Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 46 из 66

– Ja też nie. Cal, masz czas, żeby wpaść do mnie na kawę… Boże, nawet zrobię śniadanie, i pogadamy o tym?

– Znajdę czas. Smażąc jajecznicę, Qui

– Byłam kompletnie przerażona – zakończyła, niosąc kawę do małej jadalni.

– Nie, nie byłaś. – Cal postawił na stole talerze pełne jajecznicy i kromek pełnoziarnistego chleba. – Znalazłaś drzwi, w absolutnych ciemnościach, mimo tego wszystkiego, co się działo, nie straciłaś głowy i dotarłaś do wyjścia.

– Dzięki. – Usiadła. Już nie drżała, ale nadal czuła się, jakby miała kolana z waty. – Dzięki, że tak mówisz.

– Bo to prawda.

– To była jedna z najlepszych chwil w moim życiu, gdy otworzyłam drzwi i zobaczyłam ciebie! Skąd wiedziałeś, że tam będę?

– Chciałem wpaść do ciebie, zobaczyć, jak się czujesz i porozmawiać z tobą. Gage…

– Wiem o tym. I co dalej?

– Skręciłem z Main, żeby podjechać od tyłu, i zobaczyłem A

– W samochodzie, na ulicy. Z tak daleka… usłyszałeś mnie przez kamie

– Tak. – To nie była jedna z najlepszych chwil jego życia. – Wyskoczyłem z auta, pobiegłem do wejścia i wtedy usłyszałem ze środka huk i łomot i Bóg wie co jeszcze. Nie mogłem otworzyć tych przeklętych drzwi!

Teraz usłyszała w jego głosie emocje, strach, którego nie okazywał wcześniej, gdy musiał zrobić to, co musiał. Qui

Wciąż tuliła się do niego, kiedy weszła Cybil.

– Cześć. Nie wstawajcie. – Usiadła na krześle przyjaciółki. – Ktoś to je? – Nie spuszczając z nich wzroku, nabrała pełny widelec jajecznicy. – Ty musisz być Cal.

– Cybil Kinsky, Caleb Hawkins. Mieliśmy ciężki poranek. Do jadalni weszła zaspana Layla z kubkiem kawy. Jej oczy zachmurzyły się, gdy tylko spojrzała na Qui

– Co się stało?

– Usiądź, zaraz wam opowiem.

– Muszę zobaczyć tę siłownię – zadecydowała Cybil, gdy Qui

– Czyli całe miasto – powiedziała sucho Qui

– A także polanę i ten kamień, tak szybko, jak to możliwe.

– Ona lubi się rządzić – poinformowała Qui

– Myślałem, że ty lubisz, ale ona bije cię na głowę. Cybil, możesz przyjść do kręgielni, kiedy tylko chcesz, Qui

– Jest zorganizowany i lubi dowodzić – powiedziała Cybil do Qui

– Tak. – Pisarka pocałowała Cala w policzek. – To prawda. Przeze mnie wystygła ci jajecznica.

– Warto było ją poświęcić. Muszę już iść.

– Wciąż mamy mnóstwo spraw do omówienia. Słuchaj, może przyszlibyście wszyscy na kolację?

– A kto gotuje? – chciał wiedzieć Cal. – Cyb.

– Hej!

– Zjadłaś moje śniadanie, a poza tym naprawdę umiesz gotować. Ale mam jeszcze jedno pytanie. – Wstała z kolan Cala. – Czy Fox zatrudniłby Laylę?

– Co? Kto? Dlaczego? – Layla omal nie zachłysnęła się kawą.

– Ty potrzebujesz pracy – przypomniała jej Qui

– Ja nie mam pojęcia o… nie, możesz tak po prostu…

– Kierowałaś butikiem – powiedziała Qui

– Pewnie. Nie ma sprawy.

– I ona mówi, że ja lubię się rządzić! – zauważyła Cybil, dopijając kawę Qui

– Ja to nazywam kreatywnym myśleniem i dobrym kierowaniem. Idź teraz i nalej mi kawy, a ja odprowadzę Cala do drzwi i pożegnam go gorącym pocałunkiem z serii „ jesteś – moim – bohaterem”.

Wyciągnęła go z pokoju, a Cybil uśmiechnęła się, patrząc za nimi.

