Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 29 из 49

Nudziłam się bez niego… A czy on się przypadkiem nie nudził ze mną? Rozmowa wampira w wieku lat siedemdziesięciu trzech z adeptką w wieku lat osiemnastu może tego pierwszego co najwyżej bawić. Myśl, że władca skusił się na moją wyjątkową powierzchowność wywołała krótki gorzki śmieszek. Wszystkie próby uszlachetnienia mojego kochanego oblicza niezmie

Makijaż… Lekcje zaczynały się bladym świtem, a ja lubiłam pospać. Tracić drogoce

Która to Szkoła nie wydawała też majątku na usługi cyrulików. W ciągu siedmiu lat nad moją niezbyt wspaniałą czupryną znęcały się w sumie dwadzieścia trzy osoby, kolejno zostawiając po sobie nierówne kłaki i łyse plamy. Koniec końców nabrałam wprawy w równaniu grzywki przed lustrem, pozwoliwszy potylicy obrastać, jak chciała. Ludzie przestali się mnie bać, ale nadal nie spieszyli się z komplementami.

A dziś po raz pierwszy zachciało mi się zostać czarującą dziewczyną. Dlatego, że tylko czarująca dziewczyna może oderwać wampira od spraw wagi państwowej, gdy nudzi się bez niego…

Nie, dzień się od rana nie udał. Z braku wrażeń szybko zrobiłam się se

Rozdział 14

Gdy się obudziłam, deszcz jeszcze kropił leniwie, z namysłem i szelestem przeliczając liście. Smugi światła słonecznego szukały dziur w chmurach, dekorując niebo tęczami. Zapach mokrej ziemi mieszał się z delikatnym aromatem dzikiej róży i słodyczą jaśminu. Wyskoczyłam na dwór i wciągnęłam powietrze pełną piersią, upijając się zachwytem, przeżytym i przekazanym mi przez napojony deszczem las. Kałuże jeszcze drżały, drobne krople rozchodziły się powykręcanymi kołami.

Ulica pomału ożywała – nie mnie jedną skusił poobiedni spacer na świeżym powietrzu. Po godzinie obserwacji i nachalnego pełnowymiarowego szpiegostwa zakochanych par odkryłam, po co wampirom skrzydła! Złożone nad głową, dokładnie chroniły swoich właścicieli przed deszczem. Używane też były do zachowania równowagi – gdy człowiek poślizgnie się, macha rękoma, natomiast wampir – skrzydłami. A także pomagały obejmować bezskrzydłe dziewczyny. Wychodził z tego taki namiocik na czterech nogach, który poruszał się i chichotał. Dla nieprzyzwyczajonych widok dosyć przerażający – jakby tam kogoś trawiono. Zanotowawszy tę ce

Okazało się, że trafienie do puszczy przez “efekt brudnopisu" nie było wcale takie łatwe. Dwa razy dochodziłam do wskazanej przez Lena szopy i nawet zaglądałam do środka (niestety, pomyliłam się w domysłach – wcale nie siadywano tam po sutej biesiadzie, tylko przechowywano sprzęt typu: kosy, grabie, taczki, łopaty i i

Słońce schowało się za na oko raczej niegroźną chmurkę i lśnienie miecza zgasło. Przypomniałam sobie obraz, który wisiał w gabinecie mistrza. Przedstawiał on bardzo stara