Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 15 из 76

Chrzest celebrowało siedmiu biskupów, wyglądających niczym siedem złocistych i srebrzystych słońc na stopniach głównego ołtarza, nadali jej imiona Maria Ksawera Franciszka Lenora Barbara, poprzedzone tytułem Doña, skoro już teraz, choć jest zaledwie śliniącym się niemowlęciem, już ją tak tytułują, to czymże będzie, gdy dorośnie, w każdym razie na początek dostała krzyżyk wysadzany brylantami, który ofiarował jej stryj, infant Franciszek, jej chrzestny ojciec, co go kosztowało pięć tysięcy cruzados, tenże książę Franciszek, jako kum, podarował matce noworodka pióro do kapelusza, co oczywiście było czysto kurtuazyjnym gestem, ale prócz tego dał jej również diamentowe kolczyki francuskiej roboty, które już kosztowały niebagatelną sumę, bo prawie dwadzieścia pięć tysięcy cruzados.

Tego dnia król zstąpił nieco z wysokości swego majestatu i wysłuchał mszy nie kryjąc się za żaluzjami, lecz wystawiając swoją osobę na widok publiczny, i to w dodatku nie we własnej loży, ale w loży królowej, okazując tym sposobem, jak wielkim darzy ją szacunkiem, dzięki czemu szczęśliwa matka znalazła się u boku szczęsnego ojca, choć w trochę niższym fotelu, a wieczorem były fajerwerki. Siedem Słońc zszedł wraz z Blimundą z zamkowego wzgórza, żeby zobaczyć ognie i dekoracje, pałac przybrany gobelinami oraz haki ufundowane przez cechy rzemieślnicze. Jest bardziej niż zwykle zmęczony, być może od przenoszenia wielkich ilości mięsa na bankiety, które się odbyły z okazji urodzin, i na te, które się odbędą z okazji chrzcin. Od nadmiaru wysiłku przy przesuwaniu, podciąganiu w górę i wleczeniu po ziemi boli go lewa ręka. Hak spoczywa teraz w sakwie przewieszonej przez ramię. Blimunda trzyma go za prawą rękę.

W ostatnich miesiącach umarł błogosławioną śmiercią brat Antoni od św. Józefa. A zatem nie będzie już mógł przypominać królowi o ślubowaniu, chyba że zacznie nawiedzać go w snach, ale nie ma obawy, znamy przecież wszyscy dewizę: biednemu nie pożyczaj, od bogatego nie bierz, a mnichowi nie obiecuj, a ponadto król Jan V dotrzymuje słowa. Będziemy więc mieć klasztor.

Baltazar śpi z prawej strony sie

Zawsze po przebudzeniu Blimunda wyciąga rękę po woreczek wiszący u wezgłowia, w którym ma zwyczaj trzymać chleb, ale tym razem napotyka puste miejsce. Szuka po omacku na podłodze, na sie

Przesłaniając oczy ręką Blimunda zjadła wreszcie chleb. Przeżuwała go powoli. Gdy skończyła, odetchnęła głęboko i otworzyła oczy. Szary pokój zbłękitniał w świetle poranka, tak zapewne pomyślałby Baltazar, gdyby potrafił myśleć o takich rzeczach, ale zamiast rozmyślać o podobnych subtelnościach, dobrych w pałacowych przedpokojach lub w rozmównicach zako

Siedem Słońc z niedowierzaniem i niepokojem uniósł się nieco na sie