Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 17 из 34

Mocny uścisk dłoni świadczył o tym, że Kris jest mężczyzną stanowczym.

– Moja córka Diana – głos Kathy nabrał miękkości, gdy w drzwiach stanęła śliczna brunetka. Kiedy inspektor poczuł jej dłoń w swojej, jego serce fiknęło koziołka, a w uszach zabrzmiały anielskie chóry. Dziewczyna od paczuszki patrzyła na niego błękitnymi niewi

– Peter, to inspektor David, obiecał, że znajdzie mordercę dziadka.

– Miło mi – powiedział Peter.

Ręka Petera była wyraźnie niechętna dłoni inspektora.

Inspektor zastanawiał się, jak zareaguje Peter, kiedy zobaczy, że pod stopą amorka nie ma już buteleczki z lekarstwem nasercowym, które – jak dowiedział się z telefonicznej błyskawicznej rozmowy z kolegą – mogłoby zabić tuzin milionerów, zwłaszcza schorowanych.

Siadali już do stołu, kiedy drzwi do jadalni otworzyły się i stanęła w nich blondynka spod tamaryszku.

– Przepraszam za spóźnienie, w tej chwili wróciłam z zakupów.

– To pa

Blondynka wyciągnęła rękę, inspektor poczuł, że jej dłoń jest lekko spocona.

– Jestem prosto z drogi, przepraszam.

Fałsz w jej głosie był dla inspektora Davida tak wyczuwalny, jak fałsz w głosie byłej żony Helen, kiedy mówiła, że jedzie do chorej matki, a jechała wiadomo gdzie.

Dziwił się, że nikt oprócz niego tego nie zauważył. Rozglądał się ostrożnie po zebranych. Każdy z nich mógł być mordercą. Ale dlaczego tak bardzo nie chce, żeby mordercą okazała się ciemnowłosa Diana? Ona najwięcej zyskuje na śmierci Johna. Miała pół roku, żeby pogodzić się z ukochanym.

Głos pa

– Czy pan mnie słucha, panie inspektorze? Ja wiem, kto zabił pana Wathe’a.

III. PANNA PILAR, PIELĘGNIARKA MILIONERA JOHNA WATHE’A

W ciszy, która zapadła po słowach pa

– Zabraniam pani tak mówić! – krzyknął. – Nie ma pani żadnych dowodów!

Pa

– Muszę powiedzieć prawdę! Pan John nie zasługiwał na taki koniec! To pani! – Umalowany na złoto paznokieć skierowany był prosto na osobę siedzącą po przeciwnej stronie stołu. – Wiem, że to pani! Słyszałam pani kłótnię z panem Johnem, prosił panią o coś, a pani krzyczała „mogłabym cię zabić”.

Inspektor patrzył na dłoń pielęgniarki. Kątem oka jednak obserwował to, co działo się między Peterem a Dianą. Szybkie spojrzenie – porozumiewawcze spojrzenie – oto co dojrzał. Poza tym? Ulga? Niepokój? Niepokój Diany obudził na dobre jego martwe serce. Dlaczego ona się niepokoi? Co ma na sumieniu?

Paznokieć pa

– To nie ona! Nie ona! To nie moja żona, inspektorze, proszę mi wierzyć!

– Ha! – Twarz Pilar wykrzywiła się w grymasie złości. – Proszę zapytać, czy nie rozmawiała ze mną o środkach nasercowych? Czy nie pytała pani w piątek, jaka dawka wystarczy, żeby serce przestało bić? To, co pomaga, może również szkodzić! Ale ja nie mogę milczeć, nie mogę! – Pa

Diana spuściła głowę i przez moment inspektor David mógł patrzyć na prosty przedziałek dzielący jej włosy na dwie części. Nie wiadomo dlaczego wzbudziło to w nim dawno zapomnianą tkliwość, a anielskie chóry w uszach zabrzmiały jeszcze głośniej.

Odgłos odsuwanego krzesła był zbyt głośny jak na to kulturalne towarzystwo. Kris podniósł się i powiedział:

– Panie inspektorze, pa

Krisowi trzęsły się ręce, kiedy podnosił serwetkę, żeby otrzeć kąciki ust. Kathy trwała nieporuszona. Kłamie – pomyślał inspektor, tak jak kłamała Helen, kiedy mówiła, że wszystko między nimi w porządku.

– Panie inspektorze, ja wiem, gdzie pani Kathy schowała te środki! Widziałam, jak wynosiła je z pokoju starszego pana! Maleńka buteleczka z żółtym napisem, na mój widok speszyła się, to było dwa dni po rozmowie, na temat szkodliwości tabletek! Niech pani się przyzna! Zresztą Kris wie, gdzie to schowała, bo sam mi o tym powiedział!

Fiolka z żółtym napisem spoczywała w torbie inspektora na górze, w jego pokoju. Również notes z notatkami, które inspektor zdążył zrobić przed wyjazdem. Również wyniki sekcji i i

Kathy podniosła dumnie miodowy kok i spojrzała prosto w oczy inspektora.

– Pa

– Mamo! – krzyknęła Diana. Za szybko, za głośno. Peter uspokajająco położył jej rękę na kolanie.

Nic nie mogło ujść uwagi inspektora.

Ale inspektor patrzył również w brązowe oczy Kathy i widział, że kłamie.

Pa

Pa

Inspektor był zmęczony.

– Proszę usiąść. Czy wie pan, gdzie żona schowała fiolkę z lekarstwem?

– Nie muszę zeznawać przeciwko żonie! – wymknęło się Krisowi.

Co za gnida. Inspektor podniósł do ust kęs befsztyka. A może mu się rzeczywiście wymknęło? – pomyślał, a głośno powiedział:

– Jeszcze nikogo nie oskarżyłem.

– Jako rodzina mam prawo do odmowy zeznań…

Nic gorszego nie mógł powiedzieć. A jednak… Inspektorowi nie starczało widać wyobraźni.

– …ale z niego nie skorzystam – dokończył Kris.

Pa

– Ale z ciebie szuja, tato… – Peter odsunął się z krzesłem od stołu.

Diana spojrzała na inspektora i teraz zamarł inspektor. We wzroku Diany czaiła się nienawiść. Taka sama jak w spojrzeniu Helen, kiedy odchodziła.

– Wiem, gdzie schowana jest fiolka, ponieważ sam ją tam położyłem. – Kris stał naprzeciw inspektora Davida dumny i potężny. – Sam ją tam schowałem, ponieważ to ja zabiłem swojego teścia.

IV. KRIS CHILDHOOD, ZIĘĆ MILIONERA JOHNA WATHE’A

– To nieprawda! Nieprawda!

Piskliwy głos pa

– Ty oszuście – piszczała pa

I pa

Wtedy Kathy miękko i bez słowa osunęła się na podłogę. Silne ramiona Krisa podniosły ją bez trudu. Peter zerwał się od stołu i pochylił nad obojgiem. Choć inspektor nie podsłuchiwał, usłyszał cichutkie słowa Petera:

– Tato… Ja mam tę fiolkę…

– Czy mogę żonę odprowadzić do sypialni? Nie ucieknę panu, przy żonie zostanie córka, ja wrócę za chwilę. – Głos Krisa brzmiał władczo. – A ty – zwrócił się do Pilar – jesteś zwolniona.