Страница 49 из 120
Joh
– Trzymaj w ręce tę szklankę z gorzałą.
To najwyraźniej załatwiło sprawę. Nino, śpiewając, popijał ze szklanki, ale szło mu świetnie. Joh
Kiedy doszli do pojedynkowego duetu, który kończył płytę, Joh
Razem z przerwami i naradami pracowali prawie cztery godziny, zanim skończyli. Eddie Neils podszedł do Joh
– Wcale nieźle ci poszło, chłopie. Może już jesteś gotowy do nagrania płyty. Mam nową piosenkę, która jest w sam raz dla ciebie.
Joh
– Daj spokój, Eddie, nie bujaj mnie. Poza tym za parę godzin będę zanadto zachrypnięty, żeby bodaj mówić. Myślisz, że będziemy musieli poprawić dużo z tego, cośmy dziś zrobili?
Eddie odpowiedział po zastanowieniu:
– Nino będzie musiał przyjść jutro do studia. Sypnął się parę razy. Ale jest o wiele lepszy niż myślałem. Co do twojej roboty, to każę technikom dźwiękowym wygładzić wszystko, co mi się nie spodoba, dobrze?
– Dobrze – odrzekł Joh
– Jutro wieczorem – zapewnił Eddie Neils. – U ciebie?
– Aha – odrzekł Joh
Zrobiło się już późne popołudnie. Nino był nadal więcej niż podpity. Joh
Kiedy Nino się zbudził, Joh
– To przyjęcie jest w klubie gwiazd filmowych „Samotne Serca”. Babki, które tam dzisiaj będą, widywałeś w filmach jako królowe urody, za których zerżnięcie miliony facetów dałoby sobie uciąć prawe ręce. A one będą na dzisiejszym przyjęciu wyłącznie po to, żeby znaleźć sobie kogoś, kto by je zabrał do łóżka. A wiesz, dlaczego? Bo są tego zgłodniałe, są po prostu trochę starawe. I tak jak każda babka, chcą, żeby to się odbyło z odrobiną klasy.
– Co się stało z twoim głosem? – zapytał Nino. Joh
– Tak jest za każdym razem, kiedy tylko trochę pośpiewam. Teraz nie będę mógł śpiewać przez miesiąc. Ale ta chrypka ustąpi za parę dni.
– Ciężka sprawa, co? – powiedział Nino w zamyśleniu.
Joh
– Posłuchaj, Nino, nie upijaj się dziś zanadto. Trzeba pokazać tym hollywoodzkim dziwkom, że mój kumpel paisan nie jest słaby w korzeniu. Musisz spełnić oczekiwania. Pamiętaj, że niektóre z tych babek mają wielkie wpływy w filmie, mogą ci skombinować robotę. Nie zaszkodzi być czarującym, jak którąś posuniesz.
Nino już sobie nalewał.
– Ja zawsze jestem czarujący – zapewnił. Wychylił szklankę. Szczerząc zęby, zapytał: – Bez żartów, naprawdę możesz mnie podprowadzić do Dea
– Nie pal się tak do tego – odrzekł Joh
Hollywoodzki klub gwiazd ekranu „Samotne Serca” (tak nazywany przez młodzieńczych amantów filmowych, których obecność była obowiązkowa) zbierał się co piątek wieczorem w należącej do wytwórni, pałacowej siedzibie Roya McElroya, agenta prasowego czy raczej doradcy do spraw informacji i reklamy Woltz International Film Corporation. Aczkolwiek przyjęcie odbywało się u McElroya, pomysł ten w gruncie rzeczy zrodził się w praktycznym mózgu samego Jacka Woltza. Niektóre z jego złotodajnych gwiazd zaczynały już się starzeć. Bez pomocy specjalnych świateł oraz genialnych charakteryzatorów wyglądały na swój wiek. Miały problemy. Poza tym stały się do pewnego stopnia znieczulone fizycznie i umysłowo. Nie mogły się już „zakochać”. Nie mogły już odgrywać roli nagabywanych kobiet. Pieniądze, sława, ich dawna piękność uczyniły je nazbyt władczymi. Woltz wydawał owe przyjęcia po to, żeby im było łatwiej poderwać sobie kochanków, takich jednonocnych, którzy, jeżeli mieli to, co trzeba, mogli awansować na stałych partnerów łóżkowych i tym sposobem utorować sobie drogę w górę. Ponieważ te imprezy niekiedy przeradzały się w burdy lub seksualne ekscesy, które doprowadzały do nieprzyjemności z policją, Woltz postanowił urządzać przyjęcia w domu doradcy prasowego, który byłby na miejscu, by załagodzić sprawę, opłacić dzie
Dla pewnych męskich, młodych, zaangażowanych przez wytwórnię aktorów, którzy jeszcze nie doszli do pozycji gwiazdorów ani do głównych ról, obecność na piątkowych przyjęciach była nie zawsze przyjemnym obowiązkiem. Uzasadnienie stanowił fakt, że podczas przyjęcia wyświetlano nowy film, jeszcze nie wypuszczony przez wytwórnię. W istocie stanowiło to pretekst dla samego przyjęcia. Ludzie mówili: „Chodźmy zobaczyć, jaki jest nowy film zrobiony przez tego a tego”. Ustawiano więc to w kontekście zawodowym.
Młodym gwiazdeczkom zabraniano udziału w piątkowych przyjęciach. Albo raczej odwodzono je od tego. Większość rozumiała, co to oznacza.
Pokazy nowych filmów odbywały się o północy, więc Joh
– Co pan tu robi, u licha? – zapytał ze szczerym zdumieniem.
Joh
– Oprowadzam mojego kuzynka ze wsi. Przedstawiam panu Nina.
McElroy uścisnął dłoń Nina i popatrzał na niego z uznaniem.
– Pożrą go żywcem – powiedział do Joh
To patio było właściwie szeregiem ogromnych pokojów, których szklane drzwi wychodziły na ogród i basen. Kłębiło się tam blisko sto osób, wszystkie z drinkami w rękach. Oświetlenie patia było przemyślnie zaprojektowane, aby pochlebiać kobiecym twarzom i ciałom. Były to kobiety, które Nino widywał na ekranach kin, kiedy był nastolatkiem. Odgrywały swą rolę w jego erotycznych młodzieńczych snach. Zobaczenie ich teraz na żywo było niczym ujrzenie ich w jakiejś okropnej charakteryzacji. Nic nie mogło ukryć znużenia ich ducha i ciała; czas przeżarł ich boskość. Przybierały takie pozy i poruszały się tak samo czarująco jak we wspomnieniu, ale przypominały owoc z wosku, nie mogły go pobudzić. Nino wypił dwa drinki, powędrował do stołu, gdzie mógł stać w pobliżu całej kolekcji butelek. Joh
Podobnie jak miliony i
– Joh
Joh
– Wypompowałaś mnie na cały miesiąc – powiedział. – Przedstawiam ci mojego kuzyna, Nina. Miły, krzepki włoski chłopak. Może on zdoła dotrzymać ci kroku.
Dea
– Lubi oglądać pokazy?
Joh
– Nie sądzę, żeby miał kiedykolwiek okazję. Może go w to wprowadzisz?
Nino musiał wypić dużego drinka, kiedy został sam na sam z Dea