Страница 16 из 23
– Dziękuję pani – powiedział Jupiter. – Jestem pewien, że policja go znajdzie.
Odłożył słuchawkę i popatrzył na przyjaciół.
– Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej jestem przekonany, że pieniądze są w starym domu pani Miller, w jakiejś chytrej kryjówce. Jestem też pewien, że kufer zawiera jakąś wskazówkę.
– Nawet jeśli zawiera, to i tak mam go dosyć! – krzyknął Pete. – Widzieliście, co się stało z Maksymilianem Mistycznym. Teraz kufer wrócił do nas, a ja go wcale nie chcę. Jest niebezpieczny. Niech inspektor Reynolds sam szuka tych wskazówek.
– Hmm, obiecaliśmy inspektorowi współpracę – zadecydował Jupiter. – Powi
Chwilę potem połączył się z komendą policji.
– Biuro inspektora Reynoldsa, porucznik Carter przy aparacie – odezwał się szorstki nieznany głos.
– Mówi Jupiter Jones. Czy mogę rozmawiać z inspektorem Reynoldsem?
– Szef będzie dopiero jutro – odparł sucho porucznik Carter. – Zadzwoń jeszcze raz.
– Ale to może być ważne. Widzi pan, chyba odnaleźliśmy wskazówkę, która…
– Daj spokój, dzieciaku! – przerwał mu zniecierpliwiony porucznik Carter. – Jestem bardzo zajęty i nie zamierzam wysłuchiwać jakichś niestworzonych historii. Może szef pozwala ci czasem na zabawę w policję, ale osobiście uważam, że dzieciaki takie jak ty powi
– Ale inspektor prosił, żebym…
– Wyjaśnij to z nim jutro! Muszę kończyć! – Rozległ się trzask rzuconej słuchawki.
Jupiter też odłożył słuchawkę i popatrzył zmieszany na Boba i Pete'a.
– Coś mi mówi, że porucznik Carter nas nie lubi – odezwał się Pete.
– On chyba nie lubi nikogo, a zwłaszcza dzieci – dodał Bob.
– Wielu dorosłych myśli podobnie – westchnął Jupiter. – Uważają, że jesteśmy za młodzi, by mieć rozsądne pomysły. A w rzeczywistości nasze wnioski są często trafniejsze dzięki temu, że mamy świeższe spojrzenie na pewne sprawy. Wygląda na to, że kufer możemy dostarczyć inspektorowi dopiero jutro… a nawet później, bo jutro jest niedziela. Może będziemy musieli poczekać aż do poniedziałku. Proponuję więc, abyśmy jeszcze raz przejrzeli jego zawartość. A nuż trafimy na wskazówkę, o której mówił Sokrates.
– Mam dosyć tego kufra – stwierdził stanowczo Pete. – Mam dosyć Sokratesa. Nie chcę, żeby do mnie mówił.
– Nie wydaje mi się, żeby jeszcze raz do nas przemówił – odparł Jupiter. – On chyba unika bezpośrednich rozmów. Poprzednio rozmawiał ze mną w ciemnym pokoju, a teraz z głębi kufra, nigdy bezpośrednio.
– Powiedział “buuu!” do twojej ciotki – przypomniał Bob.
– Tak. Tego nie umiem wyjaśnić – przyznał Jupiter. – Słuchajcie, a może by tak otworzyć kufer i sprawdzić, czy coś z niego nie zginęło?
Przeczołgali się z powrotem Tunelem Drugim i otworzyli kufer. Wyglądał tak, jak go zostawili. Sokrates leżał w rogu owinięty w stary aksamit. List wciąż znajdował się pod wyściółką na dnie.
Jupiter wyjął Sokratesa, odwinął go i wraz z podstawką z kości słoniowej umieścił na starej maszynie drukarskiej. Następnie wydobył list.
– Przeczytajmy go jeszcze raz – zaproponował. Wszyscy trzej pochylili się nad listem. Jak poprzednio, wydawał się całkiem niewi
Szpital Więzienia Stanowego, 17 lipca
Drogi Guliwerze,
Tylko kilka słów od twojego starego kumpla i towarzysza z celi więzie
Mam ich przed sobą może pięć, może trzy tygodnie, a może nawet dwa miesiące. Lekarze nie są pewni. W każdym razie nadeszła pora pożegnania.
