Страница 15 из 62
Za pięć czwarta wszedł do wydawnictwa. Zastał to, czego wcześniej tak wypatrywał, spojrzenia, uśmieszki, a także, na jednej czy dwóch twarzach, wyraz zakłopotania kogoś, kto nie zadowala się jednym dowodem, choć musi weń uwierzyć. Kazano mu przejść do poczekalni przed gabinetami dyrekcji i tam go pozostawiono na ponad piętnaście minut, co miało wykazać, iż punktualność była daremna. Spojrzał na zegarek, było oczywiste, że lew się spóźni, w dzisiejszych czasach bardzo trudno jest prowadzić samochód w dżungli, nawet po rzymskich drogach, jednak w tym wypadku prawdopodobnie ktoś pomyślał, że dobrze będzie uciec się do sprawdzonych sposobów psychologicznych, kazać mu czekać, aby poddać próbie jego nerwy, doprowadzić go na skraj załamania, uczynić bezbro
Sekretarka przepuściła go, Proszę wejść, i zamknęła za nim drzwi. Raimundo Silva powiedział, Dzień dobry, dwie znajdujące się tam osoby odpowiedziały, Dzień dobry, trzecia, dyrektor literacki, powiedział tylko, Proszę usiąść, panie Silva. Lew też siedzi i patrzy, możemy przypuszczać, że oblizuje się i obnaża kły, oceniając twardość i smak mięsa bladego chrześcijanina. Raimundo Silva krzyżuje nogi, natychmiast je rozprostowuje, i w tej samej chwili zdaje sobie sprawę, że nie zna jednej ze znajdujących się tam osób, kobiety siedzącej po lewej stronie dyrektora literackiego. Ten po prawej to dyrektor produkcji, ale kobiety nigdy nie widział w wydawnictwie, Kim ona może być. Stara się ją dyskretnie obserwować, ale dyrektor literacki już zabrał głos, Przypuszczam, że wie pan, dlaczego kazaliśmy pana wezwać, Tak sądzę, Pan dyrektor sam chciał zająć się tą sprawą, ale nagła, pilna sprawa, która wynikła w ostatniej chwili, nie pozwoliła mu przybyć. Dyrektor literacki zamilkł, jakby chciał dać czas Raimundowi Silvie, aby pożałował, iż ma pecha, mógł przecież zostać przesłuchany osobiście przez samego dyrektora naczelnego, lecz w obliczu milczenia redaktora pozwolił, by w jego głosie po raz pierwszy zabrzmiał gniew, choć powściągany i rozpraszany tonem na swój sposób pojednawczym, Dziękuję panu, powiedział, że milcząco przyznał się pan do odpowiedzialności, oszczędzając nam w ten sposób bardzo przykrej sytuacji, którą spowodowałoby na przykład pańskie zaprzeczenie albo próba usprawiedliwienia swojego czynu. Raimundo Silva pomyślał, że w tej chwili pewnie oczekują od niego bardziej wyczerpującej odpowiedzi niż zwykłe Tak sądzę, lecz zanim zdołał cokolwiek powiedzieć, wtrącił się dyrektor produkcji, Ja jeszcze nie mogę dojść do siebie, panie Silva, pan, który pracuje od tylu lat dla tego wydawnictwa, kompetentny profesjonalista, popełnił taki błąd, To nie był błąd, uciął dyrektor literacki, nie warto wyciągać litościwej dłoni do pana Silvy, wiemy równie dobrze jak on, że było to działanie celowe, czyż nie, panie Silva, Co skłania pana do stwierdzenia, że było to działanie celowe, panie dyrektorze, Mam nadzieję, że nie zamierza się pan wycofać z tego, co powiedział pan na początku, Nie cofam się, tylko pytam. Irytacja dyrektora literackiego stała się widoczna, bardziej jeszcze z powodu ironii, jaką zawierały wypowiedziane słowa, Myślę, że nie muszę panu przypominać, że prawo do zadawania pytań i egzekwowania przeprosin, oprócz i