Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 30 из 84

Przełknęłam ślinę i odpowiedziałam:

– Nie sądzę.

– Ma dziewiętnaście lat…

– Tak.

Przed oczami stanęła mi twarz siostry Julie

– …caracteristiąues physiques?

– Przepraszam. Nie zrozumiałam,

Powtórzył pytanie. Nie miałam pojęcia, czy A

– Nie wiem. Będę musiała zapytać kogoś z rodziny.

– Kiedy widziano ją po raz ostatni?

– W czwartek. Panie Claudel, dlaczego zadaje mi pan te wszystkie pytania?

Przeczekałam jego pauzę. W tle słyszałam gwar i pomyślałam, że zapewne dzwoni z pokoju wydziału zabójstw.

– Dziś wcześnie rano znaleziono białą kobietę, nagą, nie wiadomo, kto to jest.

– Gdzie? – Serce podeszło mi do gardła.

– Ile des Soeurs. Z tyłu wyspy jest las i staw. Ciało znaleziono – zawahał się – na brzegu.

– I co z nim? – Wstrzymałam oddech.

Przez chwilę rozważał moje pytanie. Znowu widziałam jego spiczasty nos, blisko osadzone oczy, które zwężały się, kiedy myślał.

– Ofiara została zamordowana. Okoliczności są… – Znowu wahanie. -…niezwykłe.

– Proszę mi powiedzieć. – Przełożyłam słuchawkę do drugiej ręki i wolną dłoń wytarłam o szlafrok.

– Ciało znaleziono w kadłubie starego parowca. Stwierdzono wielokrotne rany. LaMache dzisiaj przeprowadzi sekcję.

– Jakie rany? – Wpatrywałam się w kropki na moim szlafroku. Wciągnął głęboko powietrze.

– Wiele ran dźganych i ślady wiązania wokół nadgarstków. LaManche podejrzewa, że w grę wchodzi też atak zwierzęcia.

Denerwował mnie jego zwyczaj depersonalizacji. Biała kobieta. Ofiara. Ciało. Nadgarstki. Żadnego nawet zaimka osobowego.

– I ofiara mogła być poparzona – ciągnął,

– Poparzona?

– LaManche będzie później wiedział więcej. Dziś zrobi sekcję.

– Jezu. – Chociaż jeden z patologów w laboratorium jest zawsze uchwytny, rzadko kiedy przeprowadza się autopsję w weekendy. To musiało być niezwykłe morderstwo. – Od jak dawna nie żyje?

– Ciało nie było zamarznięte, więc na dworze leżało mniej niż dwanaście godzin. LaManche postara się określić czas śmierci. Nie chciałam zadawać następnego pytania.

– Dlaczego uważacie, że to jest A

– Wiek i opis pasują.

Poczułam się trochę słabo.

– Do jakich cech fizycznych się odnieśliście?

– Ofiara nie ma dwóch zębów trzonowych.

– Zostały usunięte? – Poczułam się głupio, jak tylko zadałam to pytanie.

– Doktor Bre

– Zadzwonię do ciotki A

– Ja mogę…

– Nie. Ja to zrobię. Muszę z nią jeszcze o czymś pomówić.

Podał mi numer swojego pagera i odłożył słuchawkę.

Drżącą ręką wybiłam numer klasztoru. Zobaczyłam przestraszone oczy spoglądające spod grzywki.

Zanim zdążyłam pomyśleć, jak sformułować pytania, siostra Julie

– Wiem, że stało się coś złego. – Mówiła cicho, ale wyczuwałam napięcie.

Zapytałam, czy A

– Siostro, znaleziono młodą kobietę…

Usłyszałam szelest materiału i wiedziałam, że się przeżegnała.

– Muszę zadać siostrze kilka osobistych pytań dotyczących siostry siostrzenicy.

– Rozumiem. – Prawie niesłyszalnie.

Zapytałam o zęby i tatuaż.

Na sekundę zapadła cisza i nagle ze zdumieniem usłyszałam jej śmiech.

– O nie, nie, to nie jest A

Słowa płynęły strumieniem. Czułam jej ulgę po drugiej stronie linii.

