Страница 10 из 71
– Nie sądzę, żeby ojciec chciał za cokolwiek płacić.
– A to już moje zmartwienie – uśmiechnął się przymilnie. – To jest bank! Ja pani daję nieograniczony kredyt. A jak pieniądze odzyskam? To już mój problem. Niedługo nasze banki będą i w Troy, i w Luan, i wszędzie. Wystarczy się zgłosić i pokazać kwit, który pani dam. Na razie co prawda nie mam wielu umów z i
– Mam nadzieję, że nie będę musiała skorzystać z kredytu – zażartowała.
– Złożyła pani u mnie kapitał – pokazał jej, gdzie ma złożyć podpisy. Potem umoczył jej kciuk w atramencie i kazał dokładnie odcisnąć na obu papierach. Jeden dokument dał jej, a drugi zachował dla siebie. – To nie zginie. Choćby za tysiąc lat pani spadkobiercy mogą zgłosić się do moich spadkobierców i otrzymają całą gotowiznę plus odsetki.
Słysząc to, stojąca obok Shha tylko załamała ręce. Jak niby można sprawdzić to, co stanie się za tysiąc lat…?
ROZDZIAŁ 3
Wysła
– Mów – rozkazał Zaan.
– Panie. Wąwóz zablokowany. Nasze oddziały posuwają się imperialną drogą numer cztery, nie napotykając poważniejszego oporu.
– Gdzie są główne siły przeciwnika? – przerwał Orion.
– Nie wiem, wielki panie – posłaniec pochylił głowę.
– Co się dzieje? Co z bitwą?
– Tak jak było w rozkazach. Jedynie niewielka część naszych sił wzięła udział w bitwie powstrzymującej. Reszta przeszła bokiem i…
Przerwały im okrzyki przed namiotem. Wysokiej rangi oficer wprowadził gońca poczty ko
– Wielki Panie – goniec nawet nie usiłował udawać, że wykonuje ukłon. Płacono mu za przebyte odległości i wiadomości, które dostarczył. Był pracującym człowiekiem i po prostu bardzo się spieszył, bo zależało mu na pieniądzach – Nadchodziły zupełnie i
– Bogowie! – Orion aż podskoczył w stanie najwyższej ekscytacji. – Biafra jest w mieście???
– Tak, panie. Suhren wycofuje swoje oddziały. Na zachodzie ogólna panika, chyba okopują się przy węźle drogowym pod LaMoy. Była straszna bitwa…
– Mów – wrzasnął Orion. Przez chwilę wydawało się, że nie pamiętał o swoich dostojeństwach i tytułach. Przypominał teraz małego chłopca, który rozpaczliwie potrzebuje wiadomości o rodzicach, którzy zbyt długo nie wracają z targu, a wokół zapadają ciemności. – Mów!!!
– Tę bitwę nazywają „masakrą pod Negger Bank”. Mohr i Tepp pokonani. Podobno Biafra miał tysiąc armat i rozstrzeliwał Luańczyków z dalekich, bezpiecznych pozycji.
– A… Biafra miał chociaż tysiąc ludzi w linii? – spytał bardziej trzeźwy, jeśli chodzi o fakty, Zaan.
– Nie wiem, panie. Nazywają to „masakrą pod Negger Bank”. Miasto w rękach Arkach. Drogi zapchane uciekinierami. Stamtąd jadę, panie. Bezhołowie. Wojsko walczy z własną ludnością. Nie ma żadnej administracji. Panika.
– Zaraz, zaraz, zaraz – przerwał mu Zaan. – Biafra, mając ledwie kilka tysięcy żołnierzy, pokonał Mohra i Teppa naraz?
– Tak mówią, panie. Na miejscu bitwy nie byłem. Ale widziałem drogi zapchane uciekinierami i luańskie wojsko zabijające własnych poddanych. Tam się morduje, grabi i pali. Bezhołowie, panie.
– Powstrzymają Biafrę?
