Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 60 из 70

Do wakacji został jeszcze miesiąc. Powiedziałem teściowi, żeby wówczas przygotował Radijah do wyjazdu. Przyślę wtedy po nią. Z największymi trudnościami odwiodłem go od pomysłu, by utuczyć ją na wielbłądzim mleku, żeby wyglądała tak, jak jego zdaniem powi

Wieczory są wspaniałe, gdyż spędzamy je sam na sam. Przez kilka godzin dzie

Po raz pierwszy od dawna jestem zakochany.

Odwiedziłem moją nową rodzinę. Mam teraz kuzynów rozsianych po całym buszu wokół Tessalitu. Żyją tam setki rodzin. Niektóre namioty są luksusowe, większość to po prostu kawałki płótna rozciągnięte między suchymi gałęziami.

Zapraszany jestem na zapoznawcze herbatki. Wypiłem ich już dziesiątki i uścisnąłem setki dłoni, każdy powołuje się na mniej lub bardziej dalekie pokrewieństwo ze mną i podejrzewam, że niektórzy przychodzili po parę razy po prostu dla przyjemności uściśnięcia mi ręki.

W Tessalicie wszyscy moi ludzie przeżywają romanse z jedną lub kilkoma kobietami z okolicy. Wallid odegrał rolę pośrednika. Przy tej okazji Żyd Samuel Grapowitz zaprzyjaźnił się z Algierczykiem. Odkryli w sobie wspólną pasję do kobiet i stali się nierozłączni.

Mój poczciwy Kara wylizał się. Następnego dnia po wypadku nadal oddychał. Teraz już nawet je i choć miewa jeszcze długie okresy, kiedy traci kontakt ze światem, wiadomo już, że jest uratowany i że wyzdrowieje.

Obaj zawodowcy jazdy do tyłu, Jean-Pauł i Olivier, pozostają dla mnie zagadką. Przeszkadzają mi, ale nie mogę im niczego zarzucić. Robotę wykonują porządnie, ale nigdy nie zadają się z pozostałymi członkami zespołu. Nawet tutaj trzymają się na uboczu i prawie nie wychodzą ze swoich ciężarówek.

Dziś wieczór faceci z Grenoble skapitulowali. Zajęło im to trochę czasu. Są tu zablokowani od pięciu dni. Od czasu do czasu widywałem ich pętających się bez zajęcia po wiosce.

Na początku Cissoko odgrywał rolę celnika, któremu bardzo przykro, ale który musi przestrzegać przepisów. Później miał już dość tego ich ciągłego przyłażenia. Teraz obrzuca ich wyzwiskami i najstraszniejszymi groźbami, kiedy tylko się pokażą.

Muszę nawet dyskretnie interweniować, żeby ich nie aresztowano. Widzieli, jak błyskawicznie załatwione zostały formalności mojego konwoju, i choć żaden nie jest orłem, w końcu zrozumieli i proszą o zawieszenie broni. Chotard przychodzi mnie o tym zawiadomić, kiedy właśnie jesteśmy z Radijah w połowie partii wojny morskiej.

Pełnia księżyca oświetla dolinę Tessalitu. Goście z Grenoble mają swoje obozowisko z dala od moich ciężarówek. Robią mi miejsce i młodszy zabiera głos:

– Będę mówił wprost, dobra? Ile nam dajesz za ciężarówkę i samochód?

To gruboskórne typy, żadnej ogłady. Ich partnerki są brudne. Widać, że dokucza im gorąco, choć są rozebrani do pasa. Nie czuję do nich wrogości. Nie próbują się stawiać, i to ich ratuje.

– Tę samą cenę, którą proponowałem wam w Adrarze, czterdzieści tysięcy franków.

Zgadzają się i odczuwają ulgę po usłyszeniu mojej ceny, która zostawia im niewielki zysk.

– Mam zwyczaj nakładać grzywny na ludzi, którzy mi się opierają, mimo że zostali uprzedzeni o sytuacji, ale macie poczciwe mordy. Chotard, zapłać panom.

Następnie posyłam go po ich paszporty. Po dziesięciu minutach wraca z dokumentami, na których widnieją wszystkie potrzebne pieczątki.

