Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 73 из 84

14 stycznia

Coraz częściej odchodzę od rzeczywistości i szefowa chyba to zauważa. Usiłuje pobudzić mnie do większej aktywności.

Mogę siedzieć wpatrzona w jeden punkt i brakuje kontaktu, jak w przerwanej rozmowie telefonicznej. Nawet ciało lewituje i nie potrafię normalnie chodzić. Zataczam się.

26 stycznia

Kiedy patrzę na tłum przed sobą, coś pcha mnie w szklane szyby.

Szefowa poszła na operację i zostawiła mnie samą na kilka miesięcy. Jestem pełna obaw.

Rosiek, to wszystko twoje fantazje, perfidne ucieczki, dawne schematy reagowania. Zapominasz o najważniejszym, że to Ty przeszłaś drogę od DNA do GÓRY, a oni taplają się, siedząc na jednopoziomowym szczeblu z czarciego tchnienia.

Ludzie twierdzą, że nadal mnie nie rozumieją. I słusznie. Niepoznawalne jest nie do pojmowania, tylko do pokochania. Ten, kto mnie pokochał, nie pytał, dlaczego mam świra. On jest ze mną.

30 stycznia

Salowe „puszczają”, czują bezkrólewie, wyłazi z nich całe chamstwo jak robaki ze zgniłego owocu. Nie mogę tak, nie potrafię się na to zgodzić.

4 lutego

Trzeba objąć tyle spraw, które warto omówić z lekarzem, ale tutaj wszystko jest nastawione na przetrwanie. Czuję, że stoję na rozdrożach, a drogowskazy kręcą się wokół własnej osi.

Twoje ciało… drżę, kiedy się ode mnie oddalasz, chociaż nie jesteś dla mnie tylko ciałem. Wspaniałe i namacalne stanowi podporę mego istnienia. Jest częścią naszej całości. Jest mną i Tobą zarazem, chociaż jest sobą. Tylko w człowieku może zrodzić się pojecie rozłączności i wspólnoty jednocześnie. Nie odchodź ode mnie zbyt często.

7 lutego

Na kilka godzin odwiedził mnie Paweł i wlał w serce ciepło, odwagę i siłę.

Kiedy sen nie nadchodzi, wciąż pytam, jak można tutaj być.

Mój lekarz traktuje mnie jak dziecko, z łagodną życzliwością. Mówiąc o mojej śmierci, jest poważny, ale to jeszcze nie czas. On o tym nie wie i martwi się pracą serca. Nie wyprowadzam go z błędu, nie uwierzyłby mi.

Ja wiem, ile mi jeszcze zostało. Wyczuwam to doskonale, potrafię zmierzyć własną śmierć, jej siłę i sposoby ataku. Jest zbyt słaba, by teraz ze mną wygrać, kiedy pokochałam.

13 lutego

Cały oddział na mojej głowie, nie poszłam na konferencję, bo byłam zbyt zajęta pracą, i dyrektor kazał mi złożyć pisemne wyjaśnienie. Tak, jest to typowy urzędnik z opowieści Czechowa, który niczego nie chce zrozumieć, a w sercu ma paragrafy i przepisy. Źle mu doniesiono, sądził, że mnie przyłapie na jakimi niedopatrzeniu. Sam nic w tym szpitalu dobrego nie czyni, tylko doprowadza do ruiny to, co jeszcze można uratować.

Mój Mały Przyjaciel jest ra

15 lutego

Kocham Cię.

17 lutego

Salowe posuwają się za daleko w rozmowach na mój temat z pacjentami: oskarżają mnie o ćpanie, kradzież leków, opowiadają plotki o mojej przeszłości, zupełnie nieprawdopodobne. Prymitywni ludzie, zaślepieni nienawiścią i zazdrością

Zalecenia lekarza: nie skakać, nie biegać, nie dźwigać ciężarów, spacerować po lesie.

I tak, Basiu, reagujesz utratą ciepła z serca na to, co tutaj się dzieje i musisz inaczej żyć.

18 lutego

Lekarz dochodzi na pół godziny i muszę mu wszystko przekazać. To dużo, bo odpowiadam za wypisy, robię przyjęcia, informuję o zmianach w psychice, rozmawiam z rodzinami pacjentów.

Piszę i

19 lutego

Wiem, wiem. Jestem coraz słabsza. Nic na to nie poradzę. Mogę przejść na rentę, zamieszkać w domku na wsi i pisać i

Powróciły halucynacje, a już się wystraszyłam, że jestem wyleczona. Żyję w chaosie własnego niepokoju.

24 lutego

Udzieliłam wywiadu „Filipince”.

To wszystko jest nie tak… Na tym polega choroba narkomanii. Przy raku nie trzeba nikogo oskarżać, a tu zawsze trzeba szukać wi

27 lutego

Personel sądził, że nie ma mnie na oddziale i usłyszałam wiele. Więc po południu, kiedy czują się zupełnie bezkarni, pacjenci są zagrożeni, bo oni w każdej chwili mogą ich skrzywdzić. I pacjent nie przyzna się, bo się boi.

Obudziłam się ze zbyt dużym ciężarem i przestraszyłam się, że mogę go nie udźwignąć.

2 marca

Poprosiłam oddziałową o rozmowę z niektórymi salowymi, by zmieniły swoje postępowanie wobec pacjentów.

3 marca

Rozpętałam burzę. Salowe mi wygrażają, a oddziałowa trzyma ich stronę. Ona także bije pacjentów po twarzy. Nie mam do kogo zwrócić się o pomoc. Muszę stąd odejść. Nie wytrzymam tego. To klika, stado rozjuszonych wilków, zjadają się między sobą, ale gdy znajdą ofiarę, solidaryzują się.

4 marca

Żyję w sytuacji nieusta

Do tej pory wszystko odbywało się w pozornej tajemnicy przede mną, a teraz włączają w to pacjentów. To mnie najbardziej rani, chorzy nie mogą być narzędziem w ich rozgrywkach, a ja nie mogę zapewnić im bezpieczeństwa.

Siostra oddziałowa przypomina tę z Lotu nad kukułczym gniazdem, lecz jest prymitywna i bez polotu. Teraz, gdy jestem w jej polu widzenia, odwraca głowę z obrzydliwym grymasem, jakby nieusta

5 marca

Wzięłam urlop i szukam pracy w Częstochowie. Nie mogę już pozostać w Lublińcu, musiałabym zgodzić się na to, co tam się dzieje. Nie mam siły patrzeć na poniżanie schizofreników.