Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 24 из 48

Zziębnięty powróciłem do gospody. Musiałem wyglądać naprawdę żałośnie, gdyż Magdalena dała mi kolację w zamian za pozmywanie, a jej mąż pykając fajeczkę pozwolił mi raz jeden zanocować w schowku pod schodami i dorzucił na dobranoc:

– Pozostaje ci już tylko zastępstwo…

Przerywamy narrację Skandynawa, by rzucić kilka informacji o tym specyficznym obyczaju. Instytucja Zastępców wykształciła się jeszcze w średniowieczu, przy czym jej prekursorem był Chłopiec do Bicia. Jak wiadomo, był to osobnik, który brał w skórę, kiedy Jego Wysokość Następca Tronu nie nauczył się łaciny, nadmuchał żabę, posmarował klajstrem tron Regenta czy podglądał fraucymer w łaźni. Aby sprawiedliwość była syta, a najjaśniejsza sempiterna cała – łojono Zastępcę. Przy czym w krajach katolickich Chłopiec do Bicia wynagradzany był wedle dniówek, w protestantyzmie na akord, w państwach wschodu zaś istniały również Dziewczynki do Lania.

Per analogiam wykształciła się w Amirandzie kategoria zastępców. Zaczęło się od służby wojskowej, z której nie zdradzający marsowych skło

Dłuższy czas zastępstwu opierała się kara główna, ale gdy zniesiono przeszkody prawne, szybko okazało się, że ochotników nie brakuje. Chory lub głodujący żebrak przystawał nawet na łamanie kołem, gotowanie w oleju, pal, stos, topór i i

Tu zaznaczmy, że bezkarna zbrodnia nie pozostała jedynie rozrywką szlachetnie urodzonych. Nic biedniejszego. Można wymienić dziesiątki przypadków ludzi, którzy ciułali całe lata, aby uzbierać kwotę na zastępstwo, otruć szefa lub zarąbać teściową. Pojawiły się nawet książeczki systematycznego oszczędzania bądź wynajem kredytowo-ratalny.

Proceder przybrał z czasem olbrzymie rozmiary i wymknął się praktycznie spod czyjejkolwiek kontroli, zwłaszcza finansowej; Transakcje przeprowadzano bowiem z ręki do ręki, toteż – aby ukrócić bezhołowie – edykt Romana III wprowadził obowiązkowe pośrednictwo Banku Zastępców…

„Nazajutrz, choć mróz trzymał siarczysty, udałem się do Banku Zastępców. Jego nordlandzka filia mieściła się w małym domu, ongiś zamieszkiwanym przez miejscowego kata. Przyjęto mnie tam rzeczowo, sporządzono odnośne dokumenty i przygotowano zaliczkę”…

– Kiedy otrzymam pierwszą ofertę?

– W zależności od zgłoszeń. Tu proszę podpisać.

– A jakie bywają najczęściej?

– Bardzo różne. Co mieliśmy ostatnio? Aha, Baron chory na wątrobę potrzebował zastępcy na bankiecie u gubernatora. Było też zapotrzebowanie na pojedynek…

– Tego wolałbym nie.

– …Mieliśmy też młodego żonkosia potrzebującego kogoś na noc poślubną. Ożenił się dla prestiżu, a jeśli idzie o miłość, preferował chłopaków… O, dłużnik podatkowy szukał kogoś, kto zlicytowałby jego starego kompana…

– To mógłbym wybrać!

Urzędnik odłożył pióro, posypał tekst piaskiem i przyłożył pieczęć.

– Niedbale przeczytał pan tekst umowy. Zleceniobiorca zobowiązuje się z chwilą podpisania umowy do przyjęcia każdej pracy, jaka wpłynie, bez możliwości rezygnacji. Na tym właśnie polega istota reformy.

Poczułem się niewyraźnie, oficjalista chyba to zauważył, ponieważ dorzucił dobrotliwie:

– Niech się pan nie denerwuje. Jest pan siódmy na liście, a teraz nie sezon. Zresztą wierzę, że spotka pana szczęście.