Jeśli będziesz kiedyś w Chicago, zajrzyj do mojego kuzyna Da
Twój przyjaciel
Spike
– Jeśli jest tu ukryta jakaś wskazówka, to ja, niestety, jej nie widzę – mruknął Jupiter. – Ciekawe, czy… czekajcie! Znalazłem coś! Spójrzcie!
Podał Bobowi list wraz z kopertą.
– Widzisz, czego nie zauważyliśmy?
– Czego nie zauważyliśmy? – powtórzył Bob zdumiony. – Ja nie widzę niczego specjalnego, Jupe.
– Znaczki na kopercie! – powiedział Jupiter. – W poszukiwaniu ukrytej wiadomości nie zajrzeliśmy pod znaczki!
Bob przyjrzał się uważniej znaczkom: pierwszy za dwa centy, a drugi za cztery. Ten za cztery centy miał ucięty jeden róg. Bob przesunął po nich palcami i mina całkiem mu się zmieniła.
– Jupe! – krzyknął. – Masz rację! Pod jednym znaczkiem coś jest. Ten za cztery centy z uciętym rogiem wydaje się grubszy niż ten za dwa.
Pete też przesunął palcem po znaczkach i skinął głową. Znaczek za cztery centy był odrobinę grubszy. Nie było tego widać na oko, chyba że patrzyło się z bardzo bliska.
– Chodźmy do Kwatery Głównej, Odkleimy znaczki i zobaczymy, co tam jest! – krzyknął Bob.
Znów przeczołgali się tunelem i w parę minut zagotowali wodę w małym czajniku. Jupiter przytrzymał kopertę nad parą, aż znaczki same odpadły. I wtedy aż krzyknął z wrażenia.
– Patrzcie! Pod spodem jest jeszcze jeden znaczek – zielony, jednocentowy!
– To dziwne – zmarszczył czoło Bob. – Co to ma oznaczać, Jupe?
– Ja ci powiem, co to ma oznaczać – wtrącił się Pete. – Nie ma w tym nic tajemniczego. Nie pamiętasz, że w czasie, kiedy ten list został nadany, cena znaczków wzrosła o jednego centa? Spike Neely prawdopodobnie przykleił najpierw znaczek za centa, potem uświadomił sobie, że to za mało, i dokleił jeszcze jeden za dwa centy. A na jednocentowy przykleił ten za cztery.
– O rany! To by się zgadzało – przyznał Bob. – Jupe, Pete chyba trafił w dziesiątkę.
– Nie byłbym taki pewien.
Jupiter z posępną miną wpatrywał się w zielony znaczek. Potem delikatnie odkleił go od koperty.
– Pod spodem może być coś napisane – powiedział.
– Nic – stwierdził Bob, kiedy odwrócili znaczek. – Na żadnym znaczku nic nie ma. I co teraz, Jupe?
– To zbyt niezwykłe, aby było przypadkowe – odparł Jupiter, marszcząc brwi. – To musi coś oznaczać.
– Ale co? – zapytał Pete.
– Będę teraz głośno myślał – zapowiedział Jupiter. – Spike wiedział, że list będzie ocenzurowany. Dedukuję więc, iż posłużył się znaczkami do przesłania wiadomości. Przykleił jeden znaczek na drugi tak stara
– Mam! Znaczek jest kawałkiem papieru, zgadza się? Banknoty to też papier. Spike przykleił kawałek papieru na i
Pani Miller powiedziała, że kiedy Spike ukrywał się w jej domu, wytapetował cały dół! I wtedy właśnie ukrył pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Ułożył banknot obok banknotu i nakleił na nie tapetę!
– No, no! – odezwał się Pete z podziwem. – Trafiłeś, Bob. To musi być odpowiedź. Zgodzisz się, Jupe?
Jupiter skinął głową.
– Tak. Dedukcja godna podziwu. Przypomina mi to pewną historię, którą kiedyś czytałem. To opowieść sensacyjna niejakiego Roberta Barra. Jeden z jej bohaterów, Lord Chizelrigg, ukrywa duże ilości złota, przetapiając je na złotą folię, którą podkleja tapetę. Ta sama zasada. Tyle że Spike Neely używał papierowych pieniędzy, które o wiele łatwiej podkleić.
– Zaraz, chwileczkę! – przerwał mu Bob. – Pani Miller mówiła, że Spike Neely kończył jakąś robotę zaczętą przez jej męża. A może tam ukrył pieniądze?
– Nie sądzę – pokręcił głową Jupiter. – Najlepszym miejscem byłoby… aj! aj! aj!