Страница 58 из 72
– Tutaj trudno o proroctwo. Są tacy, którzy mówią, że niziutki Putin nominował Miedwiediewa wskutek swoich kompleksów, bo ten jest niższy od niego wzrostem, jest właściwie karłowaty. Ale może mianował go i dlatego, że frakcji kagiebowskiej Kremla dadzą radę przeciwstawić frakcję biurokratyczną, bardzo w Rosji silną, której klanem kremlowskim dowodzi duet: premier Zubkow i jego zięć, minister obrony, Sierdiukow. Putin uprawia hazard typu „dziel i rządź”, swinguje między „biurokratami” a „siłowikami”. Natomiast wśród „siłowików” praktykuje ciągłe roszady, regularnie przesuwając swe pionki z jednej specsłużby do drugiej i likwidując niektóre specsłużby, jak choćby elektroniczno-łącznościową FAPSI i pograniczną FPS, wchłonięte przez FSB. Powstają też nowe bardzo silne służby, jak zwany „rosyjskim FBI” Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej, mający prokuraturę kontrolować i kiedy trzeba klinczować. Dowodzi Komitetem zaufany człowiek Putina, Nikołaj Bastrykin.
Brown wykrzywił wargi w uśmiechu będącym złośliwością:
– A gdzie nie dowodzą dziś zaufani ludzie Putina ze specsłużb?
– Nie wiem – odparł Evans tonem równie szyderczym. – Aktualni i byli wysocy oficerowie KGB i FSB siedzą na wszystkich głównych rosyjskich stołkach. Romodanowski, Nurgalijew, Liebiediew, Sobolew, Bojarskow, Czemiezow, Bieljaninow, Sieczin, Naryszkin oraz i
– Kto jest szczególnie mocny na Kremlu?
– Numer jeden to Sieczin, numer dwa to Siergiej Iwanow, numer trzy to Wiktor Iwanow. Formalnie administratorzy i biurokraci, praktycznie – mandaryni. Kierowali renacjonalizacją przemysłu naftowego, sektorami handlowym i lotniczym, i dzisiaj trzymają główne nitki wpływu. Przykładowo: Igor Sieczin kontroluje dziś Wniesztorgbank i największą firmę naftową Rosji – Rosnieft.
– Myślałem, że największą taką firmą jest Gazprom… – zdziwił się Brown.
– Gazprom to koncern multibranżowy, główny jego produkt to gaz. Naftowy Gazprom – Gazpromnieft – to firma oboczna, mała wobec naftowej siły Rosnieftu czy Łukoilu.
– A te kłopoty Putina wewnątrz FSB? Sam mówiłeś, że przy pomocy częstych rotacji pionków moderuje to towarzystwo…
– Nie zawsze ze skutkiem. Od ponad roku żrą się między sobą dwie frakcje „siłowików”- od chwili, kiedy za przemyt prokuratura aresztowała kilku generałów FSB. Chodziło o dużą kontrabandę na granicy z Chinami, zwano tę aferę „sprawą Trzech Wielorybów”. Od tamtej pory trwa wymiana ciosów, mnożą się wzajemne aresztowania, kilku oficerów zastrzelono lub otruto.
– Otruto?!…
– Tak, trucizna wciąż jest u nich modna. Otruto dwóch oficerów z brygady antynarkotykowej. Doszło do tego, że przed miesiącem dawni szefowie KGB, weterani, generał Władimir Kriuczkow i reszta, zaapelowali publicznie, by międzyfrakcyjna „wojna czekistów” ustała, bo jest niszczycielska dla FSB. Główni rywale to frakcja Sieczina i Patruszewa, walcząca przeciw frakcji Zołotowa i Czerkiesowa. Zołotow to szef ochrony Purina, zaś generał Czerkiesow to szef służb antynarkotykowych, FSKON i GAK. Obecnie górą są ci pierwsi, szef megakorporacji Rostechnologie, Igor Sieczni, i szef FSB, Nikołaj Patruszew, ale to chwiejne, właściwie bliskie remisu. Putin chyba lubi gdy jego druży
– Co my wi
– Że wygra, panie premierze, jestem za tym, byśmy obstawili właśnie to.
