Страница 14 из 38
Było po piątej, kiedy Tertulian Maksym Alfons wrócił do domu. Tyle straconego czasu, myślał, otwierając szufladę, w której przechowywał listę, i zaczął się wahać między Ze szczęściem pod rękę i Anioły też tańczą. W końcu nie włożył ich do odtwarzacza, dlatego nigdy się nie dowie, że jego duplikat, ten bliźniaczo do niego podobny, jak by mogła się wyrazić Maria da Paz, robił za krupiera w pierwszym filmie i za nauczyciela tańca w drugim. Nagle zirytował go porządek, jaki sam sobie narzucił, oglądania filmów według chronologii produkcji, od najstarszego aż do najnowszego, stwierdził, że nie byłoby złym pomysłem trochę to urozmaicić, złamać rutynę, Obejrzę Boginię estrady, powiedział. Nie minęło dziesięć minut, a już pojawił się jego sobowtór w roli teatralnego impresaria. Tertuliana Maksyma Alfonsa ścisnęło w dołku, wiele musiało się zmienić w życiu tego aktora, skoro teraz gra jedną z pierwszoplanowych postaci, podczas gdy przez tyle lat był sporadycznie recepcjonistą w hotelu, kasjerem w banku, sanitariuszem, portierem w boite i policyjnym fotografem. Po półgodzinie nie wytrzymał, przewinął taśmę do samego końca, ale wbrew temu, czego się spodziewał, w spisie osób na taśmie nie znalazł żadnego nazwiska figurującego na jego liście. Wrócił do początku, do początkowych liter, na które z przyzwyczajenia nie zwrócił uwagi, i zobaczył. Aktor odgrywający rolę teatralnego impresaria w filmie Bogini estrady nazywa się Daniel Santa – Clara.
Odkrycia poczynione w weekendy nie są mniej skuteczne i ce
Rozczarowanie jest bardzo wielkie. Takie pracowite poszukiwanie nie mogło zakończyć się ot tak sobie, byłoby to śmiesznie proste. To prawda, że książki telefoniczne zawsze były jednym z pierwszych elementów badania dla każdego prywatnego detektywa albo dzielnicowego mającego odrobinę wykształcenia, swego rodzaju papierowym mikroskopem zdolnym doprowadzić podejrzaną bakterię do krzywej wizualnej percepcji badacza, ale prawdą jest też, że z tą metodą identyfikacji związane są pewne trudności, a i niepowodzenia, są to powtarzające się nazwiska, bezduszne sekretarki automatyczne, podejrzliwe cisze oraz ta częsta i zniechęcająca odpowiedź Ten człowiek już tu nie mieszka. Pierwsza i z punktu widzenia logiki trafna myśl Tertuliana Maksyma Alfonsa była taka, że Daniel Santa – Clara nie chciał, żeby jego nazwisko znalazło się w książce telefonicznej. Niektóre wpływowe osoby, bardziej widoczne w społeczeństwie, przyjmują taki sposób zachowania, nazywa się to obroną świętego prawa do prywatności, robią tak na przykład przedsiębiorcy i finansiści, politykierzy pierwszych stron gazet, gwiazdy, planety, komety i meteoryty kinowe, genialni i refleksyjni pisarze, świetni piłkarze, kierowcy formuły pierwszej, znane modelki, także te mniej znane, i, z powodów znacznie bardziej zrozumiałych, także przestępcy, specjalizujący się w różnego rodzaju działalności kryminalnej – wszyscy oni wybrali ostrożność, dyskrecję i skromność anonimowości, która do pewnego stopnia strzeże ich przed chorobliwą ciekawością. W takim przypadku, nawet jeśli to ich czyny sprawiły, że stali się sławni, możemy być pewni, że nigdy nie znaleźlibyśmy ich w książce telefonicznej. Jednakowoż Daniel Santa – Clara nie jest, z tego, co o nim jak dotychczas wiemy, przestępcą, nie jest też, i co do tej kwestii nie może w nas pozostać nawet cień wątpliwości, choć należy do tego samego zawodu, gwiazdą filmową, więc przyczyna nieznajdowania się jego nazwiska w ograniczonej grupie posiadaczy nazwiska Santa – Clara powi