Może powinienem coś zrobić? Udusić urzędnika, podrzeć dokument i zjeść kopie? Nie uczyniłem tego. Po pierwsze, zaskoczenie, a po drugie, głos wewnętrzny podpowiadał mi, że inaczej pozostanie mi jeno śmierć z głodu na obcej ziemi. Bez perspektywy ujrzenia brzegów jeziora Malaren i uniwersytetu w Uppsali.

Fakt, że stosunek tubylców do mnie uległ radykalnej zmianie.

W zajeździe czekał wysprzątany stary pokój ze świeżą pościelą i czyściutkimi firaneczkami w oknie, z widokiem na rynek, zwany również Placem Sprawiedliwości, ponieważ mieścił się na nim pręgierz i – w miarę potrzeb – stos na czarownice lub szafot dla zbrodniarzy… Normalnie nie zwracałem na to uwagi.

O świcie jednak, gdy zostałem sam w komnacie, Magdalena wymknęła się, pozostawiając za sobą woń pachnideł, zrobiło mi się cokolwiek niewyraźnie.

I nie przespałem już dobrze żadnej nocy. Cóż z tego, że właściciel banku znów obdarzał mnie swą sympatią, a na pogawędki wpadali zaciekawieni notable… Każdy poranek rozpoczynałem od wysłuchania najnowszych plotek. Potem biegłem do banku i pytałem: co z listą?

Moi poprzednicy trafili na dobrą passę. Pierwszy zastąpił tutejszego kwestora w uciążliwej podróży na krańce wyspy, drugi musiał zdać egzamin za jakieś leniwe paniątko, trzeciemu wprawdzie przypadł pręgierz, ale lekki, bo niewieści, czwarty odszczekiwał w zastępstwie krzywoprzysięzcy, zresztą bardzo umiarkowanie. Piątemu zlecono, i owszem, pojedynek, ale ponieważ rywal wziął sobie jako zmie

Zewsząd budzić się poczęła otucha na lepsze.

Aż któregoś ranka obudziły mnie niezwykłe hałasy dobiegające z Placu Sprawiedliwości. Okrzyki, odgłosy pił i siekier… Jeszcze nie rozbudzony, poczułem, jak z szarych kątów wypełza trwoga, jak łapie mnie za gardło i tamuje oddech.

Magdalena wbiegła ze śniadaniem i najnowszymi ploteczkami.

– Szykuje się wielkie widowisko! – zawołała. – Złapano czarownicę, której na mękach udowodniono nadto szpiegostwo na rzecz oście

– Co to oznacza?

– Ano, że wpierw będzie łamana kołem, a później spalona! – zawołała karczmarka i poczęła rozstawiać tacki i misy. – Chyba że – dodała – chyba że starowina wysupła środki na wynajęcie zastępcy.

Straciłem apetyt.

Upiorny strach porwał mnie za włosy. Pot gruby potoczył się po całym ciele niczym paciorki rozerwanego różańca. Magdalena chyba tego nie zauważyła, wybiegła szczęśliwa, rozszczebiotana.

Uciekłem, oczywiście że uciekłem. W chudym paltociku, dziurawych trzewikach, z węzełkiem zawierającym niewielkie zapasy pożywienia.

Wymknąłem się tyłem z zajazdu, potem uliczkami do dziury w murze obro

Tak dotarłem do Krzywych Szczytów, przekroczyłem granicę i trzykroć ucałowałem obcą ziemię, dziękując za ocalenie. Nigdy już nie powrócę w parszywe progi Amirandy. Nigdy, choćbym miał być w Uppsali pospolitym skrybą albo czyścibutem rektorskim! Nigdy! Notuję te słowa siedząc na polanie z widokiem na małe erbanijskie miasteczko. Wiem, że wyglądam jak leśny człowiek, ale z mej gaży w Banku Zastępców uciułałem dość złotych talarów, aby mieć i na balwierza, i na kąpiel, i na czysty pokój w gospodzie… Idę. A następny zapis, da Bóg, uczynię już na morzu płynąc do Sztokholmu”…