Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 24 из 66

– Wracaliście tam od tamtej nocy?

– Tak, kilka razy. – Popatrzył na Qui

– Siódemki?

– Tak nazywamy ten tydzień w lipcu.

– Opowiedz mi więcej o tym, co się wtedy dzieje. To dobry moment, uznał Cal, żeby powiedzieć to wprost, komuś, kto naprawdę chciał zrozumieć i kto – być może – stanowił część odpowiedzi.

– Ludzie w Hollow stają się źli, agresywni, posuwają się nawet do zabójstw. Dopuszczają się czynów, których nie popełniliby w żadnym i

– Morderstwa, samobójstwa.

– Tak. Gdy ten tydzień dobiegnie końca, prawie nic nie pamiętają. Jak gdyby wychodzili z transu lub długiej choroby. Niektórzy już nigdy nie są tacy sami. Jedni opuszczają miasto, a i

– A co na to policja? Cal odruchowo podniósł patyk. Nie było sensu rzucać go psu, tylko zawstydziłby ich oboje, więc opuścił rękę, tak żeby Klusek mógł złapać kijek w zęby i potruchtać radośnie dalej.

– Siedem lat temu szeryfem był Larson. Porządny człowiek, chodził do szkoły z moim ojcem, przyjaźnili się. Trzeciej nocy zamknął się w swoim biurze. Myślę, że w głębi duszy wiedział, co się z nim dzieje, i nie chciał ryzykować powrotu do żony i dzieci. Jeden z zastępców szeryfa, Wayne Hawbaker, siostrzeniec sekretarki Foxa, przyszedł po niego, potrzebował pomocy. Usłyszał, jak Larson płacze w swoim gabinecie. Nie mógł go namówić do wyjścia. Zanim wyważył drzwi, Larson się zastrzelił. Teraz szefem policji jest Wayne. Też porządny facet.

Ilu takich wydarzeń był świadkiem?, zastanawiała się Qui

– A co z policją hrabstwa, stanową?

– Przez ten tydzień jakbyśmy byli odcięci od świata. – Obok nich przeleciał kardynał, jaskrawoczerwony i beztroski. – Czasami ludzie przyjeżdżają, czasem wyjeżdżają, ale na ogół jesteśmy zdani sami na siebie. Jest tak, jakby… – urwał, szukając odpowiednich słów – jakby na miasto spływał welon i nikt nie mógł niczego zobaczyć wyraźnie. Pomoc nie nadchodzi, a potem nikt specjalnie się nad tym nie zastanawia. Ludzie uznają to za bujdy albo „Blair Witch Project”. Wspomnienia blakną, aż po siedmiu lalach wszystko się powtarza.

– A ty zostajesz i patrzysz na to przez cały czas.

– To moje miasto – powiedział po prostu. Tak, pomyślała Qui

– Jak ci się spało? – zapytał Cal.

– Żadnych snów. Layla też. A ty?

– Tak samo. Nigdy wcześniej nie przestawał, kiedy już zaczął. Ale tym razem wszystko jest inaczej.

– Bo ja coś widziałam i Layla też.

– To prawda. Poza tym nigdy nie zaczynał tak wcześnie ani nie był taki silny. – Popatrzył na Qui

– Nie. Myślisz, że jesteśmy spokrewnieni ze sobą lub ja pochodzę z rodu kogoś, kto uczestniczył w wydarzeniach przy Kamieniu Pogan?

– Zawsze uważaliśmy, że tu chodzi o krew. – Cal spojrzał niewidzącym wzrokiem na bliznę na nadgarstku. – Jednak na razie te przypuszczenia, czy raczej przeczucia, na nic nam się nie przydały. Skąd pochodzili twoi przodkowie?

– Głównie z Anglii, kilku z Irlandii.

– Moi też. Ale wielu Amerykanów ma angielskie korzenie.

– Może powi

– Tak. Dent mógłby być moim przodkiem, gdyby rzeczywiście był ojcem trzech synów A

– Mam przyjaciółkę, która jest mistrzynią w odnajdywaniu informacji. Posłałam jej trochę danych. I nie rób znowu takiej miny.

