Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 137 из 151

Statki płyną z Zatoki Żelaznej na północ, obok nieregularnej linii brzegowej Lubbock Scrub i Bezheks, potem kierują się na pełne morze, aby ominąć ruiny Suroch i dookolny osad Momentu, przeciskają się cieśninami między Wyspami Pirackimi a stałym lądem, i wreszcie, po tygodniu żeglugi kursem północnym, po lewej stronie, czyli na zachodzie, wyrosłyby krzemie

Ale teraz już do przebycia. Przerwane.

Szeroka koleina wyżłobiona w dnie doliny. Wysokie żaglowce i parowce statecznie płyną między nawisami skalnymi i piarżyskami.

I byłyby śluzy. Ogromne śluzy dzielące kanał na odcinki, potężne drewniane wrota i najwyższe osiągnięcia inżynierii krok po kroku przybliżają statki do Zimnych Pazurów. Wchodziliby po stopniach kanału, a przywarte do kadłubów pąkle słabłyby i konały na skutek spadku zasolenia wody.

Aż w końcu… Co?

Znowu morze.

Kamie

Może w notatkach Fe

Ale w notatniku Fe

Nowe Crobuzon zyskałoby dostęp do konstelacji miejsc, które do tej pory miały charakter raczej mityczny. Poszedłby za tym handel, kolonizacja i tak dalej. Bellis przypomniała sobie historie na temat bogactw i bestialstw w Nova Esperium.

Poza wszystkim przełamany zostałby monopol grindylow na terror w rejonie Morza Zimnego Pazura. Crobuzoński kanał stworzyłby wolny rynek władzy – tylko Nowe Crobuzon mogłoby przejąć nad tym rynkiem kontrolę.

Zaskoczona Bellis pokręciła głową. To nie była jakaś dramatyczna eskapada spod znaku płaszcza i szpady. Dokonana przez Fe

– Posążek to był tylko bibelot, prawda? – spytała Bellis i mimo strachu Fe

Mógł wysłać papiery do kraju, ukryć je w woreczku, który dał Bellis, żeby je za niego przekazała jak idiotka, ale wtedy jego zwierzchnicy nie przybyliby mu na ratunek. Zatrzymał więc wyniki swoich badań, wiedząc, ile są warte, wiedząc, że dla tych bazgrołów Nowe Crobuzon wyśle swoją marynarkę woje

Ale nie odbili z rąk Armady ani jego, ani tych bezce

Fe

Nie miał jednak żadnego argumentu przetargowego, bo grindylow dostali już to, co chcieli.

Stwór przed Silasem uniósł szpony i odezwał się głośno w swoim języku. Silas Fe

Fe

Przekonana, że go ukatrupią, Bellis dostała potwornych mdłości i mimowolnie zaprotestowała. „To już koniec” – pomyślała.

Tymczasem grindylow spletli się wokół niego, tworząc gąszcz kończyn, w którym trudno było odróżnić, co należy do kogo, wczepili się w Silasa swymi misternymi, okrutnymi palcami i unieśli go do góry.

Zawiśli nad podłogą. Wrzaski Fe

Mag grindylow w jednej ręce trzymał notatnik, a drugą wykonał gest w stronę największego iluminatora w celi. Kości na jego szyi zagrzechotały złowieszczo.

Jakby było pły

Usłyszała jeszcze jeden krzyk Fe

Po paru sekundach na podłodze stało już kilkanaście centymetrów wody. Bellis zdrętwiałymi palcami nacisnęła klamkę drzwi, na które napierała woda. Zdołała pociągnąć je do siebie i na moment zatrzymała się w progu. Spódnica otulała ją mokro, a rwący potok zimnej wody wylewał się na korytarz, przejmując ją chłodem.

Grindylow unosili się w tym wtargnięciu oceanu. Dłonie Fe

Bellis zamknęła wodoszczelne drzwi do rozerwanej celi. Na korytarzu kołysała się cienka warstwa wody, ilustrując ruchy „Wielkiego Wschodniego”.

Bellis usiadła oparta o ścianę. Woda obmywała jej uda i tyłek, ale ona nic nie czuła, ogarnięta spazmatycznymi drgawkami. Nie płakała, ale kiedy adrenalina rozpierzchła się po organizmie, zaczęła wydawać z siebie chrapliwe zwierzęce wrzaski i wyrzygiwać cały wezbrany w niej strach, zupełnie nie panując nad swoją fizjologią.

A potem długo siedziała bez ruchu.

Gdzieś w zimnych i ciemnych głębinach, pośród nocy, był Silas Fe

Wydostanie się z więzie

Kiedy wreszcie wynurzyła się na nocne powietrze, pod łagodnie rozkołysanym, starym takielunkiem i gigantycznymi żelaznymi masztami, z osowiałym zaskoczeniem stwierdziła, że wszystko jest po staremu, że nic nie zniknęło.

Była sama. Wciąż dało słyszeć krzyki i huk pożarów, ale gdzieś w oddali.

Sapiąc ciężko, Bellis powoli podeszła do relingu, oparła się o niego policzkiem i zamknęła oczy. Kiedy je na powrót otworzyła, zdała sobie sprawę, że patrzy na „Nosidło”. Kontury dużego okrętu powoli się wyostrzyły. Na statku fabrycznym już się nie paliło.

Fale pluskały delikatnie o boki miasta. Dzięki wrażliwości, którą bezwiednie w sobie wyhodowała, Bellis uświadomiła sobie, że Armada znowu się porusza.