Страница 111 из 122
Teraz mówi do niej. – Widziałaś zające? Widziałaś, co z nimi zrobiłem?
Próbuje skinąć głową, ale ręka na ustach tak mocno naciska, że nie może się poruszyć.
– Jeśli kiedykolwiek powiesz komuś, co tu się stało, to samo zrobię z tobą. A potem z twoim ojcem. Zastrzelę was oboje i powieszę sobie wasze głowy przy pasku. Słyszałaś mnie, mala?
A
– Jesteś bardzo złą dziewczynką - mówi kłusownik. - O, tak, teraz to widzę. Chyba nawet ci się to spodobało.
I robi jej to znowu.
Coś nią szarpie. Nigdy przedtem tak to jej się nie śniło. Ktoś ją woła.
– Catherine, Catherine, obudź się!
Dlaczego woła na mnie Catherine? Nazywam się A
– Catherine, do licha! Obudź się! Mamy problemy!
Rozdział siedemnasty
Hrabstwo Lincoln, Anglia
Dochodziła trzecia nad ranem, kiedy lysander przedarł się przez grube chmury i potoczył po małym lądowisku bazy RAF pod Grimsby. Alfred Vicary nigdy przedtem nie latał i nie zamierzał rychło powtarzać tego doświadczenia. Zawierucha szarpała samolotem, a gdy wreszcie dotoczyli się do małego baraku, Vicary ucieszył się jak jeszcze nigdy na widok żadnego miejsca.
Pilot wyłączył silnik, jego towarzysz otworzył drzwi. Vicary, Harry Dalton, Clive Roach i Peter Jordan szybko wyszli na zewnątrz. Czekało na nich dwóch ludzi, młody oficer RAF- u o szerokich barach i masywny mężczyzna w podniszczonym płaszczu.
Lotnik wyciągnął rękę i przedstawił sobie towarzystwo:
– Dowódca eskadry, Edmund Hughes. To nadinspektor Roger Lockwood, szef policji hrabstwa Lincoln. Wejdźcie do baraku. Warunki są tam prymitywne, ale przynajmniej nie zmokniecie. Przygotowaliśmy tam dla was prowizoryczny punkt dowodzenia.
Weszli do środka.
– Podejrzewam, że nawet się nie umywa do waszych przyjemnych lokali w Londynie – powiedział oficer RAF- u.
– Toby się pan zdziwił – odparł Vicary.
Znajdowali się w niewielkim pomieszczeniu z widokiem na lotnisko. Na ścianie wisiała dokładna mapa hrabstwa Lincoln, naprzeciwko niej stało biurko, a na nim kilka podniszczonych aparatów telefonicznych.
– Doskonale. To nam wystarczy – zapewnił Vicary.
– Dysponujemy radiem i dalekopisem – podjął Hughes. – Możemy nawet zdobyć dla was herbatę i kanapki z serem. Chyba wam się przydadzą, wyglądacie na skonanych.
– Dziękuję. Mamy za sobą ciężki dzień.
Hughes wyszedł, nadinspektor Lockwood wysunął się naprzód.
– Na wszystkich głównych drogach stąd do zatoki Wash ustawiliśmy naszych ludzi – oświadczył, grubym palcem stukając w mapę. – W najmniejszych wioskach mamy tylko posterunkowych na rowerach, więc wiele nie zdziałają, nawet jeśli namierzą tę parę. Im bliżej jednak wybrzeża, sieć się zaciska. Blokady tutaj, tutaj, tutaj i tutaj. Moi najlepsi funkcjonariusze, wozy patrolowe, furgonetki, broń.
– Doskonale. A co z samym wybrzeżem?
– Na każdej przystani i doku na Lincolnshire i Humber ustawiłem patrole. Jeśli tamci spróbują ukraść łódź, będę o tym wiedział.
– A otwarte plaże?
– To już i
– Pogoda może się okazać naszym największym sojusznikiem.
– Tak. I jeszcze jedno, majorze Vicary. Czy nadal mamy udawać, że próbujemy schwytać dwójkę zwykłych rzezimieszków?
– Owszem, nadinspektorze, jak najbardziej.
Skrzyżowanie A 16 i podporządkowanej drogi znajdowało się na obrzeżach miasta Louth. Neuma
Catherine już się ocknęła.
– Co się dzieje? – spytała.
– Obawiam się, że koniec wycieczki – odparł Neuma
Catherine sięgnęła po broń.
– A kto mówi o zagadywaniu?
Jeden z posterunkowych wysunął się naprzód ze strzelbą i zastukał w okno od strony Neuma
– Dobry wieczór. Jakieś problemy?
– Byłby pan łaskaw wysiąść?
– Nie, nie byłbym łaskaw. Jest późno, jestem zmęczony, leje deszcz, a ja chcę wreszcie dobrnąć na miejsce.
– To znaczy gdzie?
– Do Kingston – odparł Neuma
Drugi funkcjonariusz wyrósł przy oknie od strony Catherine. Dwóch pozostałych zajęło stanowiska z tyłu furgonetki.
Policjant otworzył drzwiczki, wymierzył ze strzelby prosto w twarz Niemca i powiedział:
– Dobra. Rączki do góry, tak żebym je widział, i wysiadka z samochodu. Grzeczniutko, powoli.
Je
Może to zaraz się skończy i wrócę do Hampton Sands, a tam będą czekać Mary, Sean i tato i wszystko będzie tak jak dawniej, zanim on się zjawił, to zaś okaże się złym snem i…
Przerwała ten ciąg myśli. Lepiej być realistką. Myśleć o tym, co rzeczywiście może się stać.
Obserwowała parę w szoferce. Długo cicho rozmawiali po niemiecku, wreszcie kobieta zasnęła, a teraz Neuma
Policjanci trzymaliby latarki w czasie blokady dróg – pomyślała. Czy to możliwe? Czy wiedzieli, że tych dwoje to szpiedzy i że ją porwali? Czy jej szukali?
Furgonetka się zatrzymała. Je
Je
Musiała ostrzec tych ludzi.
Ale jak?
Nie mogła się odezwać, bo Neuma
Pozostało jej tylko jedno.
Podniosła nogi i z całej siły kopnęła w bok samochodu.
Nawet jeśli akcja Je
Jako drugi zginął funkcjonariusz od strony Neuma
Neuma