Страница 62 из 83
Po raz pierwszy w swoim dorosłym życiu stwierdził, że chwilowo seks budzi w nim odrazę. Nie tyle wynikającą z nagłego purytanizmu, ile z szoku, podobnie jak ra
Ocalił zdrowe zmysły tylko dzięki ucieczkom w fantazję. Znalazł w skrzynce z narzędziami czeski nóż sprężynowy Mikov, naostrzył i nosił go w kieszeni jesie
Jednocześnie zauważył, że tęskni za Weroniką. Jeżeli już miewał fantazje seksualne, widział jej trochę za wielkie granatowofiołkowe oczy, czarne brwi, usta zawsze lekko stulone jak do pocałunku i ten nieuchwytny, ale dziwnie znajomy błysk kryjący się pod powiekami i w miękkim, orlim łuku wąskiego nosa. Śniły mu się jej dłonie, piersi i stopy. Łowił chciwie w nozdrza każdy zapach podobny do jej korze
Pamiętał każde słowo, które powiedziała, każdy grymas drobnych, wypukłych ust. Pamiętał jak szła i jak siedziała. Pamiętał jej dłonie i kolana. Pamiętał, choć nie chciał. Bez przerwy. W każdej sekundzie.
A kiedy się budził, widział na odwrotnej stronie powiek, tuż nad sobą, wyraźny wizerunek jej pociągłej twarzy, czuł dotyk jej języka na wargach, uścisk gładkich, niewiarygodnie długich ud na biodrach i mleczno korze
I tęsknił. Tęsknił tak strasznie i boleśnie, że aż trudno mu było w to uwierzyć. Tęsknił jak ktoś skazany na wieczną rozłąkę, na pustkę, smutek i mrok. Kiedy usłyszał ten sam kawałek Cohena, który grał im wtedy w pubie, musiał pospiesznie wyjść do i
W normalnych okolicznościach musiałby przyznać, że jest zakochany. Tymczasem jej telefon nie odpowiadał, a Janusz nie mógł znieść wiszącej w powietrzu utraty żony. Nie wyobrażał sobie życia w równoległym świecie, w którym są obcymi ludźmi. „Och, to tylko moja była żona. Jak ona się nazywała…?” Świat mógł być normalny tylko gdyby dzielili życie. Tylko wtedy rzeczy były na swoim miejscu. Przelotne marzenia o życiu u boku Weroniki ograniczały się do seksualnych tęsknot. Poza tym była tylko mgła. Nie potrafił wyobrazić sobie nawet Bożego Narodzenia w jej towarzystwie. Usiłował, ale widział wtedy jedynie jakąś zamazaną sylwetkę i pustkę. W związku z Weroniką potrafił wyobrazić sobie tylko seks. Jeżeli cokolwiek usiłował planować, odruchowo myślał albo o Sylwii, albo o samotności. A jednocześnie tęsknił za dwiema kobietami i nie miał żadnej. Janusz – człowiek o dwóch twarzach. Rozdarty na pół. Przeszłość i przyszłość. Czerń i biel. Dziwił się, że jeszcze nie zwariował.
Siedząc wieczorem w kuchni przyjaciela, patrząc na załamujący światło kieliszek na zielonym onyksowym blacie pojął, że nie jest w stanie nawet tego nikomu wyjaśnić. Zmuszenie i
Joa
Kiedy otworzyła mu drzwi, głuchym głosem powiedziała, że Grześka nie ma, i stanowczo poprosiła, żeby jednak wszedł – osłupiał.
A teraz siedziała po drugiej stronie kuche
– Trzy tygodnie małżeństwa – wycedziła głucho. – Nawet nie minął miodowy miesiąc. To chyba rekord, nie?
Nie odpowiedział, tylko pytająco uniósł brwi. Nie miał pojęcia, co się dzieje, ani jak ma się zachować.
– Zanim się pobraliśmy, miewał przygody – ciągnęła, patrząc na powierzchnię wódki. – Nawet kiedy już byliśmy razem, ale zawsze wracał. Wracał…! Nawet na dobre nigdzie nie odchodził. Po prostu musiał czasem puknąć coś na boku. Nigdy nie potrafiłam tego znieść, ale znosiłam, bo to było rzadko i wracał. Ale tym razem zdarzyło się coś i
Wychyliła pięćdziesiątkę fachowo i desperacko niczym marynarz. A potem zaciągnęła się papierosem, odłamała kawałek „Myśliwskiej” i zagryzła. W ułamku sekundy przekreśliła wszystko, czym była w oczach Janusza.
– Wróci – powiedział Janusz ostrożnie i pojednawczo. Parsknęła szyderczo.
– To nie jest normalny skok w bok. Zachowywał się, jakby go piorun strzelił. Byliśmy na wyjeździe. Jego firma robiła takie jakieś spotkanie integracyjne. Podobno spotkał tam kobietę swojego życia. Nawet jej nie zauważyłam.
Boże, myślałam, że go znam, ale on zachowywał się, jakby mu odbiło. Jak zahipnotyzowany. Podobno nawet z nią rozmawiałam, ale niczego takiego nie pamiętam. Nawet nie potrafię powiedzieć, jakiego koloru miała włosy. – Nalała im obojgu wódki i znowu parsknęła. – Nie potrafiłabym nawet powiedzieć, czy w miejscu, gdzie rozmawiałam, była jakaś kobieta.
Ja widziałem tamtego mężczyznę, pomyślał Janusz. Ale nikt poza mną go nie zauważył.
– Chciałam znaleźć tę sukę, nie wiem po co. Żeby ją zmusić do oddania mojego męża? To już nie jest mój mąż. To coś, co zostało wyssane i przetrawione. Nawet nie zachowywał się podobnie. Nie zabrał niczego. Ani swoich książek, ani nawet bielizny na zmianę. Do diabła, nawet to mieszkanie mogłoby być jego. Rodzice mu je kupili, zanim się pobraliśmy. Nie spakował nawet szczoteczki do zębów. Wziął tylko ten swój cholerny miecz. Po jasną cholerę mu replika japońskiego miecza? Kiedy nie ma nawet koszuli?
Bo już nie wróci, pomyślał Janusz. Bo wszystko i
– Nawet nie mogę mu wykrzyczeć, co o tym wszystkim myślę – poskarżyła się ponuro. – Po prostu mnie zniknął ze swojego życia. – Pstryknęła palcami. – Ot, tak. Ani jemu, ani tej suce. Po trzech tygodniach małżeństwa zostawił mnie dla kobiety, której nikt poza nim nie zauważył. Nikt nie wie, kto to był. Była tam kupa ludzi, ale nikt jej nie widział. Może ją sobie wymyślił?