Rosyjscy producenci spirytualiów obstawili w grudniu to samo, rzucając na rynek wódkę „Miedwiediewka”.
Roku 2007 dla nikogo nie było już sekretem, że coraz więcej ludzi czyta SMS-y, a coraz mniej ludzi czyta papierowe książki. Pierwszą z tych tendencji stymulowała młodzież, drugą próbowały hamować generacje starej daty, wdrożone do szelestu stron. Ci weterani medium papierowego mieli dubeltową przyjemność z czytania: raz, że czytana „story” uruchamia bezkresne bogactwo wyobraźni, a dwa, że im bardziej tradycyjna książka robiła się „demodé”, tym bardziej dinozaury czytające książki stawały się „la crème”, elitą, śmietaną, klanem prawdziwych inteligentów. Ta świadomość każdemu czytającemu papierowy druk pieściła ego, generałowi Kudrimowowi również, chętnie bowiem czytał on nie tylko raporty swych agentów, w celu wypełniania służbowych zadań, lecz i książki rozmaitych autorów, w celu dowartościowywania się na płaszczyźnie kultury. Jego misiowaty wygląd mógł, co prawda, mylić przypadkowego obserwatora, gdyż opuchła gęba Wasi była fizjonomią człeczyny, który nie interesuje się literaturą, lecz wiadomo, że „pozory mylą”- Wasia lubił czytać. Zwłaszcza dzieła naukowe, o świeżej i dawnej historii. Antyreligijne (o romansach i dzieciach Chrystusa, o zbrodniach papieży i spiskach Watykanu), antyżydowskie (o globalnej mafii Syjonistów, o tym, że 11 września roku 2001 Żydzi nie przyszli do pracy w wieżach World Trade Center, itp.), czy anty amerykańskie (o gnębieniu Murzynów, o łotrostwach Ku-Klux-Klanu, o masakrach wietnamskich i o skandalach korupcyjnych w obu izbach parlamentu amerykańskiego).
Dzięki temu zamiłowaniu do literatury naukowej Wasia rozjaśniał sobie umysł i poznawał mechanizmy wszelkich zjawisk, nawet tak dziwnych jak radujący mu serce krach amerykańskiej waluty. Mijającego bowiem roku 2007 dolar spadł ze szczytu (ze statusu „światowego pieniądza”) na poziom żenady, kompromitacji, bliski makulaturze. Niewiele bess mogło bardziej cieszyć śmiertelnych wrogów „Wuja Sama”, i niewiele zjawisk mogło być źródłem równej liczby uczonych dywagacji tyczących przyczyn tak spektakularnego bankructwa. Wasia Kudrimow „trzniał” wszystkie te ekonomiczne wywody, gdyż prawdę o upadku „dolca” powiedziała mu naukowa rozprawa pt. „Klątwa mnichów”. Stało tam jak byk, że liczba 13 jest magiczną, złowróżbną liczbą demonicznych średniowiecznych rycerzy zako
Runięcie dolara nie wyczerpywało wszakże złotych atrybutów roku 2007. Mimo karteluszka z morderczą datą „25 październik”- Kudrimow uważał ten kończący się właśnie rok za czas wielorakiego sukcesu. Sukcesu własnego i sukcesu Kremla. W Polsce udało się (październik 2007) odepchnąć od steru władzy szurających Rosji Bliźniaków, a nowa polska władza piorunem zniosła wszystkie kontrrosyjskie restrykcje Warszawy, za co Moskwa zniosła embargo na polskie mięso. Udało się również (grudzień 2007) odwołać londyńską wystawę francuskiego malarstwa ze zbiorów rosyjskich, bo warszawski agent Kudrimowa spił pracownika brytyjskiej ambasady w Warszawie, i ten mu wypaplał, że kiedy już arcydzieła trafią do Londynu, zostaną skonfiskowane wskutek sądowych pozwów spadkobierców prawowitych właścicieli (rosyjskich familii, którym rekwirowała majątki bolszewicka furia rewolucyjna). Komentatorzy światowi łączyli to odwołanie londyńskiej ekspozycji z likwidacją w Rosji przez Kreml 15 regionalnych placówek kultury angielskiej (British Council) pod zarzutem „nielegalności” i „oszukiwania fiskusa”. Wasia cieszył się jak dziecko.