Страница 59 из 89
A propos ciała. Opowiesz mi dzisiaj coś o Twoim ciele? Możesz pominąć śledzionę i trzustkę. Skup się na piersiach, a potem przejdź do ust. Nie mów mi nic o podbrzuszu. Nie jestem jeszcze na to przygotowany...
Taki także był Jakub! Potrafił od kwarków, gluonów i idei Stworzyciela przejść bez najmniejszego wahania do trywialnej erotyki. I na dodatek było to tak naturalne, że nie umiała się nawet oburzać w przekonujący sposób.
Pamięta, że wtedy nie była to «prowokacja walczącej ateistki». Zapytała z czystej ciekawości. Przypomniała jej się pewnego dnia ta scena okrucieństwa przy zabijaniu krów w Nimes. To zawsze budziło w niej agresję. Opowiedziała mu ją w szczegółach. Była znowu rozjuszona swoimi wspomnieniami. Wprowadziła się przy tym w stan cynicznego sarkazmu i napisała nagle do niego:
ONA: Jak to jest, że Kościół chrześcijański, bo nie tylko katolicki, akceptuje zabijanie zwierząt? Czy ich cierpienie nie ma żadnego znaczenia dla Boga?
Przecież wszystkie zwierzęta stworzył On sam. Poza tym zwierzęta nie muszą cierpieć z powodu grzechu pierworodnego, bo go nie popełniły. To nie ich prapramatka zerwała Owoc z drzewa wiedzy, aby dostąpić wiedzy i zaznać odrobiny rozkoszy. Nie było żadnego konia i żadnej klaczy, które trzeba by przeganiać z raju. Zwierząt nie dotyczy, o czym wiesz lepiej niż ja, żadna zbiorowa odpowiedzialność – to najbardziej odpycha mnie od religii, ta bezsensowna zbiorowa odpowiedzialność – za zachowanie grzesznej kobiety, która namówiła na jabłko słabego mężczyznę, który natychmiast poskarżył się Bogu. Zwierzęta nie muszą ubiegać się o odkupienie.
Tak na marginesie. Jakubku, mógłbyś chociaż raz pochwalić moją teologiczną erudycję. Jestem pewna, że choć nie święcę pisanek na Wielkanoc, wiem więcej o zmartwychwstaniu Chrystusa niż wielu ministrantów w kościele na moim osiedlu. Pochwalisz?
A może to cierpienie zwierząt jednak ma znaczenie? Może tylko Bóg jest tak zajęty wymyślaniem nowych form cierpienia grzesznych ludzi, że na zaradzenie cierpieniu bezgrzesznych zwierząt nie ma już po prostu czasu i odkłada to na później?
Nie pisz mi tylko, że taka jest logika świata. O tym, że to nieprawda, wie nawet moja głęboko i naprawdę wierząca sąsiadka po podstawówce i dlatego zapisała się do Ligi Ochrony Zwierząt.
Pytam, bo ostatnio widziałam w telewizji reportaż z pewnej rzeźni na południu Polski. Kamera w szerokim ujęciu i ze wszelkimi szczegółami pokazała wiszące za nogi w dół krowy z podciętymi gardłami, wykrwawiające się do wiader. W tle trudno było nie zauważyć krzyża wiszącego na ścianie nad bramą prowadzącą do chłodni. Trochę byłam zdziwiona tym krzyżem. Ale wytłumaczyłam sobie, że to musiała być rzeźnia wyznaniowa.
Jak znam Kościół, to oni pewnie mają i na te zwierzęta jakieś zgrabne wytłumaczenie. Jakubku, jeśli je znasz, to mi wytłumacz. Proszę.
ON: Nie, nie mają. Wytłumaczenie jest wyjątkowo niezgrabne i mało kogo przekonuje. Jeśli już zdążyłaś się uspokoić po tym ataku dumy i triumfu, że «tak właśnie myślałaś», i obiecasz mi, że postarasz się przeczytać to bez uczucia wyższości, napiszę Ci wszystko, co wiem na ten temat.