– Zakochała się.

– Naprawdę? Teraz uśmiechnęła się do Layli.

– Udało mi się odwrócić twoją uwagę od odgryzienia jej głowy za tę uwagę o pracy.

– Jeszcze do tego wrócę. Myślisz, że naprawdę zakochała się w Calu? Miłość przez duże M?

– Myślę, że przez największe. – Cybil wzięła kubek i wstała. – Q lubi rządzić ludźmi – powiedziała – ale zawsze stara się ich prowadzić w dobrym kierunku. Nie pchałaby cię do tej roboty, gdyby sądziła, że sobie nie poradzisz.

Idąc do kuchni, wypuściła głośno powietrze.

– Co, do cholery, mam ugotować na tę kolację?

ROZDZIAŁ 15

Calowi ciężko było patrzeć na Billa Turnera i nic nie powiedzieć o przyjeździe Gage'a, ale znał przyjaciela. Wiedział, że kiedy – jeśli w ogóle – Gage będzie chciał, żeby ojciec się dowiedział, to sam mu powie. Dlatego Cal unikał Billa, jak mógł, zamykając się w swoim biurze.

Zajął się zamówieniami, rachunkami, rezerwacjami i zadzwonił do faceta od gier automatycznych, żeby porozmawiać o wymianie jednego z bilardów na coś nowszego.

Popatrzył na zegarek i uznał, że Gage na pewno już wstał. A jeśli nie, to już najwyższa pora i wykręcił numer.

Nie wstał, stwierdził Cal, słysząc irytację w głosie przyjaciela. Nie wypił jeszcze kawy. Ignorując zachowanie tamtego, opowiedział Gage'owi o pora

Potem, przewracając oczami, zadzwonił do Foxa, powtórzył to samo i dodał, że Layla szuka pracy, więc Fox powinien ją zatrudnić na miejsce pani Hawbaker.

– Że co? – odparł Fox.

– Muszę kończyć. – Cal odłożył słuchawkę.

No dobrze, obowiązek spełniony, pomyślał. Usatysfakcjonowany wrócił do komputera i wyszukał informacje o automatycznym systemie liczenia punktów, do którego zainstalowania chciał namówić ojca.

Już najwyższa pora unowocześnić kręgielnię. Może głupotą było planowanie takiej inwestycji, skoro za kilka miesięcy miasto miał trafić szlag, ale jeśli nawet wszystko pójdzie w diabły, to ten wydatek nikomu nie zaszkodzi.

Ojciec powie, że starsi bywalcy nie będą zadowoleni, ale Cal miał i

Mogliby kupić używany system i go odnowić, co było jednym z argumentów, których zamierzał użyć. Mieli na miejscu Billa, a on potrafił naprawić niemal wszystko.

Lekko kiczowaty, tradycyjny styl to jedno, ale nie mogli być staromodni.

Nie, nie, to nie była dobra taktyka wobec ojca, on lubił staromodne rzeczy. Lepiej oprzeć się na liczbach. Zyski z kręgielni stanowiły ponad połowę, prawie sześćdziesiąt procent ich dochodów, więc…

Pukanie do drzwi przerwało mu tok myślenia i Cal wzdrygnął się na myśl, że to Bill Turner.

Jednak zza drzwi wyjrzała jego matka.

– Znajdziesz dla mnie chwilkę?

– Dla ciebie zawsze. Wpadłaś na kilka rundek przed pora

– Absolutnie nie. – Fra

– Powodzenia – powiedziała z uśmiechem.

– Nie mów nic tacie, dobrze?

– Będę milczeć jak grób.

– Z kim umówiłaś się na lunch?

– A skąd wiesz, że się z kimś umówiłam? Cal wskazał na jej ładny, dopasowany żakiet, wąskie spodnie i kozaczki na wysokich obcasach.

– Trochę za eleganckie jak na zakupy.

– Ależ jesteś bystry. Mam kilka spraw do załatwienia, a potem spotykam się z przyjaciółką. Z Joa

Matką Foxa, pomyślał Cal i skinął głową.

– Od czasu do czasu chodzimy razem na lunch, ale wczoraj specjalnie zadzwoniła, żeby umówić się na dzisiaj. Martwi się. Dlatego przyszłam cię zapytać, czy powi