Szczęśliwi z takiego obrotu sprawy obaj Francuzi zapraszają nas do wypicia ich ostatniej butelki wina. Spędzamy razem parę chwil na luzie. Od początku ich podróży mieli problemy na wszystkich granicach. Wydaje się, że nie żywią do mnie żadnej urazy, chyba że są doskonałymi hipokrytami. Przed powrotem do pokoju radzę im, żeby bez zwłoki wracali na północ.

– Czuję do was dużo sympatii, ale nie chcę was tu więcej widzieć.

W naszym pokoju Radijah śpi z głową na książce z obrazkami.

Nie pozostaje nam tu wiele do roboty. Kara może już wstać, ale nadal jest bardzo słaby. Myślenie sprawia mu trudność i często robi wrażenie, że jest myślami gdzie indziej. Jest zbyt osłabiony, żeby pracować.

Rozdałem tubylcom prezenty. Szef policji dostał nagrodę, o którą sam mnie prosił w zamian za swoje usługi: Radijah jest zbyt młoda, by wychodzić za mąż i trzeba było przerobić nieco dokumenty malijskiego Stanu Cywilnego. Gliniarz wydał mi fałszywe papiery bez oporów. Dostał w zamian samochód równie solidny jak on sam. Miałem wręcz trudności ze znalezieniem wozu, który by do niego pasował. Nie trzeba mylić hojności z głupotą.

Cissoko, celnik, również otrzymał peugeota 504 w zamian za przytrzymanie facetów z Grenoble. Teraz ten kretyn jeździ przez wioskę na pełnym gazie, tam i z powrotem, a jego czterej podwładni siedzą z tyłu.

Dałem mu w prezencie peugeota, którym przyjechał Chotard. Ten natomiast zasiadł teraz za kierownicą nowo zakupionej ciężarówki. Przez cały dzień uczy się ją prowadzić. Jest spięty, nerwowy, to najgorszy uczeń w całym zespole. Za każdym razem skrzynia biegów niemiłosiernie zgrzyta i wyje. Dopiero groźba ostrych represji zmusza go do zrobienia małego wysiłku.

Domi, Ya

Dziś wyjeżdżamy. Uprzedzeni poprzedniego dnia pracownicy pożegnali się ze swoimi wybrankami i mieli czas, żeby się wymyć, przebrać i ogolić. Na naczepach wiszą prawdziwe ludzkie winogrona. Ludzie w okolicy wiedzą, że nigdy nie każę płacić za przejazd, w przeciwieństwie do i

Kara i Ya

– Wrócisz po mnie?

– Ależ oczywiście, Radijab. Jesteśmy teraz małżeństwem.

– Tam w ciężarówce to twoja biała żona?

– Ależ nie, nie niepokój się.

Odsuwa się nieco ode mnie. Jest poważna.

– Wiem, że masz dużo pieniędzy i że kupiłeś dużo kobiet. Pocieszam tę małą kobietkę i odsyłam ją do rodziców.

I

– Wrócisz, prawda, panie Charlie?

Mam słabość do uroczystości, i na moją prośbę Cissoko wydaje komendę "baczność", a ja dokonuję przeglądu.

Ci naprawdę skorzystali z mojej szczodrobliwości. Kiedy tak stoją w szeregu przede mną, z ogromnymi kaczymi stopami i z dupami wypiętymi do tyłu, można zrobić inwentarz wszystkiego, co im przywiozłem. Najwyższy, pośrodku, ma na głowie pilotkę, którą wcisnął sobie aż na policzki. Mały grubas z gołymi stopami w plastikowych sandałach dumnie pręży pierś, ozdobioną dwoma skrzyżowanymi pasami na naboje, jakie nosi się w operetce. Najwspanialej wygląda porucznik Cissoko, ma epolety z frędzlami, niebieską koszulę, beżowe szorty, gigantyczne spadochroniarskie buty, za pasem parę rękawic motocyklowych, manierkę, od której zgubił korek, i ze dwadzieścia breloczków. Generał Lee byłby zdziwiony widząc, że panowie Murzyni dumnie przypięli sobie na piersiach emblemat Południowców w postaci dwóch skrzyżowanych karabinów. I tak pięciu wyszamerowanych imbecyli, nadal stojąc w szeregu, macha mi na pożegnanie, podczas gdy konwój powoli zaczyna się toczyć.