Страница 8 из 42
Gmina postanowiła zrobić wszystko, by – ile było to możliwe – oszczędzić inteligencję. Za tysiąc złotych od osoby zastępowała fikcyjnie zarejestrowanego jakimś robotnikiem z żydowskiego proletariatu. Oczywiście nie cale w ten sposób zebrane pieniądze trafiły w ręce tych biedaków: urzędnicy gminy też musieli finansować swoje życie, życie suto zakrapiane wódką z przekąskami.
W końcu nadeszła wiosna. Spodziewane transporty nie nastąpiły. I tym razem miało się okazać, że oficjalne decyzje Niemców nie zawsze były realizowane. Wręcz przeciwnie – zapanowało trwające kilka miesięcy odprężenie w stosunkach żydowsko-niemieckich, które wydawało się tym bardziej realne, im bardziej obie strony poświęcały uwagę wydarzeniom na froncie.
Spodziewaliśmy się, że alianci, którzy mieli dość czasu, by się przez zimę przygotować, z wiosną zaatakują Niemcy jednocześnie z Francji, Belgii i Holandii, że przełamią linię Zygfryda, zajmą Bawarię, Zagłębie Saary i północną część Niemiec, zdobędą Berlin, by najpóźniej latem wyzwolić Warszawę. Cale miasto żyło w podniosłym oczekiwaniu na to natarcie, jak na jakieś święto. W tym czasie Niemcy wkroczyli do Danii, co zdaniem miejscowych „polityków” nie mogło mieć żadnego znaczenia – zostaną tam okrążeni. 10 maja rozpoczęła się ofensywa, ale nie aliancka, lecz niemiecka. Holandia i Belgia uległy wrogowi, napadnięto na Francję, ale tym bardziej nie należało tracić nadziei. Powtarzał się rok 1914. Siłami francuskimi dowodzili nawet ci sami ludzie, co wtedy: Petain, Weygand – wyborni taktycy ze szkoły Focha. Można było ufać, że stawią dziś czoła Niemcom nie gorzej niż wówczas.
20 maja odwiedził nas w porze obiadowej jeden z kolegów – skrzypek. Mieliśmy razem trochę pograć, by przypomnieć sobie jedną z naszych ulubionych sonat Beethovena, której od dawna już nie graliśmy. Przyszło też paru i
Oparłem głowę o fortepian i wybuchnąłem po raz pierwszy w czasie tej wojny płaczem. Teraz, upojeni swym zwycięstwem, Niemcy po krótkiej chwili wytchnienia znów będą mieli czas, by się na nas skoncentrować, choć nie można było powiedzieć, że nie myśleli o nas w czasie walk na froncie zachodnim. Rabunki, wysiedlenia Żydów oraz wywóz na roboty do Niemiec przeprowadzano bezusta
Mężczyźni, którzy pozostali w Warszawie, mieli zgłosić się do pracy; każdy miał przynajmniej sześć dni w tygodniu pracować fizycznie. Robiłem, co w mojej mocy, by tego uniknąć. Chodziło mi przy tym przede wszystkim o palce: wystarczyło nawet drobne uszkodzenie stawów, naderwanie mięśnia bądź lekki uraz, by moja kariera pianisty była skończona. Henryk widział to całkiem inaczej: jego zdaniem pracujący twórczo powi
Wkrótce miały wstrząsnąć opinią publiczną następne dwa wydarzenia: pierwszym z nich był niemiecki atak lotniczy na Anglię, drugim zaś to, że nad prowadzącymi do getta ulicami pojawiły się tablice informujące o epidemii tyfusu i konieczności omijania dzielnicy. Krótko potem w jedynej wydawanej w Warszawie przez Niemców gazecie w języku polskim ukazał się urzędowy komentarz na ten temat: Żydzi są społecznymi szkodnikami, a także roznosicielami zarazy. Nie zamykano ich w getcie, nie powi
Bramy getta zamknięto 15 listopada. Tego wieczoru miałem coś do załatwienia w końcowym odcinku Sie
I bramy tej nie wolno było od tego dnia nikomu z nas przekroczyć.
Któregoś razu spotkałem jednego z przyjaciół ojca. Też był muzykiem i tak jak on był pogodnego, jowialnego usposobienia.
No co pan na to powie? – zaśmiał się nerwowo, podczas gdy jego ręka zatoczyła krąg, wskazując na tłum ludzi, mury getta i bramę.
Co? – odrzekłem. – Wykończą nas.
Ale starszy pan nie mógł albo też nie chciał się ze mną zgodzić. Znów się zaśmiał, trochę wymuszenie, poklepał mnie po ramieniu i zawołał: