Страница 20 из 36
– Nadal nie rozumiem paru spraw – powiedział do Alviego, gdy oczekiwali na windę. – Nie wiem na przykład, w jaki sposób przeniesienie do trudniejszej pracy wpływać może na zmianę poglądów osób podejrzanych o… niechęć czy wrogość do społeczeństwa…
– Ależ to proste! – uśmiechnął się Alvi: – Po pierwsze, człowiek intensywniej pracujący ma mniej czasu i ochoty do rozważań na tematy nie związane z codzie
– A więc… odpowiednio niski wskaźnik SC oznacza automatyczne skierowanie na Tartar?
– Oczywiście! Przecież ktoś musi tam pracować. Od tego zależy nasz wspólny byt, cała nasza gospodarka, ochrona, bezpieczeństwo wewnętrzne.
– Ale… przecież istnieją ogólne zasady, choćby Konwencja Osadnicza, podpisana przez Paradyzję wiele lat temu, które gwarantują jednostce ludzkiej pewne minimum praw i przywilejów… czy wasze Prawo nie stoi w sprzeczności z tymi zasadami?
– Skądże znowu! – Wyraz twarzy Alviego zdradzał szczere oburzenie. – Prawa jednostki ludzkiej są u nas w pełni respektowane! Na każdą jednostkę przypada dokładnie tyle praw i przywilejów, ile przewidują międzyplanetarne konwencje. Reszta zależy wyłącznie od każdego z nas. Na przykład ja posiadam aktualnie około półtorej jednostki, a ci, których wysyła się do pracy na Tartar, mogą posiadać po pół i mniej… To chyba jasne, że na pół jednostki ludzkiej przypada połowa praw i przywilejów!
Rinah już od paru chwil przestał rozumieć rozmówcę. Myśli kłębiły mu się w głowie, trudno mu było sformułować pytanie.
– Zaraz, zaraz… – wyjąkał, gdy wysiedli z windy na dziesiątym poziomie. – Co rozumiesz pod pojęciem "jednostki ludzkiej"?
– Jak to: co? – zdziwił się Alvi. – Chyba nie powiesz mi, że u was określa się tym pojęciem coś i
– Co oznacza ten skrót? – Rinah odczuł coś w rodzaju olśnienia i przerażenia zarazem.
– Nie wiesz? Po prostu: Stopień – Człowieczeństwa! – wyjaśnił spokojnie Alvi.
Do przejrzystości ścian można było rzeczywiście przywyknąć. Rinah coraz rzadziej zwracał uwagę na ludzi zajętych swoimi sprawami – podobnie, jak oni nie interesowali się jego osobą.
– Sądziłem, że w większym stopniu korzystacie tu z automatyzacji – zauważył, obserwując personel kuche
– Automatyka opłaca się tam, gdzie nie ma dość rąk do pracy. U nas nie narzekamy na brak pracowników – uśmiechnął się Alvi. – Każdemu trzeba dać zajęcie. Automatyka jest droga, urządzenia pochodzą z importu. Musimy przede wszystkim zaspokoić potrzeby Systemu Zabezpieczeń, który wymaga wielu kosztownych podzespołów. Poza tym urządzenia automatyczne muszą kontrolować rozdział towarów i żywności. Nikt tutaj nie dostanie więcej, niż mu się należy, choćby był zaprzyjaźniony z personelem kuche
– A więc każdemu należy się jedna porcja obiadu dzie
– W zasadzie, tak… To znaczy… jedna porcja na jednostkę. Jeśli ktoś ma SC wyższy od jedności, otrzymać może co pewien czas dodatkową porcję… Natomiast przy SC równym pół jednostki, dostaje obiad tylko co drugi dzień…
– A jeśli ma jeszcze mniejszy wskaźnik?
– Takich tutaj nie ma – powiedział Alvi z naciskiem.
– Rozumiem. Tacy pracują na Tartarze – domyślił się Rinah.
– Uhm! – przytaknął Alvi. – Tam zaś obowiązują nieco i
– Ciekaw jestem, kto będzie pracował na Tartarze, gdy wszyscy okażą się pracowici, rozsądni i zdyscyplinowani?
– To nie ma nic do rzeczy – Alvi pokręcił głową. – Praca na Tartarze jest koniecznością. Bez niej nie mogłaby istnieć Paradyzja.
– Czy uważasz, że zawsze będzie wśród was dostatecznie wielu takich, którzy zasłużą sobie na wskaźnik mniejszy niż pięć dziesiątych?
– To naprawdę nie ma znaczenia. Na Tartarze musi pracować określona liczba obywateli i ta właśnie liczba stanowi parametr wyjściowy do określenia granicznej wartości wskaźnika, poniżej której dostaje się przydział na Tartar! Wszystko to oczywiście kalkuluje i reguluje Centrala, ona też kieruje poszczególne osoby do tej czy i
– Trudno nazwać tę sytuację psychicznym komfortem – zauważył Rinah oględnie, zupełnie podświadomie unikając bardziej dosadnych określeń.
Coraz wyraźniej odczuwał, jak atmosfera Paradyzji wpływa na jego sposób wyrażania się, a nawet na sposób myślenia: groźba ujemnych ocen, wisząca nad tubylcami, zaczynała kształtować również jego zachowania; wciąż nie był pewien, czy ogólna zasada nie objęła także jego osoby, czy nie włączono go do tej powszechnej gry. Uprzedzano go przecież w chwili przekraczania komory kontrolnej, że jego także obejmują wszelkie miejscowe prawa i przepisy. Kiedy przypadkiem sprawdził poprzedniego dnia wartość swojego wskaźnika SC, okazał się on mniejszy od jedności. Czyżby zapomniano poinformować Centralę o szczególnej sytuacji Rinaha w tym świecie? Trudno mu było uwierzyć, że w tak doskonale funkcjonującym systemie mógłby ulec przeoczeniu tak istotny szczegół…
– Wszystko zależy od punktu widzenia. – Alvi był widać przyzwyczajony do cierpliwego odpowiadania na różne pytania i na każde miał gotową odpowiedź. – Wystarczy sobie pomyśleć, że praca na Tartarze jest naturalnym obowiązkiem, a określanie wskaźnika ma na celu nie karanie za przewinienia, lecz wyróżnianie poprzez tymczasowe zwolnienie z tego obowiązku. Trzeba jednak być zawsze świadomym tego, że wcześniej czy później może przyjść kolej na każdego z nas… Zmora lęku zamienia się tym samym w powód do codzie