– Nie mnie rozstrzygać, panie. Ja tylko wieści przewożę.
– No, ale jadąc do nas, coś przecież widziałeś! Gdzie nasze wojska? Gdzie luańska armia?
Było coś bardzo śmiesznego w sytuacji, w której Wielki Książę Królestwa Troy, dowódca Armii Zachód, która atakowała właśnie Luan, wypytywał w sprawach wojskowych Luańczyka, być może patriotę, lojalnego pracownika luańskiej poczty ko
– Panie, wasze wojska widziałem w okolicach stacji 57, 58B i 59F… Ale ja nawet nie wiem dokładnie, gdzie te stacje leżą. Kurierom nie pokazuje się map połączeń. Na każdej stacji specjalnym kodem jest się kierowanym do następnej.
– Jak to nie znasz mapy?
– Mapa naszych połączeń jest ściśle tajna, panie. Być może kilka egzemplarzy ma parę osób w Syrinx. A sami kurierzy są kierowani od stacji do stacji poprzez odczytanie kodu zapisanego na torbie.
– Bogowie! Na cóż taka komplikacja?
Zaan zaczął znacząco chrząkać. Na szczęście Orion był mistrzem pałacowych intryg i zrozumiał w lot. Odprawił obu gońców.
– O co chodzi z tą mapą?
– Noooo… rzeczywiście ma ją tylko kilka osób w Syrinx. Naszych osób. Ma ją także Biafra, no i oczywiście ja.
Orion zaczął się śmiać.
– Kurier, nawet złapany i torturowany, nie może wyznać, gdzie jedzie, bo sam nie wie – Zaan zaczął rozwijać ogromy arkusz. – Przy każdej zmianie konia kierownik stacji odczytuje jedynie fragment kodu i kieruje go do następnej. Nikt nic nie wie i nie może nic zeznać. I dlatego też luańska poczta pozwala nam koordynować nasze ruchy z Biafrą.
– Ja mam wrażenie – przerwał mu książę – że nikt nic nie wie o ruchach naszej armii! Nikt w dowództwie nie orientuje się nawet, gdzie są nasi żołnierze i co robią!
Kościsty palec Zaana przesuwał się po pięknie wyrysowanych oznaczeniach na wielkim arkuszu.
– Stacje 57,58B i 59P. Nasze wojska są tutaj.
Orion rzucił się do mapy sztabowej, usiłując porównać teren.
– Aż tutaj??? I co one tam robią?
Zaan odruchowo wzruszył ramionami.
– Plan był taki, żeby unikać walnej bitwy…
– Wezwać stratega Milte! – krzyknął książę.
Któryś z młodszych oficerów podskoczył z boku.
– Ależ, Wielki Panie! On jest z wojskiem. To może potrwać aż dwa dni!
– Zaraz, zaraz… – Orion spojrzał na Zaana i pałacowego matematyka. – Co wyście wymyślili?
Zaan przygryzł wargi. Plan operacji „Przemienienie” wałkowali z całym ścisłym sztabem przez długie dni. Orion oczywiście słyszał wszystko, ale, mimo że był dowódcą armii, znał się bardziej na polityce niż na dowodzeniu operacyjnym. Te sprawy załatwiał Milte.
Zaczęło się niewi
No i stało się. Za sto lat nie powstanie poemat pod tytułem „Bitwa pod…”, bo żadnej bitwy nie było. Zgodnie z fałszywymi planami dostarczonymi przez „zwłoki Archentara” Armia Luan uderzyła w najwęższym miejscu, między piargami, które nawet nie miały nazwy, i napotkała niewielki w sumie oddział, ale ustawiony setka za setką, setka za setką, setka za setką… Jak długo można atakować, kiedy pierwsza linia ginie jedna po drugiej? Nawet, jeśli to nie są wielkie straty? Jak długo wytrzymają żołnierze, widząc, że dostanie się na pierwszą linię oznacza pewną śmierć?