Страница 116 из 122
Niech to szlag! – pomyślał. Gdzie ta korweta?
Potem wziął słuchawkę i powiedział, że w żaden sposób nie zdołają zatrzymać szpiegów.
Je
Dzięki Bogu! – przemknęło jej przez głowę. – Jednak nie jestem sama.
Ale U- boot ponownie wystrzelił i zobaczyła, że tamta łódź zawraca. Znowu straciła nadzieję.
Zapanowała nad sobą i pomyślała: to niemieccy agenci. Dzisiejszej nocy zabili mojego ojca i sześciu i
Co jednak zrobić? Była sama, ręce i nogi miała skrępowane. Może spróbować się uwolnić, wymknąć na pokład i czymś w nich walnąć. Ale jak zobaczą, bez wahania ją zabiją. Może podpalić kuter? Ale wtedy będzie uwięziona w ogniu i dymie, i tylko ona zginie.
Myśl, Je
Trudno zebrać myśli przy nieusta
I wtedy ją olśniło: tak, mam!
Gdyby jakimś cudem udało jej się unieruchomić silnik, chociaż na chwilę. To by coś dało. Skoro ściga ich jedna łódź, mogą się pojawić i i
Huk był tak straszny, że silnik chyba się znajdował tuż pod nią. Je
Przyjrzała mu się. Nie znała się na silnikach. Kiedyś Sean próbował jej wytłumaczyć, co naprawiał w swoim aucie. W jego gruchocie wiecznie coś się psuło, ale o co wtedy chodziło? Coś z przewodami paliwowymi i pompką paliwową. Ten silnik na pewno różnił się od silnika samochodu Seana. Ale jedno nie ulegało wątpliwości: każdy silnik potrzebuje paliwa. Wystarczy odciąć dopływ, a zgaśnie.
Tylko jak? Bacznie przyjrzała się urządzeniu. Górą biegło mnóstwo linek, które łączyły się w jednym miejscu przy silniku. Czy to właśnie przewody paliwowe? Czy tam dochodziły do pompki?
Rozejrzała się. Potrzeba jej narzędzi. Rybacy zawsze mają narzędzia. W końcu, co by się stało, gdyby silnik padł na środku morza? W głębi pomieszczenia wypatrzyła skrzynkę i poczołgała się w jej stronę. Zerknęła przez iluminator. U- boot przesłaniał widok. Są już bardzo blisko. Zobaczyła też drugą łódź. Odpływała. Otworzyła skrzynkę i znalazła w niej mnóstwo wysmarowanych, brudnych narzędzi.
Wyjęła jakoś nożyce i duży młotek.
Wzięła do ręki nożyce, ostrzem do nadgarstków i zaczęła rozcinać więzy. Minutę zajęło jej uwolnienie rąk. Rozcięła sznur wokół nóg.
Przeczołgała się z powrotem ku klapie maszynowni.
Sięgnęła po młot i rąbnęła w pierwszą linkę. Pękła, wyciekła z niej ropa. Szybko waliła w kolejne linki, dopóki wszystkich nie uszkodziła.
Silnik zgasł.
Dopiero kiedy silnik ucichł, Je
Wiedziała, że lada chwila Neuma
Drzwi się rozwarły i do kajuty wpadł Neuma
– Je
Pozbawiony mocy kuter bezradnie kołysał się na wodzie.
Neuma
Je
Je
Kapitanleutnant Max Hoffman dostrzegł, że „Camilla" unosi się bezsilnie na wzburzonym morzu i natychmiast się domyślił, że zepsuł się silnik. Wiedział, że musi działać błyskawicznie. Bez silnika kuter w każdej chwili mógł się przewrócić. Może nawet zatonąć. Jeśli agenci wpadną do lodowatego Morza Północnego, zginą w ciągu paru minut.
– Pierwszy! Skieruj nas do kutra i przygotuj się do przyjęcia pasażerów.
– Tak jest, Kerr Kaleu!
Hoffman poczuł pod stopami drżenie silników U- boota, kiedy okręt pomału ruszał naprzód.
Je
– Zostań tutaj – polecił. – Jeśli wyjdziesz na pokład, ona cię zabije. Zrób, co ci każę, Je
Neuma
– Upadłem i uderzyłem się w głowę, kiedy łodzią zarzuciło. Silnik padł.
Przy sterze leżała latarka. Wziął ją i wyszedł na pokład. Skierował światło na sterczącą wieżę U- boota i nadał sygnał: „Na pomoc". Łódź podwodna zbliżała się do nich w żółwim tempie. Odwrócił się i dał znak Catherine, żeby podeszła do niego na dziób. Deszcz spłukał mu krew z twarzy. Wystawił ją na siekanie ulewy i pomachał do U- boota.
Catherine stanęła obok. Ciągle to do niej nie docierało. Jeszcze wczoraj po południu siedzieli w kawiarence przy Mayfair, otoczeni przez agentów MI- 5, a oto lada moment stanie się cud: wejdą na pokład U- boota i odpłyną. Sześć długich, przeraźliwie samotnych lat wreszcie dobiega końca. Nie wierzyła, że dożyje tej chwili. Nigdy nie śmiała nawet o niej marzyć. Wszystko w niej pękło. Pisnęła głośno, radośnie jak dziecko i tak jak Neuma
Stalowy dziób U- boota dotknął dziobu „Camilli". Na pokład łodzi podwodnej wygrzebał się komitet powitalny, szli w ich stronę. Catherine zarzuciła Neuma
Udało się nam – powiedziała. – Udało. Wracamy do domu.
Harry Dalton ze sterówki „Rebeki" opisywał tę scenę Vicary'emu w Grirnsby. Vicary z kolei opisywał ją Arthurowi Braithwaite'owi przez radio.
– Niech to szlag, komendancie! Gdzie ta korweta?
– Tuż- tuż. Nie widzicie jej przez deszcz.
– To niech pan powie coś kapitanowi! Moi ludzie nie zdołają ich zatrzymać.
– Co mam rozkazać kapitanowi?
– Niech strzela w statek i zabije szpiegów.
– Majorze Vicary, czy mam panu przypomnieć, że na pokładzie jest niewi
– Niech mi Bóg daruje te słowa, ale w tym momencie naprawdę nie możemy się nią przejmować. Proszę wydać rozkaz kapitanowi korwety. Niech strzela do „Camilłi" wszystkim, co ma.
– Tak jest.
Vicary odłożył słuchawkę. Boże, ależ ze mnie się zrobił łajdak – pomyślał.
Wiatr na moment rozgonił zasłonę deszczu i mgły. Z mostka korwety 745 kapitan dostrzegł U- 509, a sto pięćdziesiąt metrów od jego dzioba „Camille". Przez lornetkę widział parę stojącą na pokładzie „Camilłi" i marynarzy z łodzi podwodnej, szykujących się do jej przyjęcia. Wydał rozkaz, by strzelać. Po kilku sekundach zajazgotały działka korwety.
Neuma
Neuma
Max Hoffman, który obserwował tę jatkę z kiosku, wydał rozkaz pierwszemu oficerowi – jak najszybciej się zanurzyć. Po kilku sekundach U- 509 opuszczał scenę wydarzeń. Wkrótce skrył się pod powierzchnią Morza Północnego i zniknął.