Страница 84 из 84
Pociągnął łyk herbaty.
– A tak przy okazji, twoja przygoda w dniu świętego Patryka w Montrealu też została wymyślona przez studenta.
– Skąd o tym wiesz?
Uśmiechnął się i pomachał szklanką.
– Jea
Zmieniłam temat:
– Czy uważasz, że Owens był zamieszany w zamordowanie Je
– On zaprzecza. Twierdzi, że po rozmowie z Je
– Dlaczego Owensa nie było w Ange Gardien?
– Postanowił się wycofać. Albo przestraszył się tego, co mogła zrobić Elle, bo nie wiedział, gdzie się podziali Joey, Kathryn i Carlie, albo nie bardzo wierzył w kosmiczne przejście. Tak czy inaczej, z pieniędzy Guilliona zostało ponad dwieście tysięcy dolarów, więc zabrał je i pojechał na zachód, podczas gdy wszyscy jechali na północ. Amerykańscy federalni złapali go w komunie w Arizonie. Elle nie miałaby swoich pięćdziesięciu sześciu dusz nawet z Harry…
– Jesteś głodny?
– Zjedzmy coś.
Zrobiliśmy sałatkę i przygotowaliśmy kebaby nadziewając kawałki kurczaka i warzywa na szpikulce. Słońce schowało się za horyzont i zapadający zmierzch wypełnił drzewa i ziemię ciemnymi cieniami. Jedliśmy na patio, rozmawialiśmy i patrzyliśmy na nadciągającą noc. Nasza rozmowa nieuchro
– Podejrzewam, że Daisy Jea
– Tak, ale Elle szybciej to wyczuła i kazała Danielowi ją usunąć i wrzucić do tunelu, do którego wtrącili potem ciebie. Uważali cię za mniejsze niebezpieczeństwo, więc po prostu dostałaś w głowę i wylądowałaś w piwnicy. Kiedy się nie poddałaś i stamtąd uciekłaś przysparzając więcej kłopotów, Elle się wściekła i chciała poddać cię tym samym egzorcyzmom co Je
– Daniel pomógł Elle zabić Je
– Możliwe, że się nigdy nie dowiemy. Nikt o tym jeszcze nie opowiadał.
Ryan dokończył swoją herbatę i oparł się. Świerszcze zastąpiły ptaki. Gdzieś daleko zawyła w mroku syrena. Przez dłuższą chwilę nie odzywaliśmy się.
– Pamiętasz moją ekshumację w Lać Memphremagog?
– Tej świętej?
– Jedną z zako
– One wszystkie były w pewien sposób więźniarkami. Harry. Kathryn.Elisabeth.
– Elle. A
– Siostra Julie
Świerszcze cykały.
– Ale tu, Ryan, to chyba nie była kwestia nieskończoności, raczej przełomu tysiącleci… Myślisz, że gdzieś tam są i
Przez chwilę nie odpowiadał. Nad nami szumiała magnolia.
– Zawsze będą mistyczni wariaci igrający z iluzją, desperacją, niską samooceną albo strachem, promujący swoje własne cele. Ale jeżeli jeden z nich odwiedzi moje miasto, to odpowiedź będzie prosta. Objawienie według Ryana!
Patrzyłam na spadający liść.
– A ty, Bre
Był ciemną postacią na tle nieba. Nie widziałam jego oczu, ale byłam pewna, że patrzy prosto na mnie.
Wyciągnęłam rękę po jego dłoń.