Страница 14 из 66
Gdy to robił, myślała nad zmianą tematu artykułu z „kręgli jako rozrywki rodzi
I wtedy to się stało. Rzuciła i kula potoczyła się samym środkiem toru. Zaskoczona Qui
– Och. Och. Patrz! Ona zaraz… Rozległ się satysfakcjonujący trzask, gdy rozpędzona kula wpadła między kręgle, rozrzucając je we wszystkich kierunkach. Kręgle uderzały o siebie, toczyły się i obracały, aż ostatni z nich upadł w pijanym ukłonie.
– O mój Boże! – Qui
– Ty sukinsynu – wymruczała. – Jestem ci wi
– Szybko się uczysz. Może popracujemy nad twoim podejściem do gry?
Qui
– Chyba jestem… wykończona. Ale mogę wpaść któregoś wieczoru na lekcję numer dwa.
– Z radością ci jej udzielę. – Usiedli obok siebie i zmienili buty. – Odprowadzę cię do hotelu.
– Dobrze. Wziął kurtkę i wychodząc, pomachał do chudego chłopaka w wypożyczalni butów.
– Zaraz wracam.
– Jaka cisza – powiedziała Qui
– Hałas jest częścią zabawy, a cisza nagrodą.
– Chciałeś kiedyś robić coś i
– Rodzi
– Wesela?
– Pewnie. Bar micwy *, bat mitzwy **, rocznice, imprezy służbowe.
Naprawdę dobry temat na artykuł, uznała Qui
– Pełne ręce roboty jak na jednego człowieka.
– Można tak powiedzieć.
– To dlaczego nie masz żony i nie wychowujesz następnego pokolenia władców kręgli?
– Miłość mnie unika. – Aha.
Pomimo siarczystego mrozu przyjemnie było iść obok mężczyzny, którego krok tak naturalnie dopasował się do kroków Qui
Cal był wyjątkowo sympatyczny i miał zabójcze oczy, Qui
– Będziesz jutro w mieście, gdybym miała do ciebie jakieś pytanie niecierpiące zwłoki?
– Jak zawsze – odpowiedział. – Mogę dać ci numer telefonu, gdybyś…
– Poczekaj. – Wyciągnęła z torebki własną komórkę i nie przystając, wcisnęła kilka klawiszy. – Słucham.
Podał jej numer.
– Jestem pod wrażeniem. Kobieta, która nie tylko umie znaleźć od razu to, czego szuka, w tajemniczych czeluściach damskiej torebki, ale jeszcze potrafi obsługiwać urządzenia elektroniczne!
– Czy to seksistowska uwaga?
– Nie. Moja matka zawsze wie, gdzie wszystko leży, ale nie potrafi obsługiwać nawet pilota. Moja siostra Jen potrafi poradzić sobie z każdym urządzeniem, od sportowej skrzyni biegów po myszkę bezprzewodową, ale nie umie niczego znaleźć w czasie krótszym niż dwadzieścia minut, a moja druga siostra, Marly, nigdy niczego nie może znaleźć i boi się nawet elektrycznego otwieracza do puszek. Ty zaś wprawiłaś mnie w osłupienie, robiąc i jedno, i drugie.
– Zawsze lubiłam robić wrażenie. – Wrzuciła telefon do torebki. Skręcili w stronę schodów prowadzących na ganek hotelu. – Dzięki za eskortę.
– Nie ma sprawy. To była jedna z tych chwil, Qui
– Zostańmy na razie na bezpiecznych ścieżkach – powiedziała. – Przyznaję, bardzo mnie pociągają twoje usta, ale taki rozwój wypadków utrudniłby mi wykonanie tego, po co tu przyjechałam, zanim w ogóle zaczęłam.
– Cholerna szkoda, ale masz rację. – Wbił ręce w kieszenie. – W takim razie powiem ci dobranoc. Poczekam, aż wejdziesz do środka.
– Dobranoc. – Weszła po schodach i otworzyła drzwi, po czym zerknęła przez ramię na Cala, który stał, wciąż z rękami w kieszeniach, w plamie światła rzucanej przez starodawną latarnię.
