Страница 96 из 122
– Czy Vogel kazał ci mnie śledzić?
– Tak.
– Pewnie ci nie wyjaśnił dlaczego? Neuma
Catherine wzięła swoją herbatę. Ręka jej drżała, drugą przytrzymała filiżankę i zmusiła się do wypicia.
– Co ci się stało w policzek?
– Miałem kłopoty w wiosce. Nic poważnego. Catherine przyjrzała mu się podejrzliwie i spytała:
– Dlaczego nas nie aresztowali?
– Z wielu powodów. Pewnie od bardzo dawna wiedzą o tobie. Najprawdopodobniej również od bardzo dawna cię śledzą. Jeśli tak, to wszystkie informacje, jakie zdobyłaś od komandora Jordana, to nieprawda, zasłona, od początku do końca utkana przez Brytyjczyków. A myśmy się okazali tak mili, że te informacje przekazywaliśmy prosto do Berlina.
Odstawiła filiżankę. Popatrzyła na ulicę i znowu na Neuma
– Jeśli Jordan współpracuje z brytyjskim wywiadem, to możemy założyć, że wszystkie dokumenty z jego teczki są fałszywe. Umieszczali w niej to, co chcieli. Informacje mające zmylić Abwehre co do alianckich planów inwazji. – Zmusiła się do uśmiechu. – Możliwe że właśnie daliśmy się nabrać na spreparowaną wersję inwazji.
– Obawiam się, że masz rację. Ale pojawia się kolejny problem. Musimy o tym powiedzieć Voglowi osobiście. Trzeba założyć, że kanał przez ambasadę portugalską jest spalony. A także, że nie możemy posługiwać się naszymi nadajnikami. Vogel przypuszcza, że wszystkie stare szyfry Abwehry już złamano. Dlatego tak rzadko korzysta z radia. Jeśli przekażemy Voglowi to, co odkryliśmy, przez radio, Brytyjczycy też się o tym dowiedzą.
Catherine zapaliła papierosa; nadal nie mogła zapanować nad drżeniem rąk. Przede wszystkim była wściekła na siebie. Od lat tyle trudu wkładała w upewnianie się, czy przeciwnik jej nie śledzi. A teraz, gdy to się stało, nawet tego nie zauważyła.
– Jakim cudem wydostaniemy się z Londynu?
– Pozostało nam parę rzeczy, które możemy obrócić na swoją korzyść. Po pierwsze to. – Neuma
– Brzmi dość logicznie. Co proponujesz?
– Spotykasz się dziś z Jordanem?
– Tak.
– O której?
– O siódmej, na kolacji.
– Doskonale – odparł Neuma
– Cokolwiek będziesz robić, staraj się, żeby to nie było nic niezwykłego. Nic, co by wzbudziło w nich podejrzenia, że wiesz o obstawie. Bez przerwy krąż. Rób zakupy, wybierz się do kina, bądź na widoku. Dopóki nie podrzucę filmu, nic ci nie grozi. A gdy nadejdzie pora, wróć do siebie i zabierz radio. Będę o piątej, punktualnie o piątej, wejdę kuche
Catherine potaknęła.
– Jest tylko jeden problem – powiedział Neuma
Roześmiała się wbrew sobie.
– Tak się składa, że znam idealne miejsce. Ale nie radziłabym się na mnie powoływać.
Neuma
Deszcz rozpadał się na dobre, wiał silny wiatr. Neuma
Zatrzymał się przed księgarnią i zajrzał przez okno. Sara stała na drabince, ciemne włosy miała ściągnięte w skromny koczek. Lekko zastukał w szybę, żeby jej nie przestraszyć. Obejrzała się i jej twarz natychmiast rozjaśnił uśmiech. Odłożyła książki i entuzjastycznym machaniem ręki zaprosiła go do środka.
– O Boże! Strasznie wyglądasz! – krzyknęła, ledwo na niego spojrzała. – Co ci się stało?
Neuma
O wpół do piątej, kiedy zmierzchało i nad miastem zapadł mrok, zdjął płaszcz z grzejnika. Sara wykrzywiła się żałośnie, wzięła go za rękę i zaprowadziła do magazynu. Tam oparła się o ścianę, przyciągnęła go do siebie i pocałowała.
– Nie wiem o tobie zgoła nic, Jamesie Porterze, ale bardzo cię polubiłam. Jest w tobie jakiś smutek, który mi się podoba.
Neuma
Spojrzał na zegarek: trzy minuty do odjazdu. Korytarz coraz bardziej się zapełniał. Często się zdarzało, że pechowi podróżni musieli całą podróż przestać albo przesiedzieć na korytarzu.
Neuma
Doskonale. Pociąg ruszył. Neuma
Wylądował gładko, przebiegł parę kroków i wyhamował do szybkiego marszu. Podniósł wzrok w chwili, gdy rozdrażniony konduktor zatrzaskiwał drzwi. Szybko ruszył do wyjścia i zniknął w mroku.
Na Euston Road było tłoczno od samochodów. Zatrzymał taksówkę i wskoczył do środka. Podał kierowcy adres na East Endzie i umościł się wygodnie na siedzeniu.