Страница 22 из 71
– Plan całkiem ładny, ale… Zaan, nawet po śmierci, nie zrezygnuje. On wie o mnie więcej niż ja o nim. Pewien pan o imieniu Mika odnajdzie mnie nawet w zaświatach.
– Mikę też można przekupić.
– Posłuchaj i postaraj się zapamiętać. Zaan, cokolwiek by o nim mówić, idiotą nie jest. Mikę kontroluje ktoś i
Suhren zagryzł wargi.
– No dobrze… – syknął wściekły. – Maszerujemy na Syrinx. Staniemy pod murami i zaczniemy ładnie śpiewać… Może otworzą bramy!
– A czy ja mówię, żeby iść na Syrinx? – uśmiechnął się Biafra.
Suhren wybałuszył oczy.
– Wystawimy Troy na walkę z Mohrem, samotnie!
– Jaki powód dając? – zdziwił się Suhren.
– Przecież sami wymyśliliśmy, że to wojna „o zniesienie niewolnictwa”, cha, cha, cha… Uwalniamy wszystkich niewolników. Wcielamy ich do Pierwszej Ochotniczej Armii Wyzwolenia Luan. Oczywiście to się nie uda, to gówno a nie wojsko będzie, zresztą nie mamy ich za co uzbroić. Zaczną się bunty, rabunki, rzezie miejscowej ludności, jakieś teatralne zemsty, pogromy i… – Biafra zrobił niewi
– I nie boisz się, że on cię za to… – Suhren wykonał ruch palcem na wysokości szyi.
– Przecież mówiłem, że to nie dureń. Jak Zakon uderzy, to my z zako
– Dobre – mruknął Suhren. – Podoba mi się.
– Oczywiście nie możemy go sprzedać za bezdurno – sam wskazał swoją szyję. – Jakieś gwarancje musimy dla niego uzyskać. Ale… będziemy mieć czym handlować, prawda? Dużo towaru na sprzedaż będzie w naszych rękach, co? Mając Mohra wiszącego nad Zaanem i własną armię blokującą Zakon, to będziemy wiele rzeczy mogli przeprowadzić… Można się wtedy korzyć, można sprzedawać, możemy nawet kupczyć wdziękami naszej księżniczki.
Achaja przełknęła ostrygę, która blokowała jej gardło.
– Ty się uspokój, Biafra! Dobrze?
– To tylko dowcip, kotku – sparował. – Ale przyznasz, że mariaż z tobą jakiegoś władnego wielmoży to będzie najlepszy kawał polityki, jaki zrobimy. Oczywiście za Mistrza Zakonu nie wyjdziesz, bo on w celibacie musi żyć. Ale, na przykład, za księcia Oriona?
– Toż on ma żonę! – skłamała (wiedziała, że Wielki Książę jest samotny, ale chciała wkurzyć Biafrę, który mógł o tym nie wiedzieć).
– Nie bądź naiwna – nie wkurzył się w najmniejszym stopniu. – Albo się książę z nią rozwiedzie, albo się ją otruje. W rękach Oriona teraz, przynajmniej oficjalnie, cała Armia Zachodu Królestwa Troy. Ciebie się zrobi głównodowodzącą Armii Arkach. Takie małżeństwo sprawi, że, zamiast z silnym Luan, Zakon będzie się musiał liczyć z trzema równorzędnymi państwami: Troy, Luan i Arkach! Cha, cha, cha… Będą się musieli układać, gnoje. Zaan będzie musiał łyknąć tę żabę w zamian za gwarancję, a Zakon będzie musiał dać gwarancję, bo familia Orion i Achaja będzie najpotężniejszym związkiem małżeńskim na świecie – zwrócił się do dziewczyny. – Przecież ty jesteś z Troy. Taki układ to nawet Rada Królewska będzie musiała, choć z bólem, przełknąć. I to będzie koniec Rady. Orion może nie geniusz, ale wiem, że rozsądny człowiek. Za trzy lata będzie Królem Troy. Ty za parę lat będziesz Królową Arkach. Obecni władcy tych państw – starzy oboje i chorzy. Nie pociągną długo.
