Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 18 из 52

– Może wpadła w rezonans molekularny – podsunął Semen.

– Albo uderzenie spowodowało pęknięcie wibrującego ze znaczną częstotliwością metalu – dokończył fachowo Jakub. – Co ja teraz zrobię bez palca? – jęknął Semen. – Ty już kumplu niedługo pociągniesz – Jakub bywał czasami rozbrajająco szczery. – Więc i tak nie długo by się przydawał. – Lepiej mieć, a nie potrzebować, niż nie mieć i nie potrzebować -odgryzł się ra

– Wiesz, o co pytam – powiedział Jakub. – O naszego starego boga, któremu nie stało wyznawców. I ofiar – dodał po chwili ciszej. Paweł cofał się powoli, ale trafił plecami na twardy mur stłoczonych ludzi. – Zaprowadź nas – powiedział Jakub. Miękko, ale tonem wykluczającym sprzeciw.

Pół godziny później stanęli na polu za stodołą Bardaka. Zadzwoniły o kamień łopaty. Posąg udało się odsłonić w całości. Otaczały go potrzaskane naczyńka wytępione ręcznie z gliny. Mimo upływu tysiąca lat widać w nich było jeszcze ciemną zaskorupiały masę. Jakub wyjął z kieszeni buteleczkę z wodą święconą. – Masz pecha – powiedział do posągu. – Za dwadzieścia lat nikt nie już by nie wiedział, jak to zrobić. Trafiłbyś do muzeum i niósłbyś śmierć między nas. Ale na szczęście są jeszcze po wsiach odpowiednio ciemni ludzie. Ludzie, którzy nie szanują pamiątek przeszłości. Wredni niszczyciele zabytków. Nazywaj nas, jak chcesz. Posąg milczał. Leżącą w ziemi statuę zaczął otaczać świetlisty pancerz. – Odsuńcie się – rozkazał Jakub. – To się robi niebezpieczne. – Ale co się dzieje? – zaniepokoił się Tomasz. – Wypił sporo krwi przez dzisiejszy dzień. Pożąda więcej. – Co mamy robić? – jęknął ktoś. – Jest głodny, więc będzie bił na oślep. Ale jeśli sobie troszkę podje, zaśnie. Wtedy go wykończymy. – Mówisz tak otwarcie – zauważył Semen. – Spokojnie. I tak nie rozumie po naszemu.

Kamie