśle rozgraniczyć to zawsze trudno. Świat jest nierozłącznie jeden i życie też jedno. Najsłodsze i najbardziej rozkoszne czy

Nie wszystko poniał ja z tego bałachu, więc odkazałem: — Już nie trzeba tego dalej ciągnąć, panie doktorze. — Chytrze, jak to ja, zacząłem ciut niemnożko z i

— Nie jesteś jeszcze wyleczony. Dużo pozostało do zrobienia. Dopiero kiedy twój organizm będzie należycie i gwałtownie reagować na gwałt, jak na węża jadowitego, bez naszej pomocy i bez środków leczniczych, dopiero wtedy -

Aja na to: — Kiedy, panie doktorze, ja — proszę państwa — widzę że to jest niesłuszne. Bo to jest przeciw społeczeństwu i niesłuszne, bo każde wpychle na ziemi ma prawo do życia i do szczęścia i bez tego żeby mu dawać łomot i uch buch i nożem go. Wiele się doprawdy nauczyłem, och, bardzo wiele. — Na co doktor Brodzki wziął i obśmial się długo i hucznie, pokazawszy w rozbłysk wsie swoje białe kafle, i rzekł:

— Oto herezja tych czasów rozumu — albo coś podobnego. — Widzę i zgadzam się, co słuszne, ale robię to, co niesłuszne. O nie, nie, mój chłopcze, będziesz musiał nam to pozostawić. Ale pociesz się. Niedługo będzie po wszystkim. Już za niecałe dwa tygodnie będziesz człowiekiem wolnym.

I poklepał mnie w pleczo.

Niecałe dwa tygodnie. O braciszkowie i przyjaciele moi, to jakby wiek cały. Jak gdyby od początku świata do końca świata. Z tym porównawszy niczym byłoby odsiedzieć całe czternaście lat w Państwowej Wupie. Dzień w dzień to samo. Ale jak czwartego dnia po tym bałachu z doktorami Brodzkim i Branomem zjawiła się fifka z igłą, skazałem ja: — Nie! co to, to nie! — i raz ją po łapie, że strzykawka poleciała dźwięk brzdęk na podłogę. Aby luknąć i przekonać się, co zrobią. No i zrobili: w try miga wezwali czterech czy pięciu takich po nastojaszczy wielkich unter łamignatów na biało i ci mnie fest przydzierżali na wyrku, ładując mi przy tym łup i stuk z mordami obszczerzonymi na balszoj tuż przy mojej, po czym ta fifa pielęgniarka rzekła: — Ty zły niegrzeczny diable, ty pętaku, ty! — i drugą strzykawką dziab i psiuk mnie w łapsko, ale tak wrednie, że naprawdę poczułem jak mnie dziargnęła. I złachanego znów powieźli mnie, jak zwykle, w ten dziob jego mać kinoteatr cholerny.

Codzie

Aż jednego ranka zbudziwszy się i głotnąwszy na zawtrak jajka i tosta z dżemem i oczcń gorący czaj z mlekiem podumałem ja: Chyba to już niedługo. Już nawierno idzie do końca. Wycierpiał ja do szczytu i dużo więcej się nie da. I czekał i czekał ja, bracia, kiedy przyjdzie ta fifa ze strzykawką, a ona nie przyszła. Wlazł nareszcie jakiś pomagier w białym i powiada:

— To dzisiaj, przyjacielu, damy ci się przespacerować.

— Spacerować? — pytam. — A dokąd?

— W to samo miejsce odbałaknął. — Tak, tak, nie patrz taki zdziwiony. Przejdziesz się do kina, ze mną, rzecz jasna. Już nie będą cię taszczyć na wózku.

— Ale — mówię — gdzie ten kurwa mój zastrzyk pora

— Koniec z tym — odkazał mi jakby ułybając się. — Na amen i raz na zawsze. Odtąd już sobie radzisz sam, bojku. Idziesz i w ogóle, aż do izby tortur na horror. Ale będziesz nadal przypięty i zmuszony do przyglądania się. No jazda, tygrysku. — Więc musiałem założyć podom i tufle i przejść korytarzem w kinoteatr.

Ale na ten raz, o braciszkowie, czuł się ja nie tylko strasznie, bo i zdumiony. Apiać ten stary ultra gwałt i kuku, te wpychle co się im rozłupuje baszki, te psiochy rozdzierane w tam i nazad ociekające krwią i z wrzaskiem o litość, te jakby osobiste figle na złość i razdraz. A później te łagry i Żydzi, i te szare jakby inostra