Страница 41 из 74
– Pewnie, że odnosiła sukcesy. To książkowy przypadek. Ta kobieta jest niesamowicie piękna, ale tak naprawdę brak jej poczucia własnej wartości. Ona istnieje tylko dla mężczyzn. Potrzebuje ich podziwu, gdyż sama się nienawidzi. I dlatego też od razu poczuła do mnie nienawiść. Bo jestem kobietą.
Myśl, że Julia może być źle nastawiona do kobiet, zmartwiła mnie. W końcu urodziła dwie dziewczynki.
– Myślisz, że może stanowić zagrożenie dla dziecka? – zapytałem Hallissey. – Uważasz, że opiekun jest potrzebny?
– Nie widzę w tym żadnego sensu. Po co trzymać dziecko pod obserwacją przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, skoro i tak za parę dni wyjdzie ze szpitala? – Hallissey przewróciła oczami. – W końcu pewnie wykorzysta to jako pretekst, by się wymknąć na zakupy. Po kiecki i buty od Gucciego.
Ta uwaga utwierdziła mnie w przekonaniu, że na opinię Hallissey o Julii wpływ ma zazdrość lub zła wola. Kiwnąłem głową i trochę się odprężyłem, ale tylko trochę. Nie mogłem sobie pozwolić na zignorowanie jej hipotezy.
– Zajrzysz jeszcze do niej?
– Tak. Doktor Karlstein prosił mnie, żebym jutro wpadła.
– Zawiadomisz mnie, gdy dowiesz się jeszcze czegoś interesującego?
– Zawiadomię.
– A tak przy okazji, gratulacje z powodu dziecka. Mam nadzieję, że nie zostanie modelką.
Hallissey rozpromieniła się.
– Nie ma mowy. Zapewniam cię, że nigdy do tego nie dojdzie.
Było dwadzieścia po siódmej, kiedy wreszcie wsiadłem do pikapa, by pojechać do domu po parę rzeczy, których potrzebowałem na Nantucket. Dzień był słoneczny i ciepły, jak to w Bostonie pod koniec czerwca. Jechałem Storrow Drive, biorąc powoli zakręty i uważając, żeby omijać dziury. Potem musiałem mozolnie się wspinać po schodach, robiąc przerwy na każdym półpiętrze, by zebrać siły i odwagę na dalszą drogę.
Prawie dobrnąłem na piąte piętro, gdy przypomniała mi się napaść w zaułku – jak zostałem popchnięty, poczułem ból, a potem straciłem równowagę i upadłem. Zamknąłem oczy i stojąc nieruchomo na schodach, próbowałem coś jeszcze wyłuskać z nieświadomości, ale bezskutecznie.
Wyjąłem czyste dżinsy i czarną bawełnianą koszulkę i już miałem się ubrać, kiedy zauważyłem, że bandaż na brzuchu jest przesiąknięty krwią. Poszedłem do łazienki i zdjąłem opatrunek.
Colin Bain musiał się sporo nadziergać. To, co zobaczyłem, nie przypominało zwykłej kłutej rany. Jej brzegi były postrzępione, jakby napastnik szarpnął nożem do góry, chcąc mnie wypatroszyć od tyłu. Bain odwalił imponującą ręczną robótkę – drobne szwy, oznaka zręczności chirurga, tworzyły na plecach kształt błyskawicy. Odwróciłem się tyłem do umywalki, przemyłem ranę zimną wodą i osuszyłem. Następnie zabandażowałem ją rolką gazy, którą Bain wrzucił mi w izbie przyjęć do torby razem z opakowaniem motrinu, receptą na kefleks i moim portfelem. Połknąłem trzy tabletki przeciwbólowe, wepchnąłem portfel do kieszeni dżinsów i ubrałem się.
Ponieważ szansę, że dojadę przytomny do Hya