O tak, pomyślała, cholerna szkoda.
– Do zobaczenia wkrótce. Cal poczekał, aż zamknęły się drzwi za Qui
Po kilku chwilach w jednym z okien na drugim piętrze rozbłysło światło i już wiedział, że Qui
Odwrócił się i zrobił już kilka kroków, kiedy zobaczył chłopca, który stał na chodniku kilka metrów przed nim. Nie miał na sobie kurtki, czapki ani żadnej osłony przed lodowatym wiatrem, a jego długie włosy ani drgnęły mimo ostrych podmuchów.
Oczy chłopca lśniły upiorną czerwienią; wyszczerzył zęby, warcząc jak zwierzę.
Cal słyszał ten odgłos w swojej głowie, jednocześnie czując lodowatą kulę w żołądku.
On nie jest prawdziwy, powiedział do siebie. Jeszcze nie. To tylko projekcja, tak samo jak we śnie. Ale nawet we śnie potrafił cię zranić lub sprawić, żebyś odczuwał ból.
– Wracaj, skąd przyszedłeś, sukinsynu – powiedział Cal wyraźnie i tak spokojnie, jak tylko mógł. – Jeszcze nie nadszedł twój czas.
Kiedy nadejdzie, rozszarpię cię na strzępy, ciebie i wszystko, co jest ci drogie.
Usta chłopca nie poruszyły się przy tych słowach, pozostały wykrzywione w dzikim grymasie.
– Zobaczymy, kto tym razem zwycięży. – Cal postąpił kolejny krok do przodu.
I wtedy zapłonął ogień. Wytrysnął spod chodnika i czerwoną strzałą przemknął przez ulicę. Cal rzucił się do tyłu i osłonił dłońmi twarz, lecz nagle zauważył, że z płomieni nie bucha żar, nie bije nawet ciepło.
W jego głowie zadudnił śmiech, nieokiełznany niczym ogień, po czym i jedno, i drugie zniknęło.
Ulica znów była cicha, na chodniku ani na budynkach nie pozostało śladu płomieni. Stare triki, upomniał siebie Cal. Stare sztuczki z kapelusza.
Z wysiłkiem ruszył przed siebie, przecinając tor fałszywego ognia. W powietrzu unosił się gryzący smród, który zniknął tak szybko jak para oddechu. Cal w sekundę rozpoznał ten zapach.
Siarka.
Na górze, w przytulnym pokoju z szerokim łóżkiem okrytym puchatą, białą narzutą, Qui
Była zachwycona tym, że w pokoju stały świeże kwiaty i mała, niebieska miska pełna artystycznie ułożonych owoców. W łazience królowała głęboka wa
Zamiast nudnych, sztampowych plakatów na ścianach wisiały oryginalne zdjęcia i obrazy, które, jak informowała dyskretna karteczka na biurku, były dziełem lokalnych artystów i można je było nabyć w galerii na South Main.
Pokój miał bardzo ciepły, domowy wystrój, ale także błyskawiczne połączenie z internetem. Qui
Całkiem sporo osiągnęła jak na pierwszy dzień, w którym – na dodatek – przejechała kawał drogi. Poznała dwóch z trzech głównych bohaterów wydarzeń, umówiła się na wyprawę do Kamienia Pogan. Poczuła atmosferę miasta i osobiście spotkała zjawę z – na razie – nieznanego wymiaru.
I miała w głowie zarys artykułu o kręglach, który powinien jej przysporzyć wielu czytelników w „Okrężnej Drodze”.
Nie najgorzej, zwłaszcza jeśli dodać do tego, że na kolację w hotelowej restauracji zjadła rozsądnie sałatkę z grillowanym kurczakiem i oparła się pokusie połknięcia całej pizzy, poprzestawszy na połowie kawałka. No i zbiła jednym rzutem wszystkie kręgle.
* bar micwa – uroczystość żydowska, podczas której chłopiec zostaje uznany za dorosłego
** bat mitzwa – odpowiednik bar micwy dla dziewcząt.