Страница 11 из 72
Meksykańska antytrockistowska operacja „Cayoacan” wytworzyła piąte dziedzictwo, które pułkownik Stiepan Kudrimow zostawił synowi Wasilijowi. Tym „piątym elementem” był antysemityzm. Młody Stiopa miał do Żydów stosunek obojętny, czyli neutralny, mimo że w NKWD antysemityzm stał się obsesją modną, zgodnie z antyjewrejskimi kaprysami Stalina. Meksyk wszystko zmienił. Operacją przeciw Trockiemu dowodził „generał Kotow” (Nahum Alieksandrowicz Eitingon), żydowski as od „mokrej roboty” pracujący dla Smiersza, czyli terrorystyczno-egzekucyjnego komanda NKWD. W swoim raporcie o egzekucji Trockiego „towarzysz Kotow” całkowicie pominął rolę młodszego lejtnanta Kudrimowa, więc Stiopa, jako jedyny członek zespołu, nie dostał wówczas medalu. Wtedy zrozumiał, iż Żydzi to istotnie zaraza. Został antysemitą, i swego syna również wychował na klinicznego antysemitę, dając mu właściwą literaturę plus sugestywne lekcje poglądowe, pełne nieodpartych argumentów, jak choćby ten, iż tytuł sławnej zachodniej gazety „Times” czytany wspak to: „Semit” (Semita), więc wiadomo do kogo należy również „Financial Times” i reszta takich mediów. Lekcje poskutkowały: później Wasia Kudrimow wedle tej samej metody przedstawi muzułmanom z Al-Kaidy lustrzane odbicie napisu „Coca-cola” (delikatne zarabizowanie liter czyni z tego odbicia frazę: „Nie Mekce, nie Mahometowi”).
Gdy Smiersza rozwiązano, kremlowskie komando zabójców stało się niezależnym V Departamentem I Zarządu Głównego KGB, wchłoniętym następnie (1970) przez Dyrekcję S („Nielegałowie”) i przekształconym w Departament VIII. Stiepan Kudrimow robił tam błyskotliwą karierę do roku 1964, to jest do chwili zdymisjonowania Chruszczowa. Za Breżniewa przestał awansować, lecz nie przestał szpiegować i zabijać, bo jako mistrza „mokrych operacji” ceniono go niezmie
– Tak Waszyngton, jak i Moskwa, marnują furę pieniędzy rozbudowując swoje siatki szpiegowskie, ponieważ zazwyczaj płacą tym samym ludziom.
Dopiero kiedy Związek Sowiecki, mimo ciągłych triumfów KGB i GRU nad CIA, przegrał kilkudziesięcioletnią „zimną wojnę” z Ameryką, i kiedy ujawniono ilu funkcjonariuszy sowieckich tajnych służb zdradziło, pracując cichcem dla „zachodnich imperialistów”- pułkownik Stiepan Kudrimow musiał oddać Chruszczowowi sprawiedliwość: ten stary, rubaszny baryń, walący butem trefnisia pulpit mównicy ONZ, miał rację.
Uniform generała nie był widać Stiopie pisany (rangę pułkownika dostał od generała Andropowa w 1983), ale Stiopa pocieszał się, wierząc gorąco, że syn, Wasia, dopnie generalskich szlifów. Profesja kagiebowskiego egzekutora była szóstym dziedzictwem, jakie zostawił synowi. Siódmym zaś – pogarda dla „zboków”, wszelakich pedałów i i
Ów problem, ino mający bardzo pomniejszoną skalę – chodziło o więzie
Być może „Blankiet” sam sobie upichcił ten ambaras, przyczynowym prawem metafizyki, mówiącym o prowokowaniu kłopotów („Kto sieje wiatr, zbiera burzę”). Interesował się bowiem ochoczo slangiem więzie
Nieprzebrane bogactwo osobliwych, szyderczych, dwuznacznych wyrażeń i wyrażonek pieściło wzrok czytelnika-degustatora na cokolwiek spojrzał. Głupi zegarek zwał się „bokówką”, „busolą”, „ciukcią”, „cymą”, „klekotem”, „kompasem”, „sikorem”, „traktorem”, „zajgerem”, i miał jeszcze kilkanaście i
Wyżej od kopulowania (pod względem liczby terminów) stał żeński narząd płciowy: „brocha”, „cipa”, „harmonia”, „kapciora”, „kapeć”, „kudłata”, „kukuła”, „mała”, „migdał”, „mona”, „oczko”, „odgniot”, „oklapicha”, „pachnidło”, „pagór”, „pakownia”, „pampuch”, „paskuda”, „patelnia”, „pejsachówa”, „piec”, „pizderko”, „podstrzesze”, „podszycie”, „popielnica”, „portfel”, „psica”, „psiuta”, „pudernica”, „rozbuchana”, „rozczłapa”, „rozkłapicha”, „rozkudłana”, „rura”, „szpara”, „śpiocha”, „wideo”, „wtryskarka”, „zocha” i „zośka”, oraz dwa razy tyle i