– Podoba mi się to – powtarzał Suhren cicho. – Podoba mi się to!
– No! Ty z Orionem – uśmiechnął się do Achai – będziecie sobie gruchać jak gołąbki. Będziecie sobie śmietankę wprost z ust spijać. Bo wasze interesy strategiczne będą takie same. A między waszym pożyciem małżeńskim będzie Luan, z cesarzem, który, chcąc nie chcąc, będzie się musiał układać, i Zakon, wściekły, ale rozsądny, mam nadzieję…
– Nie mam najmniejszej ochoty wychodzić za tego starego repa!
– Weź mnie nie wkurzaj! Przecież do konsumpcji związku dojdzie wyłącznie oficjalnie! W waszych łóżkach w dwóch różnych krajach znajdzie się jedynie podstawiona szlachta, żeby kapłani mogli stwierdzić dokonanie związku. To polityka, a nie instrukcja dupczenia starucha z młodą królewną. Zresztą w samym Troy, z tym co masz na twarzy nigdy nie będziesz się mogła pokazać, bo nam Oriona wykończą drwinami.
– Podoba mi się – mruczał Suhren. – Orion i Achaja, najpotężniejsze małżeństwo świata… a do scysji małżeńskich dojść nie może, bo pomiędzy nimi wrogie Luan, a za morzem wrogi Zakon. Jak się jeden z wrogów ruszy, to Chorzy Ludzie rozstrzelają go złotem przeznaczonym na armie interwencyjne małżonków, bo im tylko szlak przez Wielki Las w głowie… Kurde, szlag! To jest władza nad światem na jakieś dziesięć lat.
– A potem? – mruknęła Achaja wściekła jak osa.
– A potem… – rozmarzył się Suhren. – Dziecko z waszego związku wyda się za cesarza… Tfu! – poprawił się. – Cesarza się zniknie, jeśli wasze dziecko będzie chłopcem i „mianuje” cesarzową. Chłopak za nią wyjdzie i zastopuje Chorych Ludzi, którzy będą sięgać po władzę nad światem. Jeśli będzie dziewczynka, można ją wydać nawet za obecnego cesarza. Chorych Ludzi sekujemy z ważniejszych rynków w pięć, sześć lat, a potem… Trzeba będzie spalić Wielki Las i uderzyć na nich połączonymi siłami trzech mocarstw.
– Podoba mi się – sparodiował Suhrena Biafra.
– Jesteście idioci! Macie brudne robaki w głowie! – warknęła Achaja. – Jeden pacan chce wydać paroletnie, spłodzone w zastępstwie dziecko za starego cesarza, a drugi chce wyrolować Troy! Jesteście durniami!!!
– Troy nam może… – zaczął Biafra, ale Achaja nie dała mu dokończyć.
– Troy to teraz Zaan. Nie doceniasz go, kochanie ty moje, pogromco cesarza, niedoszły swacie, zwycięski dowódco w wojnie z Chorymi Ludźmi, pogromco Zakonu… ale wszystko to dopiero w przyszłości!
– Achaja – Biafra lekko wydął wargi. – To jest polityka, a nie dowodzenie zwiadem. Nie mieszaj się w decyzje strategiczne.
– O kurde! Polityk się odezwał – wzruszyła ramionami. – Z was dwóch tylko ja znam Zaana. I wierzcie mi… On was dwóch utopi w łyżce wody.
– Kotku – Biafra zdenerwował się naprawdę. – Wiem o tobie wszystko. Ja…
– Wszystko? Naprawdę?
– Myślisz, że nie? – znowu wydął wargi. – A chcesz wiedzieć, która z dziewczyn z twojego własnego plutonu na ciebie donosi? Chcesz wiedzieć? Co?