Страница 63 из 76
Wszyscy nowo przybyli zebrali się w jednym miejscu, dzisiaj będą spać gdzie popadnie, jutro ich posegregują. Zupełnie jak cegły. Niezdatne cegły zostaną odłożone gdzieś na bok, przydadzą się na pośledniejsze budowle, na pewno znajdą się na nie amatorzy, niezdatnych ludzi natomiast odeśle się z powrotem, na dolę i niedolę. Nie nadajesz się, wracaj do siebie, i wracają, idą drogami, których nie znają, błądzą, zamieniają się we włóczęgów, umierają na środku gościńca, czasem rabują, czasem mordują, a czasem odnajdują dom.
A jednak są jeszcze na świecie szczęśliwe rodziny. Do takich właśnie należy hiszpańska rodzina królewska. Portugalska również. Dzieci obydwu rodów mają wstąpić w związki małżeńskie, od nich przyjeżdża Maria
Maria Barbara skończyła szesnaście lat, ma twarz niczym księżyc w pełni i, jako się rzekło, jest dziobata, ale to poczciwa dziewczyna i jak na księżniczkę nawet dość muzykalna, w każdym razie nie poszły całkiem na marne lekcje Domenica Scarlattiego, który zresztą będzie jej towarzyszył do Hiszpanii, skąd już nie powróci. Czeka tam na nią narzeczony, wspomniany Ferdynand, o dwa lata od niej młodszy, będzie on szóstym królem hiszpańskim o tym imieniu i właściwie jedynie do tego będzie się sprowadzała cała jego królewskość, ale to tylko uwaga na marginesie, nie chcemy bowiem, by nas oskarżono o mieszanie się w sprawy wewnętrzne sąsiedniego państwa. Z którego to państwa, tym sposobem związanego bliskimi więzami historycznymi z naszym, z którego to państwa, powtórzmy, przyjedzie Maria
Historia ślubów odnotowuje wiele przypadków ludzi, którym zamknięto drzwi przed nosem, chcąc więc uniknąć podobnej przykrości, należy pamiętać o tym, że na wesele oraz chrzciny nie idź, jeśliś nie proszony. Zaproszony na pewno nie był Jan Elvas, ów przyjaciel Baltazara z czasów lizbońskich, zanim jeszcze Siedem Słońc poznał Blimundę i się z nią związał, ten sam, co przygarnął Baltazara na noc w brogu przy klasztornym murze, gdzie spało wielu i
Jan Elvas nie podróżuje oczywiście ani powozem, ani ko
Mając na uwadze powyższe środki ostrożności, Jan Elvas opuścił Lizbonę i w pierwszych dniach stycznia roku pańskiego tysiąc siedemset dwudziestego dziewiątego znalazł się w Aldegalega, gdzie zatrzymał się obserwując, jak ze statków wyładowują powozy i wierzchowce mające służyć w drodze. Gwoli poszerzenia własnej wiedzy zadawał różne pytania, co to wszystko znaczy, skąd i dokąd jadą, kto będzie z tego korzystał, w przypadku kogo i
Gdy zatem następnego dnia, to jest ósmego stycznia, król Jan V rozpoczynając wielką podróż przeprawił się przez rzekę, w Aldegalega czekało na niego ponad dwieście pojazdów, takich jak kolasy, kocze, dwukółki, furgony, kariolki, lektyki, niektóre sprowadzone z Paryża, i