Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 53 из 84

26 marca

A jednak muszę godzić się nieusta

2 kwietnia

Nie potrafię się pogodzić z chorym sercem, które ogranicza moją aktywność. Nie umiem pogodzić się ze sobą. Nie chcę przegrać.

Noszę w duszy balast przeszłości, który gryzie mnie jak kornik, przetrawia, toczy. Kiedy się poddam, rozsypię się.

12 kwietnia

Zdałam egzamin z psychiatrii na +5. Nie mogło być inaczej, znam to od środka i z doświadczeń pobytu przez dwa lata we wszelkich zakładach tego typu.

16 kwietnia

Teraz to takie oczywiste, że można rozdzielić złe od dobrych uczynków. A wtedy… wtedy miałam czternaście lat i psa, który mnie kochał bezgranicznie, i nic właściwie wydarzyć się nie mogło, dlatego ukradkiem wyruszyłam w Święte Miasto i mijałam śpiących pod świątynią, żebraków w Alejach, złodziei podczas modlitwy i prostytutki podsypiające na dworca A natchniony kapłan rozdawał wiarę i chleb.

I wtedy poraziło mnie, wessała samotność pustego miasta nocą, rozpacz nad świadomością i wędrówka do nikąd, w śmierć.

Zamykałam w dłoniach twarz. I przepływałam przez przekłute żyły latami, a mózg wyciekał na bruk, w Święte Miasto powracałam leczyć rany i sumienie. Na ulicach sprzątano ciała, a ja dalej waliłam głową w mur, kalecząc twarz i dłonie cienia. Nastąpił kres wędrowania, ostatni przyjaciel odszedł w bezzębnym uśmiechu, zawisł nad wa

Tyle mogę Ci powiedzieć. Więcej nikt nie jest w stanie zrozumieć.

19 kwietnia

Gubię się w codzie

22 kwietnia

Przyspieszają nam sesję ze względu na przyjazd papieża. Zaliczamy wszystko w kosmicznym tempie.

A

Pochylam się i płaczę.

Płaczę i uśmiecham się.

I wstaję.

25 kwietnia

Nachodzi mnie „chcica”. Trzymam się za pysk, wbijam się w siebie i tłumaczę, że na pewno tego nie zrobię.

Tak, A

Przyswajam tony książek psychologicznych i nic z tego nie wynika.

29 kwietnia

Mieliśmy w naszej grupie trening interpersonalny. Dowiedziałam się, jak mnie na co dzień odbierają ludzie – mój uśmiech to maska, pod którą toczę wewnętrzną walkę, jestem bardzo w niej osamotniona. Boją się moich zmie

2 maja

Przeczuwam nowe poruszenie w sobie, zbyt często wspominam niedobry czas. Lęk przed moim milczeniem jest w tobie. Nie potrafię ci niczego opowiedzieć, jeszcze nie teraz. Jeszcze do końca nie dotknęłam, nie poczułam, nie poraził mnie złowieszczy prąd, który może obudzić lub unicestwić.

5 maja

Obudziłam się w klinice pod kroplówka i maską tlenową na twarzy. Przecież tak bardzo jestem śmiertelna. Nie pamiętam, jak się tam znalazłam, kto mnie dowiózł i skąd i co wcześniej uczyniłam.

Wypisałam się na własne żądanie. Chcieli mnie zatrzymać ze względu na zagrożenie życia, ale to nie tak. Jeżeli przeżyłam, to dojadę do domu.

Schroniłam się w moim Królestwie, przyczaiłam. Tutaj śmierć jeszcze mnie nie znajdzie. Tutaj jestem otoczona wieczną miłością.

Uśmiecham się do obłąkanego w lustrze. Warianty szaleństwa są jak malowane na szkle kompozycje z lodu.

7 maja

Znowu byłam blisko. Czy był to akt niepoczytalności? Czy wtedy jestem za siebie odpowiedzialna? Tak niewiele wiem o sobie. Nie potrafię wyjaśnić wszystkich konfliktów i sprzeczności, które stale przeżywam.

Lekarz włączył nowy lek do mojego leczenia. Teraz serce będzie pracowało równo i spokojnie.

10 maja

Nie chcę z nikim rozmawiać, a Oni sądzą, że znowu coś mogę zrobić. Dopóki jestem świadoma, na pewno nie. Witaj. Ulice naszego miasta mogły nas kiedyś połączyć w popołudniowej przechadzce, gdyby nie Twoje przedwczesne odejście. Nie lubiłaś tych miejsc i rozumiem, że miasto może przerażać. Pisałaś takie cudowne wiersze o miłości. Moje są tylko o umieraniu, ale może i ja kiedyś zatopię się w i

Ty powróciłaś tutaj ostatecznie. Mój los także się tu dopełni, chyba że wiatry zawieją mnie w odległe krainy. Połączyła nas wspólna choroba, lęk. walka, a także upór, które pozwalają mi pisać.

A jednak nie chcę tego losu.

17 maja

To jednak prawdziwe, zdałam egzamin z angielskiego. Okay. I want to speak English a little better. I will do it.

A

7 czerwca

Jestem na czwartym roku. Wszystko zdane. A zatem pamiętaj, Rosiek, nie możesz teraz zrobić żadnego numeru.

12 czerwca

Odwiedziłam Marzenę na cmentarzu, na Wólce Węglowej. Gdzieś tu leży Sted.

Żegnaj, chyba już nigdy tutaj nie przyjadę. Adres: kwatera W, siódma aleja, segment dwunasty. Wieczny adres. Amen.

16 czerwca

Po której stronie jestem? Czy jestem pacjentka, czy psychologiem? A może nie jestem ani jednym, ani drugim? Więc kim jestem?

Zaczęłam pisać Pamiętnik narkomanki. Wyjęłam wszystkie bruliony dzie