Страница 9 из 31
– Tak. Oczywiście… – Parker chrząknął.
– Przepraszam! Odbiegłem od tematu. Otóż po tej mojej odpowiedzi zreflektował się trochę, ale mimo to wymówił pracę w naszym zespole i stwierdził, że po wygraniu Krzeseł będzie się uważał za zwolnionego ze współpracy z nami, do czego miał zresztą, na podstawie kontraktu, oczywiste prawo i czego nie musiał mi w ogóle mówić. Ale to nie były jedyne symptomy tego, co zespól początkowo kwitował stukając się w czoło za jego plecami, a w co po paru dniach wszyscy uwierzyli, nie wyłączając mnie. Przecież aktor nigdy nie wymawia pracy, i to takim tonem, dyrektorowi teatru, jeżeli nie widzi przed sobą o wiele lepszych perspektyw. Zrobiłem więc dyskretny wywiad, ale mogę stwierdzić z całą pewnością, że żadna wytwórnia filmowa ani żaden z teatrów nie podjęły z nim żadnych rozmów. Rzecz jest wobec tego zupełnie niezrozumiała dla mnie. Nie wiem, skąd chciał wziąć owe fundusze. Na pewno nie ze swego aktorstwa ani z żadnych zysków z tym związanych…
– A czy manifestował to swoje przyszłe bogactwo, czy też owe piękne perspektywy, jeszcze w jakiś sposób? – zapytał inspektor.
– Ależ tak! W teatrze sytuacja już od dawna stalą się bardzo napięta. Ewa Faraday była, aż do chwili poznania Vincy’ego, nieomal narzeczoną Henryka Darcy, który odkrył ją w jednym z zespołów amatorskich i zrobił z niej aktorkę. Potem jednak musiała się zakochać w Vincym albo po prostu zawrócił jej w głowie, bo zerwała z Henrykiem i zaczęła przebywać tylko w towarzystwie Vincy’ego. Stało się to w kilkanaście dni po rozpoczęciu prób Krzeseł, przed trzema miesiącami. Ten człowiek miał ogromny wpływ na kobiety. Chyba go pokochała jednak, bo Henryk to przecież jeden z najlepszych i najzdolniejszych ludzi, jakich mamy w teatrze. Gdyby wyszła za niego, byłaby szczęśliwa i sławna. Ale kto może zrozumieć kobietę? W każdym razie Darcy nie mrugnął nawet okiem, jak się to mówi, chociaż musiał ich oboje codzie
– Tak… – Parker zanotował coś w notesie i podniósł się z krzesła. – Dziękuję panu bardzo, panie dyrektorze. To, co pan nam opowiedział, jest w każdym razie niesłychanie ciekawe. Otwiera pole do wielu domysłów, których chciałbym się, oczywiście, wystrzegać… – Urwał. – Jest noc – powiedział niepewnie – czy nie sądzi pan, że należy się-panu trochę snu? W najbliższych godzinach nie będziemy pana prawdopodobnie potrzebowali, aż do rana. Gdyby wynikło coś niespodziewanego, będę musiał z przykrością obudzić pana telefonem. Ale przypuszczam, że nic takiego się chyba nie zdarzy w ciągu nocy…
– Mogę zanocować tu – powiedział pan Davidson. – Często nocuję tu, kiedy mam wiele roboty albo kiedy trwają generalne próby z długimi przerwami. Mam kanapkę, na której łapię trochę snu, a dyżurny portier budzi mnie telefonicznie.
– Jak pan sobie życzy, panie dyrektorze. Tylko jedna prośba, proszę nadal nikogo nie zawiadamiać o wypadku. Jutro i tak prasa musi się o tym dowiedzieć, ale im później reporterzy się do nas dobiorą, tym lepiej. Zawiesza pan, oczywiście, przedstawienia?
– Krzeseł tak. Ale mamy drugą sztukę, gotową prawie zupełnie, która była przygotowywana równolegle z Krzesłami, bo zupełnie nie wiedziałem, jaki może być oddźwięk u publiczności. Takie sztuki potrafią albo robić ogromne kasy, albo paść po dwu spektaklach. Ta miała ogromne powodzenie…
– I sądzę, że teraz będzie miała jeszcze większe… – powiedział Parker – o ile znam ludzi.
– I ja tak sądzę – pan Davidson pokiwał głową – chociaż w teatrze nigdy niczego nie można przewidzieć…
– … jak o tym świadczy dzisiejsza noc – zakończył inspektor z ponurym humorem. – I jeszcze jedno, panie dyrektorze. Dla formalności chciałbym wiedzieć, jak pan spędził dzisiejszy wieczór.