ONA: Nie miałam uczucia triumfu. Zwierzęta są dla mnie o wiele ważniejsze niż chwilowa przewaga bezdusznego ateizmu nad miłosiernym chrześcijaństwem. Dlatego nie mam żadnych trudności z obiecaniem Ci tego, o co prosisz. Jak więc chrześcijanie tłumaczą przyzwolenie Boga na cierpienie zwierząt?
ON: Pokrętnie i różnie, w zależności od nasilenia wiary. Niektórzy uważają, że doznania, a więc także ból i cierpienie, odbywają się w duszy. Ponieważ zwierzęta według nich nie mają duszy, nie mogą cierpieć. Jest to wyjątkowo nieprawdopodobna teoria, więc nawet Kościół chce o niej zapomnieć. Niektórzy genetycy natomiast przychylają się ku takiemu podejściu. Wiwisekcje szczurów, dla celów naukowych oczywiście, są w ramach tej teorii całkowicie usprawiedliwione.
I
Lewis też nie wiedział do końca, dlaczego zwierzęta w ogóle muszą cierpieć, chociaż nigdy nie zgrzeszyły. Zwalił więc wszystko na diabła, który rzekomo podburzył zwierzęta do wzajemnego pożerania się. Czyli jednym słowem wszystko przez diabła. Bóg tego nie chciał.
I
ONA: Tak uważają dwaj Anglicy, o których pierwszy raz słyszę. A co Ty o tym myślisz?
ON: Niepokoję się tym. Nie umiem tego wyjaśnić. Każde cierpienie, które nie jest rytuałem jakiegoś odkupienia, nie stanowi kary za jakieś przewinienia, jest dla katolika niepokojące. A Brownie... Brownie jest dowodem, że niepokoję się słusznie. Zaparło mi dech ze wzruszenia, gdy przeczytałem to, co napisałaś o Brownie.
Nagle poczuła, że ktoś delikatnie dotyka jej ramienia. Asia. Śmiejąc się, powiedziała:
– Obudź się. Mówisz przez sen. Ten facet z rzędu za nami aż się wychylił, żeby zrozumieć, co mówisz.
Musiała się zdrzemnąć. Często jej się to ostatnio zdarzało. Potrafiła przechodzić z myśli w sny, nie zauważając różnicy.
– Gdzie jesteśmy? – zapytała, przecierając oczy.
– Mijamy Berlin – odpowiedziała Asia, podając jej plastikowy kubek z gorącą kawą z termosu. – Alicja z pewnością planuje już przyszłość z tym młodym ze słuchawkami na uszach. Od Warszawy siedzą razem. Zdążyła położyć głowę na jego ramieniu. Przystojny facet. A propos facetów. Kto to jest Jakub? Co najmniej dwa razy wymówiłaś to imię przez sen.
ON: Cmentarz City of Dead St. Louis, bo tak się oficjalnie nazywa – chociaż wszyscy nazywają go po prostu Dead City – jest jednym z najbardziej ponurych przykładów amerykańskiego kiczu. Chociaż w informatorach o Nowym Orleanie wymieniany jest jako jedna z ważniejszych atrakcji tego miasta, on uważał, że cmentarz «tętniący życiem», jak napisał o nim jakiś nawiedzony grafoman w jednym z przewodników, mógł powstać tylko w Ameryce.
Cmentarz przypomina miniaturowe miasto. Groby, a w zasadzie grobowce, wznoszą się nad powierzchnią ziemi i nieodparcie kojarzą z miniaturowymi domami. Niektóre mają fasady z drzwiami, niektóre małe ogródki z płotami i bramami, niektóre okazałe fonta
Zaobserwował też ze zdziwieniem, że prawie przy żadnym grobowcu nie było świec ani zniczy. Były za to halogenowe reflektory włączane i wyłączane w zależności od pory dnia przez fotokomórki i skierowane na frontony grobowców.