– Ale, siostro, jest możliwe…

– Nie. Znam moją siostrzenicę. Ma wszystkie zęby. Nie jest z nich zadowolona, ale je ma. – Znowu nerwowy śmiech. – I żadnych tatuaży, dzięki Bogu.

– Miło mi to słyszeć. Ta młoda kobieta to prawdopodobnie nie jest A

– To na pewno nie ona.

– Tak. Ale detektyw Claudel musi się upewnić. Taka formalność.

– Rozumiem. I pomodlę się za rodzinę tej biednej dziewczyny.

Podała mi nazwisko dentysty A

– Ona jest pewna, że A

– No jasne. Przecież nie obwieściła ciotce zako

– Niby tak…

Parsknął.

– Ale jest przekonana, że A

– A kto ma braki w uzębieniu?

Myślałam dokładnie tak samo.

– Raczej nie ci ze zdrowymi zębami.

– Zgadza się.

– I ciocia także uważa, że A

– Tak właśnie powiedziała.

– A

– O. – Dziwne uczucie objęło okolice mojego żołądka.

Poprosiłam Claudela, by informował mnie na bieżąco i odłożyłam słuchawkę. Wątpiłam, czy tak zrobi.

Wzięłam prysznic, ubrałam się i w biurze byłam przed wpół do dziesiątej. Dokończyłam mój raport dotyczący Elisabeth Nicolet, opisując i wyjaśniając własne obserwacje, jak to zwykle miało miejsce we wszystkich sądowych przypadkach. Żałowałam, że nie mogę włączyć informacji pozyskanych z dzie

Po wydrukowaniu raportu kilka godzin spędziłam na robieniu zdjęć. Byłam spięta i niezdarna, co sprawiło, że nie szło mi układanie kości. O drugiej kupiłam sobie kanapkę w kafeterii i jadłam ją równocześnie dokonując korekty moich wyników badań Mathiasa i Malachy'ego. Umysł jednak skoncentrowany był na telefonie i trudno mi było całą uwagę poświęcić temu, co robię.

Właśnie kserowałam dzie

– To nie jest pani młoda kobieta.

Popatrzyłam mu w oczy.

– Naprawdę?

Przytaknął.

– A kto to jest?

– Nazywała się Carole Comptois. Kiedy testy dentystyczne wykluczyły Goyette, pobraliśmy odciski i to było to. Trzeba było wydać kilka nakazów aresztowania.

– Wiek?

– Osiemnaście lat.

– Jak zginęła?

– LaManche właśnie kończy autopsję.

– Jacyś podejrzani?

– Wielu. – Przez chwilę patrzył mi w twarz, nic nie mówił i wyszedł.

Wróciłam do kserowania; robot bez emocji. Ulga, jaką poczułam słysząc, że to nie jest A

Podnieś pokrywę. Odwróć stronę. Opuść pokrywę. Naciśnij przycisk.

Osiemnaście lat.

Nie miałam ochoty oglądać sekcji.

O wpół do piątej skończyłam kopiowanie i wróciłam do biura. Raporty o dzieciach zostawiłam sekretarce, razem z notatką dla LaManche'a odnośnie fotokopii. Kiedy wyszłam na korytarz, LaManche i Bergeron pogrążeni w rozmowie stali przed biurem dentysty. Obaj byli zmęczeni i ponurzy. Gdy się zbliżyłam, spojrzeli na mnie bez słowa.

– Przykra sprawa?

LaManche przytaknął.

– Co się jej stało?

– Lepiej tu określić, co się nie stało – odezwał się Bergeron.

Spojrzałam na jednego i drugiego. Nawet zgarbiony, nasz dentysta mierzył ponad metr osiemdziesiąt i chcąc popatrzeć mu w oczy musiałam zadzierać głowę. Jego poskręcane w loczki włosy podświetlało fluorescencyjne światło sufitowe. Przypomniało mi się to, co Claudel powiedział o ataku zwierzęcia i podejrzewałam, że sobota Bergerona też nie należała do najbardziej udanych.