Страница 27 из 38
Ponad czterysta kilometrów od tego tu miejsca, w swym dawnym pokoju, Tertulian Maksym Alfons przygotowuje się do spania. Po tym jak wyjechał z miasta we wtorek rano, przez całą drogę kłócił się sam z sobą, czy powinien opowiedzieć matce coś z tego, co się działo, czy wręcz przeciwnie, rozsądniej byłoby zostawić usta szczelnie zapieczętowane. Po pięćdziesięciu kilometrach zdecydował, że najlepiej będzie opowiedzieć jej wszystko, po stu dwudziestu kilometrach oburzył się na samego siebie, że był zdolny do podjęcia podobnego postanowienia, po dwustu dziesięciu wyobraził sobie, że drobne wyjaśnienie w tonie anegdoty być może byłoby wystarczające dla zaspokojenia matczynej ciekawości, po trzystu czternastu kilometrach nazwał siebie głupcem, że chyba musiałby jej nie znać, żeby wpaść na podobny pomysł, po czterystu czterdziestu siedmiu, kiedy zatrzymał się przed drzwiami jej domu, dalej nie wiedział, co zrobić. Teraz zaś, kiedy wkłada na siebie piżamę, myśli, że ta podróż to był bardzo poważny błąd, zasługujący na karę, lepiej było nie wychodzić z domu, pozostać zamkniętym w ochro
Z pewnością zbudziłby się z przerażeniem, gdyby jakiś złośliwy skrzat szepnął mu do ucha, że coś niebywale istotnego odbywa się w tej chwili w domu Antonia Claro, albo, by to określić z odpowiednią dokładnością i trafnością, w zmaltretowanym wnętrzu jego mózgu. Helenie bardzo pomogły leki na uspokojenie, dowodem jest to, jak śpi, równy oddech, spokojna i nieobecna twarz dziecka, ale nie możemy powiedzieć tego samego o jej mężu, ten nie wykorzystał nocy, jego myśli wracały nieusta