Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 43 из 61

– Przeciwko czemu? Wtrącił się Bibl:

– Przeciwko niewolniczemu, pasożytującemu społeczeństwu. Faktycznie możemy już mówić nie tyle o dwu biologicznie różnych typach człowieka, co o dwu grupach społecznych: twórczej, produkującej, i pasożytniczej, konsumującej. Czyżbyście nie znali takich pojęć, jak sprawiedliwość społeczna i protest społeczny?

Niebieskoskórzy poćwierkali cicho przez chwilę, a potem głos zabrał szczuplejszy, wyższy i o większej głowie niż jego współtowarzysze.

Mówił po rosyjsku tak samo poprawnie, jak pozostali, tylko wolniej i wyraźniej.

– Strona biologiczna jest tu ważniejsza od społecznej. Dążymy do tego samego celu, ale osiągamy go i

– Łuki mogą być różne. Krótki dolny podtrzymuje długi górny. Proszę zdjąć górę – pozostanie podstawa. Ale jeżeli usunie się podstawę, – góra spadnie. Tak samo, jeżeli chodzi o przykład z pucharem. Jeżeli zetnie się górną część – otrzyma się dziurkę z brzegami, ale w części dolnej zawartość pozostanie. Bez Hedończyków istniałoby u was i życie, i radość pracy, i jej wytwory. Natomiast jeżeli odbierze się im waszą pracę – utracą wszystko: i radość życia, i samo życie. Czyżby taka myśl nigdy nie przychodziła wam do głowy?

Zapanowało milczenie – długie, i jak wydało się Alikowi, nasycone bardziej zaniepokojeniem niż zdumieniem. Potem rozległo się poćwierkiwanie, w którym słychać było nową, podnieconą nutkę i nieco później padła odpowiedź Fiu, w której Alik znowu uchwycił nie wahanie, ale przestrach.

– Czy można zmienić niezmie

– Dobrze – zgodził się Bibl – zostawmy tę myśl na potem, niech dojrzewa i rośnie. Ale rodzi ona następną. Dlaczego oszukujecie Koordynator? Przecież to także jest forma protestu. Mówiąc wyraźnie, przecież to także jest próba zmienienia niezmie

Tym razem Fiu odpowiedział zdecydowanie i bez ćwierkającego podpowiadania:

– Nie jesteśmy nieśmiertelni. Rodzimy się, starzejemy i umieramy, ulegamy wszystkim biologicznym zmianom organizmu. Ale każdemu z nas tuż po urodzeniu wszczepiana jest w mózg specjalna siatka elektrodowa, swoisty mechanizm łączności z Koordynatorem. Jest to stała, aktywna łączność od chwili narodzin aż do śmierci, łączność, która kontroluje procesy szkolenia i pracy, utrzymuje ustabilizowany poziom demograficzny. Posługuję się waszą terminologią i mam nadzieję, że mnie rozumiecie. To co nazywacie miłością, istnieje i u nas. Są pary, ale nie ma rodziny i potomstwa. Dzieci przychodzą na świat w specjalnych koloniach, rodzą je specjalnie zakwalifikowane do tego celu „matki”. Zapewne wiecie, że jądro dowolnej komórki ludzkiego organizmu zawiera wszystkie jego cechy dziedziczne? Takie jądro, obojętne – z krwi, skóry czy śluzówki – wydobyte z „ojcowskiej” komórki i transplantowane do organizmu „matki” zachowuje wszelkie cechy dziedziczne obojga „rodziców”. Jest to drugie zadanie elektrod w procesie stabilizacji poziomu demograficznego miasta. Trzecie – to określenie pułapu zdolności produkcyjnej. Jedni osiągają go w wieku lat czterdziestu, i

– Egoistyczne, niemoralne, okrutne i nieludzkie – podsumował Kapitan.

Fiu zamrugał oczyma zupełnie jak człowiek i odparł niezdecydowanie:

– Większość waszych określeń jest dla mnie zrozumiała, oprócz ostatniego: nieludzkie. Ten właśnie stan rzeczy wywołał to, co nazywacie uczuciem protestu. Sto lat temu jeden z naszych medyków podczas ożywiania technika, który zginął w awarii, usunął mu część sieci elektrodowej. Łączność z Koordynatorem została zachowana, ożywiony mógł otrzymywać polecenia i przekazywać nagromadzone przez siebie informacje. Ale jednocześnie uzyskał możność swobodnego wyboru i prawo do samodzielnych decyzji. Usunięte zostało również, uprzednio nieodwracalne, niebezpieczeństwo przymusowej śmierci. Teraz rozumiecie, co w jaki sposób doprowadziło do stworzenia opozycyjnej mniejszości, wprawdzie technicznie związanej z Koordynatorem, ale zachowującej tajemnicę swego wyzwolenia, i nie stłumioną swobodę woli.

Kapitan z trudem zachowywał spokój. Alik spostrzegł, jak jego pięści zaciskały się i rozwierały. Również i wszyscy pozostali byli oszołomieni tym spokojem i beznamiętnością, z jaką przedstawiono im obraz niczym nie zamaskowanego niewolnictwa, i to przedstawiono bez cienia wątpliwości w słuszność tego stanu rzeczy, bez gniewu i wyrzutów pod adresem ciemiężycieli i bez żadnych nadziei na i

– Już czas – stwierdził Kapitan – najwyższy czas zapoznać się wreszcie i z Koordynatorem.

Rozdział VII

– Spotkanie zostało przewidziane – padła odpowiedź. – Ale przed spotkaniem każdy z was zobaczy to, co wyda mu się najciekawsze.

Wspólnej podróży nie planowano. Rozmowa ośmiu osób nieuchro

W milczeniu podeszli do znajomego skrzyżowania ruchomych „ulic”. Alikowi przypominało ono ogromną choinkę, tak gęsto spowitą w kolorowe serpentyny, że jej naturalna zieleń przestała już być widoczna.