Znam ją od lat, pracowałyśmy razem przy i

Cal nie odpowiedział, bo myślał intensywnie. Czy jego opór wynikał z tego, że czuł się, jakby tracił kontrolę nad sytuacją? A czy w ogóle kiedykolwiek miał nad nią kontrolę? Wiedział na pewno, że im więcej ludzi zaangażuje się w tę sprawę, za tym więcej osób będzie czuł się odpowiedzialny.

A przede wszystkim jak ujawnienie wszystkich faktów wpłynie na miasto?

– Przez te wszystkie lata mówiono i pisano czasem o Hollow. Ty się tak o nas dowiedziałaś. Ale to nigdy nie było nic poważnego i zaowocowało tylko wzmożonym ruchem turystycznym. Jeśli zaangażujesz się ty sama i potencjalnie jeszcze dwie osoby, Hollow może się zamienić w jakiś ponury lub niedorzeczny rozdział w przewodniku turystycznym.

– Wiedziałeś, że istnieje takie ryzyko, kiedy zgodziłeś się ze mną porozmawiać.

Qui

– I tak byś przyjechała, nawet jakbym się nie zgodził.

– A zatem współpracujesz ze mną, bo chcesz mieć kontrolę nad rozwojem wydarzeń. – Skinęła głową. – Nie mogę cię winić. Ale może powinieneś spojrzeć na sytuację z szerszej perspektywy, Cal. Im więcej zaangażowanych w to ludzi, tym więcej głów i większa szansa na wykoncypowanie, jak to wszystko powstrzymać. Chcesz położyć kres tej sprawie?

– Bardziej niż potrafię to wyrazić słowami.

– Szukam dobrego tematu, nie zamierzam ci wmawiać, że jest inaczej. Ale też chcę to powstrzymać, bo pomimo moich sły

– Pomyślę o tym. – Na razie dosyć jej powiedział. – Powiedz mi, co skierowało cię w świat duchów?

– Proste. Zawsze lubiłam przerażające historie. Kiedy byłam mała i miałam wybór między, powiedzmy „Anią z Zielonego Wzgórza” albo Stephenem Kingiem, zawsze wybierałam Kinga. Kiedyś sama pisywałam horrory, przyprawiając moich przyjaciół o histerię. Dobre, stare czasy – powiedziała z nostalgią, a Cal się roześmiał. – Ale punktem zwrotnym była chyba wizyta, jaką złożyliśmy z przyjaciółmi w nawiedzonym domu. W Halloween. Miałam dwanaście lat i to było wielkie wyzwanie. Dom popadł w ruinę i miał zostać zburzony. To szczęście, że podłogi nie pozapadały się nam pod stopami. Myszkowaliśmy po kątach, piszczeliśmy, straszyliśmy się nawzajem i ogólnie mieliśmy dobry ubaw. I wtedy ją zobaczyłam.

– Kogo?

– Ducha, rzecz jasna. – Dała mu przyjacielskiego kuksańca łokciem. – Skoncentruj się. Nikt i

– I co zrobiłaś? Jak znam życie, to pewnie za nią podszyłaś.

– Oczywiście, że za nią poszłam. Moi kumple biegali po domu, wydając przerażające odgłosy, ale ja poszłam za nią do walącej się kuchni i dalej, po zrujnowanych schodach do piwnicy, którą oświetliłam moją latarką z Kopciuszkiem. Tylko proszę się nie śmiać!

– Jakże mógłbym się śmiać, skoro sam miałem latarkę z Lukiem Skywalkerem?

– No dobrze. Na brudnej, betonowej podłodze znalazłam mnóstwo pajęczyn, mysich bobków i martwych robaków. I nagle beton zniknął, a ja stałam na twardej ziemi, w której ktoś wykopał dół – grób. Obok leżała łopata z czarnym trzonkiem. Ona weszła do środka, znów na mnie popatrzyła i zanurzyła się w ziemi, do diabła, tak jak kobieta zanurza się w kąpieli z pianą. I znowu stałam na betonie.