Страница 32 из 56
Honory dla głowy HISTIAJOSA
Wyjechałem z Persepolis, a teraz opuszczam Teheran, żeby wrócić (cofając się o dwadzieścia lat) do Afryki, ale w drodze muszę jeszcze zatrzymać się – w myślach – w grecko-perskim świecie Herodota, bo oto zaczynają się nad nim gromadzić ciężkie chmury.
Więc tak:
Dariuszowi nie udaje się pokonać Scytów, jego – Azjatę, zatrzymują u wrót Europy. Widzi, że ich nie zwycięży. Co więcej – nagle ogarnia go lęk, że oni go teraz dopadną i zniszczą, więc pod osłoną nocy zaczyna odwrót-ucieczkę, marząc tylko o jednym – porzucić Scytię i jak najszybciej wrócić do Persji. Cofa się wraz z całą olbrzymią armią, a Scytowie natychmiast zaczynają za nim pościg.
Droga odwrotu jest dla Dariusza tylko jedna: przez most na Dunaju, który sam zbudował, rozpoczynając inwazję. Tego mostu pilnują dla niego Jonowie (Grecy zamieszkujący Azję Mniejszą, która w czasach Herodota znajdowała się pod panowaniem Persów).
A oto jak toczą się losy świata: mianowicie Scytowie, znając drogi na skróty i mając rącze konie, docierają do mostu przed Persami i chcą im tu odciąć drogę odwrotu. Apelują więc do Jonów, aby zburzyli most, co pozwoli Scytom wykończyć Dariusza, a tym samym da Jonom wolność.
Propozycja, zdawałoby się, dla Jonów doskonałą, toteż kiedy usłyszawszy ją, zbierają się na naradę, pierwszy zabierający głos – Miltiades – mówi: wspaniale, zrywamy most! I wszyscy go popierają (w naradzie uczestniczy nie lud joński, ale tyrani – de facto namiestnicy Dariusza narzuceni przez niego ludności). W tej sytuacji zaraz po wystąpieniu Miltiadesa zabiera głos Hi-stiajos z Miletu: Histiajos z Miletu był tej opinii przeciwny, mówiąc, że teraz dzięki Dariuszowi każdy z nich włada w swoim mieście, a po obaleniu potęgi Dariusza ani on sam nad Miletem, ani nikt i
Ta zmiana zdania jest oczywiście zrozumiała: tyrani zdali sobie sprawę, że jeżeli Dariusz straci tron (i pewnie głowę), oni nazajutrz też stracą stołki (i pewnie głowy), toteż mówią Scytom, że, niby to, rozbierają most, w rzeczywistości jednak chronią go i pozwalają Dariuszowi wrócić bezpiecznie do Persji.
Dariusz docenia historyczną rolę, jaką w tak rozstrzygającym momencie odegrał Histiajos, i nagradza go, czym tamten zechce, ale jednocześnie nie pozwala mu wrócić na stanowisko tyrana do Miletu, tylko bierze go ze sobą do stolicy Persji -Suzy – jako swojego doradcę. Histiajos jest ambitny i cyniczny, a takich lepiej mieć na oku, tym bardziej że urósł on teraz do roli zbawiciela imperium, które bez jego głosu, tam, przy moście na Dunaju, już by może nie istniało.
Ale nie wszystko dla Histiajosa jest stracone. Bowiem tyranem Miletu, głównego miasta Jonii, zostaje na jego miejsce wierny mu zięć – Aristagoras. Ten też jest ambitny i żądny władzy. Wszystko to dzieje się w czasie, kiedy wśród podbitych Jonów narasta niezadowolenie, a nawet opór przeciw dominacji Persów. Teść i zięć odczuwają instynktownie, że pora te nastroje wykorzystać.
Ale jak się porozumieć, jak uzgodnić plan działania? Aby przebyć trasę z Suzy (gdzie przebywa Histiajos) do Miletu (gdzie rządzi Aristagoras), goniec potrzebuje trzech miesięcy intensywnego marszu – a po drodze są i pustynie, i góry. I
Aristagoras przedstawia swoim stro
Tak odprawiony Aristagoras udał się do Aten – najpotężniejszego miasta w Grecji. Tu zmienia taktykę i zamiast rozmawiać z jednym wodzem, przemawia do wielkiego tłumu (w myśl kolejnego prawa Herodota, że łatwiej oszukać tłum niż jednostkę) i nawołuje Ateńczyków, żeby udzielili pomocy jonom. Jakoż namówieni, uchwalili wysłać Jonom na pomoc dwadzieścia okrętów… Te okręty stały się początkiem nieszczęść dla Greków i barbarzyńców (to znaczy początkiem wielkiej wojny grecko-perskiej).
Nim jeszcze do niej dojdzie, działania toczą się na mniejszą skalę. Zaczynają się mianowicie od powstania Jonów przeciw Persom, które trwać będzie kilka lat i zostanie krwawo przez Persów stłumione. Kilka scen:
Scena 1 – Jonowie wspierani przez Ateńczyków zajmują i palą Sardes (drugie po Suzie miasto Persji).
Scena 2 (sły
Scena 3 – Dariusz wzywa Histiajosa, którego zaczyna o coś podejrzewać, bo to przecież jego zięć Aristagoras wywołał jońskie powstanie. Histiajos zapiera się i kłamie w żywe oczy: – Królu… jakże miałbym doradzać rzecz, z której dla ciebie mogłaby wyniknąć jakaś przykrość? I wini króla, że ściągnął go do Suzy, bo gdyby on, Histiajos, był w Jonii, nikt by nie zbuntował się przeciw Dariuszowi. Teraz więc co prędzej puść mnie, abym wyruszył do Jonii i wszystko znów doprowadził ci tam do porządku, a owego namiestnika z Miletu, który knował ten zamach, wydał w twoje ręce. Dariusz daje się przekonać, pozwala mu jechać i poleca, aby po spełnieniu obietnic wrócił do niego do Suzy.
Scena 4 – tymczasem walki Jonów z Persami toczą się ze zmie